Rekordowe poparcie dla CBA wśród Polaków

/ cba.gov.pl

  

Działalność Centralnego Biura Antykorupcyjnego pozytywnie ocenia 43 proc. Polaków ankietowanych przez CBOS, 15 proc. mówi o niej negatywnie. To najwyższe oceny CBA z dotychczas zarejestrowanych - przypomina CBOS.

Wskazuje jednocześnie, że wysoki odsetek - 42 proc. badanych - nie potrafi jednoznacznie ustosunkować się do działań tej instytucji.

W badaniu sprzed pół roku CBA pozytywnie oceniało 39 proc. badanych, 15 proc. negatywnie, a 49 proc. nie miało zdania.

Wśród innych instytucji, o które zapytał respondentów CBOS - w porównaniu do czerwca - nieco pogorszyły się oceny działalności Rzecznika Praw Obywatelskich. Dobrze ocenia ją 44 proc. badanych (od czerwca mniej o 3 pkt proc.) a źle – 14 proc. - (wzrost o 2 pkt proc.). 42 proc. Polaków nie potrafi ocenić działalności RPO.

W ocenach Trybunału Konstytucyjnego, po marcowym spadku notowań, we wrześniowym sondażu widać poprawę. Nadal jednak odsetek negatywnych ocen - 38 proc. przewyższa oceny pozytywne - 28 proc. Co trzeci badany (34 proc.) nie potrafi ocenić działalności Trybunału.

Działalność sądów i prokuratury nadal częściej jest krytykowana niż pozytywnie oceniana - choć te oceny się poprawiają. Jak wynika z badania, obecnie pracę sądów źle ocenia 45 proc. Polaków, a pozytywnie 32 proc.; natomiast prokuratury – 38 proc. przy pozytywnych ocenach 26 proc. respondentów. Ocenić tej kwestii w przypadku sądów nie potrafi – 23 proc. badanych, a 35 proc. - jeśli chodzi o prokuratury.

Oceny pracy Najwyższej Izby Kontroli praktycznie się nie zmieniają - podkreśla CBOS. Obecnie 43 proc. badanych ocenia jej działalność dobrze, a 15 proc. – źle. Znaczna część Polaków nadal nie ma wyrobionego zdania na temat funkcjonowania tej instytucji (42 proc.).

Od marca przybyło badanych dobrze oceniających działalność Wojska Polskiego (65 proc. obecnie - wzrost o 5 pkt proc. od czerwca), jednak - jak przypomina CBOS, to nadal mniej, niż przed rokiem. Negatywnie o działaniu WP mówi 11 proc. badanych, a 24 proc. nie ma zdania na ten temat.

Badanie przeprowadzono między 7 a 14 września na liczącej 985 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski metodą wywiadów bezpośrednich (face to face) wspomaganych komputerowo (CAPI).

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tego jeszcze nie było! Niemiecka dysydentka broni dekomunizacji przed... Michnikiem

Adam Michnik / Fotomag/Gazeta Polska

  

To jednak rzadki widok, by była wschodnioniemiecka dysydentka musiała bronić dekomunizacji przed… naczelnym „Gazety Wyborczej”. – Nie chcieliśmy, żeby byli agenci uczyli nasze dzieci – argumentowała Marianne Birthler. Co na to Adam Michnik? Brat byłego stalinowskiego sędziego oskarżył Jarosława Kaczyńskiego o (sic!) stalinowski język. 

Jak relacjonuje portal dw.com, Michnik i Birthler uczestniczyli dziś w Lipsku w dyskusji otwierającej zorganizowany przez niemiecką Federalną Centralę Kształcenia Politycznego cykl spotkań o zmianach politycznych w Europie Środkowo-Wschodniej w latach 1989-1991.

Podczas dyskusji, prowadząca ją Katharina Raabe zwróciła uwagę na „podnoszony przez środowiska prawicowe w Polsce brak lustracji po 1989 roku”.

Najpierw głos zabrał Michnik, brat Stefana Michnika, członka komunistycznego aparatu władzy, sędziego, który w czasach stalinizmu skazywał polskich bohaterów podziemia niepodległościowego. To co powiedział naczelny „Wyborczej” zdumiewa.

[polecam:https://niezalezna.pl/260313-sady-powinny-byc-niezalezne-sciganie-mnie-to-zemsta-mowi-nam-stefan-michnik]

– [Jarosław] Kaczyński posługuje się językiem stalinowskim. Kaczyński powiada jak Stalin: wraz z budownictwem socjalizmu zaostrza się walka klasowa. Opowiadanie, że w Polsce dzisiaj nieszczęścia się biorą z braku dekomunizacji, to kompletny idiotyzm. To nie komuniści dziś zagrażają

 – mówił.

Zdaniem Michnika dekomunizacja we Wschodnich Niemczech „skrzywdziła bardzo wielu ludzi”.

– Niemcy nie stały się w wyniku dekomunizacji ani lepsze, ani uczciwsze.
– stwierdził.

Michnik zakwestionował wiarygodność informacji zawartych w teczkach.

– Niemcy traktują archiwa Stasi jak Biblię.
– krytykował.

Dekomunizacji przed Michnikiem musiała bronić była wschodnioniemiecka dysydentka!

– Nie chcieliśmy, żeby byli agenci uczyli nasze dzieci
– protestowała Birthler.

– Teczki Stasi nie były piramidalnym kłamstwem, lecz były najważniejszych narzędziem pracy służb bezpieczeństwa. W ich interesie było rzetelne gromadzenie informacji. Są ważnym źródłem informacji, jeżeli podchodzi się do nich krytycznie

wyjaśniła.

Podkreśliła, że dzięki dokumentom wielu niesłusznie podejrzewanych o współpracę mogło oczyścić się z zarzutów. Birthler kierowała w latach 2000-2011 tzw. Urzędem Gaucka przechowującym archiwa byłej służby bezpieczeństwa NRD – Stasi.

Co na to Michnik? Przeszedł do zastanawiania się „nad przyczynami sukcesów ruchów populistycznych”. Stwierdził, że rządy po 1989 roku popełniły błąd polegający na „zapatrzeniu się w potrzebę modernizacji”, co doprowadziło do „zgubienia ludzi, którzy nie znaleźli sobie miejsca w tym autobusie”.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, dw.com,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl