Jesteśmy widzami w medialnym teatrze

Od lat, gdy nadchodzi kolejna próba sił między targowicą i rządem, media obozu zmian przypominają sobie o rozmaitych aferach i przestępstwach zwolenników „by było, jak było”. Nie tłumaczą przy tym, co władze robiły przez dwa lata i dlaczego olśnienie nadeszło akurat teraz.

Właśnie uaktywniła się prokuratura i po 9 miesiącach zaczęła wyjaśniać, dlaczego doszło do całkowitej awarii systemu kontroli powietrznej przed północą 16 grudnia 2016 r. By zawiadomić prokuraturę, minister Adamczyk potrzebował 280 dni. Przypomniano sobie nagle, że 17 grudnia w ponad połowie Polski nie można było odebrać sygnału TVP i wysłuchać orędzia premier Beaty Szydło. Po dwóch latach wszczęto śledztwo w sprawie treści upublicznionych w czerwcu nagrań z podsłuchów w restauracji Sowa i Przyjaciele.

Czyli decyzję podejmowano ok. 700 dni. Wicepremier Piotr Gliński 6 września przypomniał targowicy: „To za rządów PO-PSL zafałszowano wybory samorządowe.” A co wicepremier zrobił w sprawie owych fałszerstw w ciągu minionych dwu lat? Jego resort, mimo protestów, podjął decyzję o zniszczeniu przechowywanej dokumentacji sfałszowanych wyborów, co uniemożliwia udowodnienie fałszerstw. Z ustawy o skróceniu kadencji samorządów oczywiście zrezygnowano, a to ona miała przekreślić sfałszowane wybory.

Okres konfrontacji minie i znów nic się nie stanie. Błoga amnezja zasłoną niewiedzy ukołysze nas do snu aż do następnego kryzysu, gdy w ogniu konfrontacji prokuratura przypomni sobie o aferach, a politycy będą znów gromko pokrzykiwali. Wniosek: obóz zmian jest niezdolny do przeprowadzenia reform strukturalnych i zastępuje je teatrem medialnym, ale zwolenników już tym nie zmobilizuje, a przeciwnicy śmieją się z jego niemocy.

 


Źródło: Gazeta Polska

#targowica

Jerzy Targalski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo