SA oddalił apelację prof. Pawłowicz od wyroku Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, który w 2016 r. nie uwzględnił jej pozwu wobec dziennikarki. SA ocenił jako wiarygodną wersję, że powódka użyła tych słów. Podstawą było m.in. uznanie zeznań posłów Twojego Ruchu, a nie trzech posłanek PiS.

Od wyroku SA można złożyć skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Na ogłoszeniu wyroku nie stawił się nikt ze strony powódki.

W felietonie dla „Gazety Wyborczej” Olejnik napisała, że Pawłowicz w grudniu 2014 r. krzyczała na sali sejmu do posłów i marszałka Radosława Sikorskiego: „Ty chamie, stul pysk!” i „Zamknij ryj!”. Poseł pozwała ją za to o ochronę dóbr osobistych, żądając przeprosin.

SO oddalił powództwo, dając wiarę zeznaniom posłów Janusza Palikota i Andrzeja Rozenka, że słyszeli te słowa. SO uznał też, iż brak tych słów w sejmowym stenogramie nie świadczy o tym, że one nie padły.

Powódka odwołała się do SA, wnosząc o zmianę wyroku SO i uwzględnienie pozwu.

Zeznając w sądzie jako strona, Krystyna Pawłowicz zaprzeczyła, by odzywała się wulgarnie do posłów i marszałka – ani w sali sejmu, ani poza nią. – To kłamstwo – podkreśliła. Oceniła, że pozwana dopuściła się „bardzo dużego nadużycia dziennikarskiego”. Dodała, że „nie sprawdziła tego u źródła”, a oparła się na pomówieniach osób, które są jej przeciwnikami. Zeznała, że do dziś odczuwa skutki tej publikacji, bo te słowa do dziś są przytaczane, a zniesławiają ją m.in. wobec sędziów z KRS, w której zasiada jako poseł.

Olejnik twierdziła w sądzie, że w swym felietonie oparła się na słowach posła Janusza Palikota z jej wywiadu radiowego. Dodała, iż uznała, że gdyby była to nieprawda, to Pawłowicz pozwałaby Palikota. Na pytanie sądu, czy sama pytała o to powódkę, Olejnik odparła, że ona nigdy nie chciała z nią rozmawiać, ani przyjąć zaproszenia na wywiad. – To nie był tekst informacyjny – dodała.

Pełnomocnik powódki mec. Maciej Rewieński mówił w SA, że pozwana – dziennikarka z długoletnim doświadczeniem – unika odpowiedzialności, powołując się na Palikota. Podkreślił, że mogła ona zweryfikować jego twierdzenia, czy to u powódki, czy u innych posłów. Dodał, że nie wyobraża sobie by marszałek sejmu nie podjął żadnych kroków, gdyby takie słowa padły.

Z kolei adwokat Olejnik wnosił o oddalenie pozwu i utrzymanie wyroku SO. Według adwokata, felieton pozwanej był dopuszczalną opinią o kulturze politycznej i osobistą oceną pozwanej. 

Trzyosobowy skład SA orzekł, że apelacja nie jest zasadna, a wyrok SO odpowiada prawu, choć dopuścił się on pewnych uchybień (np. nie obejrzał zapisu wideo na rozprawie, co naprawił SA).

Mocą wyroku SA powódka ma zwrócić pozwanej 3,2 tys. zł kosztów procesu.