Saryusz-Wolski: Zachód nie rozumie, że Polska w UE chce być podmiotem, a nie widzem

Jacek Saryusz-Wolski / flickr.com/European People's Party/CC BY 2.0

  

- Postawy polskiego społeczeństwa należą do jednego z najbardziej proeuropejskich. Nieprawdą jest, jakoby Polska czy polskie społeczeństwo było eurosceptyczne – to wynika z kompletnego niezrozumienia ze strony Europy Zachodniej - powiedział w rozmowie z PAP europoseł Jacek Saryusz-Wolski.

W weekend mija 25. rocznica ratyfikowania przez PE układu stowarzyszeniowego Polski ze Wspólnotami Europejskimi. Jak wspomina Jacek Saryusz-Wolski - główny negocjator układu ze strony Polski, ówczesny szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej, a obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego – z procesem stowarzyszeniowym, który postrzegano jako powrót do Europy, ale tej instytucjonalnej, Polska łączyła wielkie nadzieje.

- Nie był to cel sam w sobie, tylko krok na drodze do członkostwa, pełnoprawnego miejsca w strukturach europejskich. Takie były oczekiwania wszystkich – tłumaczy.

Rozmowy trwały niemal rok i nie brakowało w nich dramatycznych momentów. Od samego początku zespół Saryusz-Wolskiego starał się przekonać Wspólnoty Europejskie, by w preambule umowy zawrzeć zapis, że celem starań Polski jest pełne członkostwo.

- Walczyliśmy o to przez trzy miesiące do krwi ostatniej, ale nie chciano nam tego przyrzec – zaznacza europoseł.

16 grudnia 1991 roku dochodzi do podpisania umowy stowarzyszeniowej. Jak podkreśla Saryusz-Wolski, polecenie podpisania jej wydał ówczesny premier Jan Olszewski.

- Pamiętam, jak wszedł na posiedzenie Rady Ministrów i z miejsca premierowskiego powiedział: "Proszę pojechać do Brukseli i podpisać układ stowarzyszeniowy" - wspomina europoseł. - Jego rząd powstał później, ale to on wówczas był już premierem i to on podjął decyzję – zaznacza.

Zdaniem Saryusz-Wolskiego, Polsce udało się wynegocjować układ, który zbliżał ją do członkostwa tak dalece, jak było to wówczas możliwe.

Zdaniem europosła swoimi ówczesnymi wyborami Polska przecierała szlak, którym później podążyły inne kraje.

- Nasz model negocjowania i konstrukcji samej umowy stowarzyszeniowej naśladowali inni, wytyczyliśmy pewien model integracyjny (…). Mieliśmy dobre instrumenty przy podchodzeniu do umowy stowarzyszeniowej i potem (przy jej) wdrażaniu (...), mianowicie centralizację struktury rządowej, Urząd Komitetu Integracji Europejskiej bezpośrednio podporządkowany premierowi i dwa absolutnie kluczowe czynniki, mianowicie poparcie ponad podziałami w ówczesnym Sejmie i w społeczeństwie – tłumaczy.

Saryusz-Wolski zaznacza, że Unia Europejska pozostaje obok NATO gwarancją bezpieczeństwa i dobrobytu Polski.

- Dzięki członkostwu w tych organizacjach mamy zakotwiczenie, a postawy polskiego społeczeństwa należą do jednego z najbardziej proeuropejskich. Nieprawdą jest, jakoby Polska czy polskie społeczeństwo było eurosceptyczne – to wynika z kompletnego niezrozumienia ze strony Europy Zachodniej. Nie rozumieją tego, że Polska chce być podmiotem i być podmiotowo i równoprawnie traktowana, że nie chce być widzem procesu integracji europejskiej - zaznacza europoseł.

- Spory są naturalne. Nie są wyrazem izolacji – mam na myśli pracowników delegowanych, migrację, Nord Stream 2 czy fałszywe zarzuty dotyczące zagrożenia dla demokracji w Polsce – ale oporu wobec emancypacji i upodmiotowienia Polski - ocenia Saryusz-Wolski.

Pytany o przyczyny tego rodzaju opinii, europoseł uważa, że jest to reakcja wynikająca po części z ignorancji po stronie zachodnioeuropejskiej. Jego zdaniem niektórzy nie chcą się pogodzić z emancypacją Polski, która chce odgrywać samodzielną rolę i sprzeciwia się niedemokratycznemu narzucaniu jej woli przez najsilniejszych, np. w kwestii migracji.

- Wierzę, że ten projekt z Polską i przy polskiej pomocy – mówię o projekcie europejskim – przeżyje te nawarstwione kryzysy: ekonomiczny, imigracyjny, polityczny, tożsamościowy, aksjologiczny, kryzys bezpieczeństwa. Dlatego powinniśmy na tym etapie, z perspektywy 25 lat od przekroczenia tych pierwszych drzwi do UE, skoncentrować się na polskim pomyśle i polskim wkładzie w koncepcję Europy przyszłości, ale nie dwóch prędkości, nie asymetrycznie i wybiórczo solidarnej, nie faworyzując jednych, a traktując gorzej innych - krótko mówiąc (koncepcję Europy) demokratycznej i równej, i od wschodu do zachodu, i od południa na północ, a nie tylko zredukowanej do Europy karolińskiej, co jest ukrytym marzeniem części elit europejskich – podsumowuje europoseł.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Znicze, kwiaty i koszulki Lakers. Tłumy fanów gromadzą się na miejscu katastrofy, w której zginął Kobe Bryant

/ fot. Małgorzata Schulz/niezalezna.pl

  

Fani gromadzą się w Calabasas w hrabstwie Los Angeles w Kalifornii, gdzie w górach rozbił się helikopter, na którego pokładzie był Kobe Bryant. Na miejscu tragedii jest również nasza korespondentka w USA, Małgorzata Schulz.

Pośród tłumu zgromadzonego w pobliżu miejsca wypadku śmigłowca, którym leciał m.in. Kobe Bryant, widać rodziny ubrane w koszulki klubowe Los Angeles Lakers. Zebrani zapalają znicze i składają kwiaty. Setki fanów przez cały dzień odwiedzały miejsce katastrofy, w której zginął słynny koszykarz.

Ludzie nie potrafili ukryć łez, skandowano imię koszykarza Lakersów.

(fot. Małgorzata Schulz/niezalezna.pl)

Trwa dochodzenie w celu wyjaśnienia przyczyny wypadku; gdy doszło do katastrofy w górach panowała gęsta mgła. Departament Policji w Los Angeles, nie wydał jeszcze żadnego oficjalnego oświadczenia w tej sprawie. Podczas konferencji prasowej, która odbyła się o 20.00 czasu lokalnego w niedzielę szefowie Departamentu Policji w Los Angeles potwierdzili, że w katastrofie zginęło 9 osób, a nie jak wcześniej podawano - 5.

- Do potwierdzenia tożsamości pozostałych ofiar konieczne będzie badanie próbek DNA, które są pobierane z miejsca katastrofy

- powiedział Jonathan Lucas lekarz z Departamenty Medycyny Sądowej hrabstwa Los Angeles. [polecam:https://niezalezna.pl/307845-legendarny-koszykarz-kobe-bryant-zginal-w-katastrofie-samolotu]

Alex Villanueva, szef Departamentu Policji w Calabasas stwierdził, że czynności służb ratowniczych są utrudnione z racji tego, że część wzgórza, na której doszło do katastrofy jest trudno dostępna. Wzywał także do niepodróżowania w miejsce katastrofy

- Będziemy zamykać ulice otaczające wzgórze, na którym doszło do tragedii. Będą otwarte tylko dla mieszkańców - powiedział Villanueva. FBI pomaga lokalnym władzom w dochodzeniu.

(fot. Małgorzata Schulz/niezalezna.pl)

Kobe Bryant latał helikopterem Sikorsky F-S45 przez wiele lat, także na mecze i treningi do Staples Center, gdzie w niedzielę miała miejsce gala wręczenia nagród Grammy.

Helikopter zapalił się i spadł w górach położonych w centralnej części miejscowości Calabasas, która jest jedną z najdroższych i najbardziej luksusowych dzielnic Los Angeles.

Kobe Bryant zginął wraz ze swoją 13-letnią córką. Nie podano informacji co do tożsamości pozostałych pasażerów helikoptera.

Bryant miał 41 lat i pochodził z Filadelfii. W czasie katastrofy drużyna Lakers, z którą wiele lat był związany Kobe Bryant - była akurat w drodze powrotnej z meczu z Philadelphia 76ers. Po wylądowaniu w Los Angeles na lotnisku LAX zawodnicy nie potrafili ukryć smutku. Obejmowali się, płacząc i pocieszali się nawzajem.

Słynny koszykarz osierocił 17-letnią córkę Natalię, 3-letnią Biankę oraz 7-miesięczną Capri.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts