Według Krzysztofa Wyszkowskiego czas, który upłynął od zapowiedzi weta ustaw reformujących sądownictwo złożonych przez PiS został niepotrzebnie stracony. Projekty przedstawione przez Andrzeja Dudę - jego zdaniem - nie są bowiem najwyższych lotów i budzą wiele kontrowersji.

- Myślę, że niestety dwa miesiące zostały niepotrzebnie stracone, bo prezydent, co prawda mówił, że nie znał szczegółów tych projektów złożonych przez PiS, ale z całą pewnością przynajmniej znał je w zarysach. Te rozwiązania, które były tam przedstawione nie wymagały przecież namysłu dwóch miesięcy. Wydaje się, że wystarczyłoby kilka dni. Tymczasem projekty zaprezentowane przez prezydenta są pomysłami trochę księżycowymi, jak na przykład ze zmianą konstytucji, który natychmiast po ogłoszeniu okazał się strzałem w płot. To bardzo zaszkodziło autorytetowi prezydenta, jako - jeśli nie twórcy prawa, to strażnika praworządności w Polsce.  Okazuje się, że on i jego otoczenie, cały prezydencki ośrodek, okazuje się rażąco niekompetentny i pomysł upadł w ciągu kilku godzin – tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl Krzysztof Wyszkowski.


Nasz rozmówca niezwykle krytycznie odnosi się również do zaangażowania w ostatnim czasie osób z otoczenia ruchu Kukiz'15.

- Można mieć sympatię do ludzi Kukiza, ale nie można ich traktować poważnie jako partnerów politycznych. Jeżeli się prezydent zasłania inicjatywą takich ludzi jak pan Kukiz, pan Tyszka, czy jemu podobni, to znowu nadwyręża prestiż prezydenta i czyni z całej koncepcji trochę kabaret. To wszystko nie sprzyja tworzeniu prawa i nie sprzyja, co najważniejsze, procesowi uzdrowienia sądownictwa, praworządności w Polsce, co jest wielką szkodą. Doszło do rażącego opóźnienia, przy czym nie widać teraz perspektyw na ruch naprzód. Można powiedzieć, że cofamy się nawet w stosunku do tego, co było dwa miesiące temu. Jesteśmy w jeszcze gorszej sytuacji, bo jesteśmy po wetach, a bez poważnych propozycji. Jako podstawa do myślenia to trochę za mało. Można było to zrobić dawno temu, chociażby kierując tamte projekty ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie był czas na poprawki i PiS to proponował zresztą. Prezydent to odrzucił zobowiązując się, że przedstawi w krótkim czasie poważne propozycje. Okazuje się, że na to nie było go stać. Ja bym doradzał, że skoro prezydent nie był w stanie wytworzyć czegokolwiek poważnego, powinien wrócić do projektów, które zostały zawetowane. Tu znowu trafiamy na problem, że pewnie prezydent by się obawiał obniżenia prestiżu, gdyby miał nagle wrócić do czegoś, co poprzednio odrzucił. Więc trochę sytuacja zdaje się przypominać tę, w której wąż ugryzł się w ogon i teraz nie wiadomo za bardzo, co dalej robić – mówi Krzysztof Wyszkowski.

Pytany, czy należy się w związku z tym spodziewać teraz nowych awantur w Sejmie i przed nim, Krzysztof Wyszkowski stwierdza, że wszystko będzie zależało od postawy przeciwników Polski w Unii Europejskiej.

- Wydaje się, że nic większego od tego co było się nie stanie. Rzeczywiście czas mija, opozycja totalna... mówiąc krótko ujawniła się absurdalność ich kierunku politycznego. W istocie to dla nich jest najważniejsze tylko to, by szkodzić rządowi czy nawet Polsce za wszelką cenę. Cały ten proces bez wsparcia ze strony przeciwników Polski w UE nie miałby szans. Trzeba teraz zapytać, czy Donald Tusk coś wymyśli, poda rękę tonącym totalnym, czy Timmermans coś wymyśli, czy jeszcze ktoś inny, choć wydaje się, że szanse na to upadają – stwierdza Krzysztof Wyszkowski.