Wizyta rozpoczęła się od spotkania z księżmi diecezji Iași. W seminarium duchownym kardynał Nycz przewodniczył mszy świętej na zakończenie dorocznego, trzydniowego zjazdu formacyjnego księży wokół adhortacji „Amoris Laetitia”. Metropolita warszawski mówił do rumuńskich księży, o tym, co najważniejsze w życiu kapłana.

Troska o zbawienie to absolutny priorytet powołania kapłańskiego i działania Kościoła
– podkreślał w homilii. Zaznaczył też, że Jezus oczekuje od kapłanów: troski o zbawienie ludzi, przyprowadzanie ich do Chrystusa i Kościoła. 

Do tego dochodzi świadectwo o osobistej więzi kapłana z Jezusem. Wszystko inne jest dodatkiem. Wiemy, że ksiądz nie musi być ekspertem od budownictwa, finansów, przecież ma od tego odpowiednio przygotowanych wiernych w parafii 
– dodawał. 

Podczas spotkania z księżmi kard. Nycz postawił też trudną diagnozę dotyczącą przyszłości Kościoła.

Niewątpliwie, nadszedł taki czas, gdy będziemy łowić nie siecią, tylko na wędkę, pojedynczo. Ksiądz musi dziś wychodzić i szukać ludzi, prowadząc ich do Kościoła. Nie może czekać, jak kiedyś, z założonymi rękoma 
– zaznaczał.

Ważnym punktem wizyty metropolity warszawskiego w Rumunii były msze i spotkania z udziałem Polaków zamieszkujących tereny historycznej Bukowiny. Kardynał Nycz poświęcił po remoncie kościół w Arbore oraz konsekrował ołtarz, podobnie było w Moarze. Natomiast w Nowym Sołońcu hierarcha przewodniczył uroczystej mszy świętej z okazji dożynek oraz wziął udział w prezentacji plonów i wyrobów regionalnych. Były to – jak opowiadał metropolita warszawski – prawdziwie polskie dożynki dla całej Bukowiny, ponieważ zwyczaj ten nie jest znany w Rumunii.

W miejscowości Kaczyka, nazywanej ze względu na wielonarodowość i wielowyznaniowość „Bukowiną w pigułce”, kard. Nycz odwiedził ponad stuletnią bazylikę wybudowaną przez misjonarzy z Krakowa oraz tamtejszy Dom Polski, gdzie działa stowarzyszenie Polaków. 

Odwiedziłem prawie wszystkie parafie i miejscowości, w których żyją Polacy. Trzy całe polskie wioski oraz inne, gdzie Polacy mieszkają zgodnie z Rumunami od dwustu lat. Sami mówią po polsku, ich dzieci mówią po polsku i mają język polski w szkołach. A także w kościołach msza święta jest odprawiana po polsku 
– opowiadał kard. Nycz po powrocie z Bukowiny. – To piękny region, podobny trochę do naszego Beskidu Niskiego i okolic Wadowic – zauważył.

Metropolita warszawski zwrócił także uwagę na fenomen mniejszości katolickiej w Rumunii, która stanowi niecałe pięć procent ludności. 

To, że katolicy są w mniejszości, w stosunku do prawosławnych, których jest około 85 procent, a także do protestantów czy nawet niewierzących, wyzwala w nich nowe energie, zarówno w wiernych świeckich, jak i w księżach. Mniejszość ma to do siebie, że mobilizuje wszystkich. W diecezji Iași, gdzie leży Bukowina – a rozmawiałem z biskupem i widziałem w kościołach – ponad 70 procent ludzi chodzi w niedzielę do kościoła. Pod tym względem wiara jest pielęgnowana, pewnie też pogłębiana, ale też swoje duże znaczenie ma wiara w rodzinach polskich 
– podkreślił kardynał Nycz.