Witold Gadowski mocno o prezydenckich projektach: opóźnią reformę wymiaru sprawiedliwości

Witold Gadowski; fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Dwa miesiące minęły, a jeszcze nie znamy całych dokumentów – mówił dziś na antenie Telewizji Republika dziennikarz Witold Gadowski. Był on gościem Adriana Stankowskiego w „Odkodujmy Polskę”. Temat rozmowy dotyczył prezydenckich propozycji zmiany wymiaru sprawiedliwości.

Dziś Andrzej Duda zaprezentował swoje projekty ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i o SN. Podtrzymał propozycję wyboru członków KRS-sędziów przez Sejm większością 3/5 głosów. Przygotował też projekt zmiany w konstytucji - tak, by w sytuacji gdy Sejmowi nie uda się porozumieć co do wyboru członków KRS, dokonywał go prezydent RP. Ponieważ kluby nie zgodziły się na zmianę konstytucji, prezydent zaproponował, by w wypadku klinczu w parlamencie, w kolejnym etapie każdy poseł mógł głosować tylko na jednego kandydata. Nowa propozycja - mówił Duda - będzie w efekcie oznaczała "multipartyjny wybór członków KRS".

To niestety są rezultaty spotkań i konsultacji ze środowiskiem prawniczym, z którego Andrzej Duda przecież się wywodzi. Prezydent przedstawił projekty, które wymagają zmiany konstytucji, kolejnego organu przy Kancelarii Prezydenta oraz grupy ekspertów

– mówił Witold Gadowski na antenie Telewizji Republika.

Gość Adriana Stankowskiego zaznaczył, że "dziś Andrzej Duda sprawiał osoby mało pewnej siebie. Samo stwierdzenie, że prezydent przygotował niekonstytucyjne zmiany i on o tym rzekomo wie, było dość niepewne.

Być może dowiedział się tego na chwilę przed wystąpieniem

- powiedział dziennikarz.

Efektem działania prezydenta jest opóźnienie reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości. Już dwa miesiące minęły, a jeszcze nie znamy całych dokumentów. Nie mówiąc o tym, jak projekty trafią do parlamentu, gdzie będą krzyki i wrzaski. Później parlament wprowadzi zmiany, a prezydent ustaw nie podpisze i mamy kółko zamknięte. Kolejne pół roku z głowy

- mówił Gadowski.

Ważny jest kształt Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. Jeśli prezydent utrzymuje, że środowiska sędziowskie będą wybierały siebie nawzajem, łamie podstawowe prawa trójpodziału władzy. Sądy, które z założenia mają być wyprane z politycznych podtekstów, same stały się pseudo-partiami politycznymi. To pokazują same spotkania sędziów. Skala patologi jest wielka i wszystko wskazuje na to, że prezydent boi się tego zmienić

– zazmaczył publicysta.

Gangrenę usuwa się tak, by nie psuła całego organizmu. Powolne wyniszczanie jej powoduje wyniszczanie organizmu, a nie usunięcia choroby. To musi być zmienione natychmiast!

– mówił Witold Gadowski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: telewizjarepublika.pl,
Tagi

Wczytuję komentarze...

Tego w Paryżu jeszcze nie było... Komandosi naprzeciwko "żółtych kamizelek"!

zdjęcie z lutowej demonstracji / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Około 40,5 tys. osób uczestniczyło w sobotę w demonstracjach, zorganizowanych po raz 19. z rzędu przez ruch "żółtych kamizelek", w tym w Paryżu ok. 5 tysięcy - poinformowało MSW Francji. W stolicy protest przebiegł w przeważającej części bez incydentów.

W Paryżu kilkugodzinny marsz ruszył z placu Denfert-Rochereau na południu miasta i zakończył się przed kościołem Sacre Coeur na popularnym wśród turystów wzgórzu Montmartre.

Sama demonstracja przebiegła spokojnie, ale po jej zakończeniu strzegąca porządku policja użyła gazu łzawiącego przeciwko zamaskowanym protestującym, którzy krzyczeli i rzucali różne przedmioty na pobliskiej ulicy Boulevard de Strasbourg, w pobliżu dworców kolejowych Gare du Nord i Gare de L'Est.

Paryska policja poinformowała, że do wczesnych godzin popołudniowych zatrzymała 51 osób, nałożyła 29 grzywien i przeprowadziła blisko 4,7 tys. "kontroli prewencyjnych" wobec demonstrantów.

Podczas przemarszu policjanci nie pozwalali jego uczestnikom schodzić ze zgłoszonej władzom miasta trasy. Zakaz demonstracji obowiązywał też w pobliżu Łuku Triumfalnego i Pól Elizejskich, gdzie tydzień wcześniej podczas demonstracji doszło do podpaleń i plądrowania luksusowych butików.

Po raz pierwszy do pilnowania porządku oprócz licznie reprezentowanej policji skierowano także żołnierzy z jednostek antyterrorystycznych uczestniczących w misji Sentinelle, którzy mieli za zadanie ochronę budynków rządowych i placów oraz odciążenie policjantów. Szef policji Didier Lallement zapewnił, że żołnierze "nie mieli kontaktu z demonstrantami".

Do starć z siłami porządkowymi doszło też w innych miastach, m.in. w Lille i Tuluzie. W Montepellier policja użyła gazu łzawiącego, miały miejsce podpalenia. Protestujący i funkcjonariusze starli się także w Nicei, gdy część "żółtych kamizelek" próbowała przedostać się do odgrodzonego miejsca. Prezydent Francji Emmanuel Macron w niedzielę wieczorem zamierza w pobliżu Nicei spotkać się na prywatnej kolacji ze swym chińskim odpowiednikiem Xi Jinpingiem.

Organizowane od listopada ub.r. demonstracje "żółtych kamizelek" wymierzone są przeciwko polityce gospodarczej i społecznej prezydenta, a zwłaszcza przeciw zniesieniu podatku od wielkich fortun; część demonstrantów domaga się ustąpienia Macrona, lub wręcz prezydenta i całego rządu.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl