We wrześniu 2015 r., w reakcji na kryzys spowodowany masowym napływem uchodźców do Europy, Rada Unii Europejskiej przyjęła postanowienie o relokacji 120 tys. uchodźców. We wtorek, po upływie dwóch lat, ta decyzja wygasła.

- Wykładnia Unii Europejskiej jest taka - termin minął, ale sprawa jest o tyle aktualna, że jest złożony wniosek do Trybunału Sprawiedliwości o ukaranie Polski i Węgier za nieprzyjęcie imigrantów 

- wyjaśniał europoseł PiS Ryszard Czarnecki, zapytany w Telewizji Republika, czy wraz z wygaśnięciem obowiązku relokacji, wygasa także kara dla Polski.

- Nawet jeżeli ten wniosek będzie rozpatrywany, za parę lat będą jakieś kary finansowe - jeżeli w ogóle będą. Unia może się zmienić za parę lat wyraźnie, to jednak na siłę tych imigrantów - na spadochronach, czy w inny sposób - nam nie wcisną

 - dodał.

Projekt relokacji uchodźców na podstawie "rozdzielnika" kwotowego od początku budził ogromne kontrowersje. Ostatecznie udało się przenieść znacznie mniej osób niż zakładano. Nowego obowiązkowego rozdzielnika nie będzie.

W środę Komisja ma przedstawić nowe pomysły dotyczące migracji. Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że będą one skoncentrowane na zapewnieniu ścieżek legalnej migracji tak, aby zniechęcać do korzystania z "usług" przemytników. Komisja ma również ogłosić, jakie są deklaracje państw członkowskich ws. przyjmowania kolejnych uchodźców. Bedzie to jednak dobrowolny mechanizm, finansowany ze środków unijnych.