1 października w życie wejdzie ustawa obniżająca emerytury funkcjonariuszom SB. Wiele środowisk opiniotwórczych i politycznych broni ludzi objętych ustawą. Najbardziej jednak dziwi, że wśród obrońców znajdują się osoby publiczne o opozycyjnej przeszłości. Jak to wytłumaczyć? 
W III RP funkcjonariusze SB cieszyli się takimi samymi przywilejami, jakimi cieszyli się w PRL-u. I to przy akceptacji politycznych elit. Jest dla mnie niezrozumiałe, jak można było pozwolić zachować tak duże przywileje tym, którzy walczyli z dążeniami do niepodległości. Przez ponad 20 lat ludzie ci pobierali sowite emerytury za utrwalanie w Polsce porządku komunistycznego. Zgromadzili oszczędności i nieruchomości. Podkreślam, że były to zaniedbania z wielu lat. Nie rozliczono całej formacji, która stanowiła aparat opresji. Ta ustawa jest aktem sprawiedliwości społecznej. Odbiera funkcjonariuszom SB nienależne im przywileje. Wbrew temu, co sugerują liberalne media, nie odbieramy esbekom świadczeń. Od 1 października ich emerytury i renty nie będą wyższe niż przeciętnego Polaka. Przypomnę tylko, że w toku prac nad ustawą dezubekizacyjną pojawiały się głosy, żeby obniżyć te świadczenia do minimalnych. Są obniżone do wysokości średnich emerytur Polaków, a byli esbecy i tak podnoszą lament. Oni uważają, że nie można przeżyć za 2 tys. zł miesięcznie. A inni jakoś potrafią. To potwierdza, że byli esbecy uważają się za jakąś specjalną kastę.


Część mediów rzuciła się, by wyłuskiwać wypadki osób niesłusznie skrzywdzonych. Pisano np., że wskutek ustawy obniżona zostanie emerytura 95-letniego powstańca warszawskiego. Później się okazało, że to nieprawda. 
Jeśli chodzi o 95-letniego powstańca warszawskiego, podkreślam, że nigdy nie wydano żadnej decyzji o obniżeniu emerytury tej osobie. Jest to kolejny przykład manipulacji. Szkoda, że Rzecznik Praw Obywatelskich, zanim przekazał sprawę mediom, nie sprawdził podstawowych faktów. Sprawa doskonale wpisywała się w tezę niektórych redakcji, więc temat żył w mediach. Obniżenie świadczeń nie jest decyzją represyjną wobec byłych esbeków. To przywracanie poczucia sprawiedliwości społecznej. Nowa ustawa zawiera rozwiązania, które zapobiegają niesprawiedliwemu traktowaniu. Przykładem jest zapis wyłączający spod jej wpływu funkcjonariuszy, którzy współpracowali z opozycją. 


Ile wniosków o niezastosowanie ustawy wpłynęło już do MSWiA? W jakim trybie będą rozpatrywane? I co może zadecydować o ewentualnym cofnięciu decyzji? 
Zgodnie z art. 8a minister spraw wewnętrznych i administracji ma możliwość wyłączenia z przepisów ustawy w szczególnie uzasadnionych wypadkach ze względu na krótkotrwałą służbę przed 31 lipca 1990 r. oraz rzetelne wykonywanie zadań i obowiązków po 12 września 1989 r. – w szczególności z narażeniem zdrowia i życia. Wniosków o wyłączenie z ustawy do końca sierpnia br. wpłynęło ok. 2,5 tys. Postępowania prowadzone są na podstawie przepisów procedury administracyjnej. Rozpatrzenie każdej sprawy wymaga przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego obejmującego zebranie materiału dowodowego. 


Kogo tak naprawdę obejmuje ustawa? 
Ustawa obejmie osoby, które pełniły służbę na rzecz totalitarnego państwa, a także pobierające rentę rodzinną po pełniących tę służbę. Okresy służby na rzecz totalitarnego państwa określają odpowiednie przepisy ustawy. Dotyczy to osób, które walczyły z dążeniami do niepodległości, które były oprawcami polskiego narodu. I to niezależnie od tego, co by to oznaczało w poszczególnych wypadkach, każdy z funkcjonariuszy należał do formacji, która taką funkcję pełniła. Podkreślam, to był wybór drogi życiowej. Zaznaczam, że informacje o przebiegu służby funkcjonariuszy sprawdzał IPN. Każdemu od decyzji obniżającej świadczenia przysługuje odwołanie do sądu. 


A na ile odczuwalna jest obecność przedstawicieli byłej bezpieki w życiu publicznym?
Niestety nigdy nie rozliczono czasów PRL-u i ludzi, którzy aktywnie uczestniczyli w utrwalaniu komunistycznego porządku w naszym kraju. To zaniedbanie z początku lat 90. kładło się cieniem na wolnej Polsce. Zwykli ludzie różnie radzili sobie w nowych warunkach – jedni lepiej, drudzy gorzej. Natomiast ludzie z byłego aparatu bezpieczeństwa nadal czerpali profity z tego, co robili przed rokiem 1990. Uczestniczyli też w życiu publicznym, wcale nie kryjąc się ze swoją przeszłością. Dziś też uczestniczą – ramię w ramię – z Obywatelami RP w różnych protestach i kontrmanifestacjach. Zresztą to rząd PO-PSL, czyli dzisiejsza totalna opozycja, wolał wydawać grube miliony na emerytury dla esbeków niż na podwyżki dla nowych pokoleń funkcjonariuszy. Rozumiem, że chcieli w ten sposób utrzymać postkomunistyczny elektorat. 


Właśnie, jak pan ocenia udział byłych funkcjonariuszy SB w antyrządowych demonstracjach?
Obywatele RP mówią, że protestują w obronie „demokratycznego dorobku niepodległej i wolnej III Rzeczypospolitej Polskiej”. I ci państwo wchodzą w jakieś układy z byłymi funkcjonariuszami SB. Czyli co? SB była dorobkiem wolnej Polski? Ich wieloletnie przywileje były tym dorobkiem? Obywatele RP piszą w swojej deklaracji, że „każdy ma prawo odmówić posłuszeństwa tyranii”. Szkoda, że idą w jednym szeregu z ludźmi, którzy przez lata wiernie służyli komunistycznej tyranii. Jeśli miałbym ocenić, po co byli esbecy protestują razem z Obywatelami RP, to powiem, że jednym i drugim zależy, żeby było tak, jak było. Ale Polacy wybrali inaczej – wybrali dobrą zmianę i my tę zmianę wprowadzamy. Odebranie esbekom ich nienależnych przywilejów jest konieczne dla przywrócenia elementarnej sprawiedliwości społecznej. Nie ma zgody na to, aby funkcjonariusze aparatu opresji dostawali tak wysokie świadczenia za to, że dławili wolność naszego kraju.