Benefis Jana Pietrzaka "Od PRL-u do Polski" był zwieńczeniem drugiego dnia opolskiego festiwalu. Koncert rozpoczęła piosenka "Pamiętajcie o ogrodach" w wykonaniu Pauliny Grochowskiej. Następnie Jan Pietrzak poprowadził widzów na wędrówkę po najnowszej historii Polski, przedstawioną w piosenkach, w których znalazło się wiele odniesień do aktualnych wydarzeń, uzupełnianych komentarzami gospodarza wieczoru.

Od 1967 roku, przez dziesiątki lat, my, Kabaret Pod Egidą, mówiliśmy o tym świństwie realnym socjalizmie. Szydziliśmy na wszystkie możliwe sposoby. (...) Kiedy Kuroń z Michnikiem mówili: "socjalizm tak, wypaczenia nie", ja mówiłem: "wypaczenia tak, a socjalizm nie" 
– mówił Jan Pietrzak.

Polska odniosła wielkie zwycięstwo w I wojnie światowej. Dlaczego o tym mówię? Bo słowa "zwycięstwo" nie ma w polskich podręcznikach. Do tej pory polskie podręczniki pisali okupanci. Słowa "zwycięstwo" nie wolno używać
– zaznaczył artysta.

W pieśni "Niech żyje Polska" Pietrzak nawiązał do pomysłu zbudowania w Warszawie pomnika, który upamiętniłby zwycięstwo z Bitwie Warszawskiej 1920 r. – Czas, by potężny łuk triumfalny postawić po stu latach od Cudu nad Wisłą – mówił.

ZOBACZ FRAGMENT KONCERTU: JAN PIETRZAK – „NIECH ŻYJE POLSKA”:

ZOBACZ FRAGMENT KONCERU

Co jest haniebne w naszych czasach, że Bitwa Warszawska nie ma w Warszawie pomnika, bo Moskwa zabrania, a władze Warszawy słuchają Moskwy!
– zaznaczył.

Jan Pietrzak mówił o Powstaniu Warszawskim, którego jako dziecko był świadkiem.

Zawsze jak sierpień się zbliża, ukazują się eseje, piszą: po co było tam walczyć bez sensu. Sens Powstaniu nadali jego uczestnicy. To było piękne pokolenie wolnej Polski. Nie byli głupsi od nas. Wiedzieli, że są sprawy, dla których warto ryzykować życiem. Bo Polacy walczyli zawsze o wolność waszą i naszą. W przeciwieństwie do Rosjan, którzy zawsze walczyli o zniewolenie innych narodów, zawsze! Uczą tego w szkole? Nie bardzo!
– mówił.

– Solidarność zakończyła II wojnę światową. Ostatnie wojska okupacyjne opuściły Polskę na początku lat 90. – dodawał. – Nam się to pozacierało w związku z różnymi agenturami – stwierdził, podkreślając sukces "S".

Nasi sąsiedzi Niemcy i Rosjanie zawsze walczą o zniewolenie innych narodów. Dlatego trudno im się pogodzić z Polakami, którzy zawsze walczą o naszą i waszą wolność. Uczą tego w szkołach? Nie uczą! To ja wam to powiem, przekażcie dzieciom i sąsiadom
– mówił do publiczności.

Kiedy my sobie tutaj świętujemy 16 i 17 września, na wschodniej granicy oni przeprowadzają manewry zbiry. ZBIR, Związek Białorusi i Rosji, to są manewry, żeby przeprowadzić napaść na Polskę. Właśnie w tym momencie. Z drugiej strony, na zachodzie, codziennie niemieckie media atakują Polskę, że nie jest subordynowana, że nie chce przyjmować transportów imigrantów. W związku z tą sytuacją przypomniało mi się, że w czasie wojny mówiło się na nich szkopy i kacapy. PRL-owska cenzura nie pozwalała tych słów używać.
– podkreślił.

Dziś niby jest pokój (...) już nikt nie pamięta, a przecież należy, bo wojny prowadzą nie tylko żołnierze (...) Dziś Polskę szturmują banki i markety, ich media szczują i kłamią (...) Niezmiennie codziennie szarpią atakują i tak od stuleci, niepoprawni zbóje 
– śpiewał Jan Pietrzak.

Ja się do dyplomacji nie zapisywałem. Od 50 lat staram się mówić prawdę, a prawda nie zawsze jest dyplomatyczna
– stwierdził po wykonaniu utworu.

Koncert i zarazem benefis Jana Pietrzaka kończyła piosenka "Żeby Polska była Polską", której słowa – jak przypomniał artysta – cytowało dwóch amerykańskich prezydentów: Ronald Reagan i Donald Trump.

Oczywiście występ Jana Pietrzaka nie przypadł do gustu kodziarzom, zwolennikom totalnej opozycji oraz – rzecz jasna – redaktorom "Gazety Wyborczej" i gazety.pl. Ci drudzy napisali na przykład, że artysta w pełni zasłużył na miano „barda PiS”. Na Twitterze pojawiły się również komentarze, których autorzy na wszelkie możliwe sposoby atakowali Jana Pietrzaka. Wygląda na to, że kilka słów prawdy niektórych mocno zabolało...