Doigrali się! O zabitym przez Niemców polskim żubrze napisał "New York Times"

/ Michael Gäbler

  

"New York Times" opublikował dziś obszerny artykuł o żubrze, który przeszedł z terytorium Polski do Niemiec i tam został zastrzelony. "Niemcy zabili żubra, który po raz pierwszy pojawił się tam w stanie dzikim od ponad 200 lat" - pisze amerykańska gazeta w zapowiedzi tekstu w mediach społecznościowych.

Amerykanie piszą, że decyzja władz niemieckiego miasteczka Lubusz o zabiciu żubra wywołała protesty ekologów, m.in. z WWF. Cytują też kuriozalne wyjaśnienia lokalnych decydentów, którzy zastrzelenie zwierzęcia tłumaczą informacjami, że "mogło być ono niebezpieczne".

Generalnie wydźwięk artykułu dla Niemców korzystny raczej nie jest. Cytowana jest wypowiedź niemieckiego ekologa z WWF, który mówi, że "ludzie z lokalnej administracji zgłupieli". W tekście podkreśla się też, że żubr znajduje się pod ścisłą ochroną i że w stanie dzikim nie pojawił się w Niemczech od ponad 200 lat. 

Autorka artykułu pisze też, że skóra zabitego żubra (mięso trafiło na grilla) zostanie wypreparowane i wystawione na pokaz, prawdopodobnie w muzeum w Poczdamie. 

"New York Times" to jeden z najważniejszych amerykańskich dzienników. Codziennie czyta go prawie 3 mln Amerykanów.

Przypomnijmy: do zdarzenia doszło 13 września po południu w okolicach miejscowości Lubusz (niem. Lebus) nad Odrą, na północ od Frankfurtu. Decyzję o zastrzeleniu ważącego 900 kg zwierzęcia podjął szef miejscowego urzędu do spraw porządku i bezpieczeństwa publicznego. Władze obawiały się, że biegający po ulicach żubr może stanowić zagrożenie dla ludzi i zwierząt. "Nie mieliśmy niestety innej możliwości" - tłumaczyła się rzeczniczka urzędu w Lubuszu. Władze twierdzą, że poszukiwania weterynarza, który mógłby uśpić żubra, nie powiodły się. Nie udało się także złapać zwierzęcia.

Niemiecki oddział organizacji ekologicznej WWF złożył kilka dni temu zawiadomienie o przestępstwie. Zdaniem działaczy, decydując o zastrzeleniu będącego pod ochroną żubra bez widocznego zagrożenia, dyrektor urzędu popełnił przestępstwo.

Po zdarzeniu polscy internauci z zachodu Polski wyrażali żal i oburzenie z powodu śmierci żubra, który był przez nich wielokrotnie widziany w okolicy i nie stanowił zagrożenia.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: New York Times, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Mszczą się za udaną demonstrację przeciw "kaście"? Kolejny polityk grozi pozwem szefowi "GP"

/ Marcin Pegaz/Gazeta Polska

  

"Ode mnie też Pan podobną [kopertę] otrzyma za obrzydliwe kłamstwa pod moim adresem" - napisał na Twitterze prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski do Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego "Gazety Polskiej". Chodzi oczywiście o kopertę z pozwem - takową wysłał bowiem wcześniej Tomasz Grodzki, który chce, by Tomasz Sakiewicz odpowiedział za artykuły o nim - zarówno w procesie karnym, jak i cywilnym.

Zastraszanie dziennikarzy ma długą tradycję. Nie ma partii, która dzisiaj bardziej gwałci wolność słowa niż PO

- tak odpowiedział Tomasz Sakiewicz prezydentowi Truskolaskiemu, startującemu w wyborach samorządowych z rekomendacji Koalicji Obywatelskiej.

Samorządowcowi z Podlasia spodobało się zachowanie Grodzkiego, który chce doprowadzić do skazania Tomasza Sakiewicza w procesie karnym, a także dąży do tego, by szef "Gazety Polskiej" odpowiedział za niewygodne teksty o kopertach Grodzkiego w procesie cywilnym, wpłacając m.in. 20 tys. zł na WOŚP.  [polecam:https://niezalezna.pl/311503-grodzki-wytacza-sakiewiczowi-takze-proces-cywilny-politykowi-pomoze-znany-obronca-quotkastyquot]

Truskolaski już w sierpniu 2019 r. odgrażał się, że "spotka się w sądzie" z red. Sakiewiczem. Wówczas chodziło o słowa szefa "GP" dotyczące awantury wokół marszu LGBT w Białymstoku. - Zezwolenie na marsz kibiców wydał prezydent Truskolaski. Jak można było do tego samego miejsca, w którym po dwóch godzinach ma przejść marsz LGBT, sprowadzić kilka tysięcy kibiców? Jak można? - pytał Sakiewicz.

Przypomnijmy, że w 2007 r. stołeczny sąd wydał decyzję o doprowadzeniu przez policję naczelnego "GP" i jego zastępczyni Katarzyny Gójskiej na rozprawę w procesie karnym o pomówienie, wytoczonym im przez TVN. Teraz - po zorganizowaniu przez środowisko "Gazety Polskiej" wielotysięcznej demonstracji w obronie reformy sądownictwa - politycy związani z totalną opozycją najwidoczniej kontynuują walkę z wolnością słowa.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts