Na problem zwrócił uwagę m.in. poseł Arkadiusz Mularczyk, który ponad miesiąc temu wnioskował do Biura Analiz Sejmowych o sporządzenie ekspertyzy dotyczącej reparacji.

W tekście opublikowanym na stronie "Deutsche Welle" można przeczytać o sporządzeniu przez BAS ekspertyzy i ogólnym, krótkim omówieniu tego, co z niej wynika. We wstępie jest jednak zdanie, które do ekspertyzy nie odnosi się, a ponadto, nie odnosi się również do faktów. 

"72 lata po zakończeniu II wojny światowej polski rząd domaga się reparacji wojennych od Niemiec. Ich wysokość ocenia się na 840 mld euro". 

Polski rząd, wbrew temu co sugeruje medium, nie zajął oficjalnego stanowiska w sprawie reparacji. Potwierdził to m.in. szef Gabinetu Prezydenta RP, Krzysztof Szczerski podczas dzisiejszego wystąpienia na międzynarodowym forum w Niemczech.

- Prace rządu w tej sprawie dopiero się toczą, nie ma stanowiska rządu w tej sprawie, nie ma też zatem żadnego formalnego wniosku. To jest stan prawny na dzisiaj - mówił Szczerski.

Druga nieścisłość dotyczy wspomnianej kwoty - 840 mld euro. W żadnych oficjalnych stanowiskach nie jest wymieniona taka kwota jako rzekoma wysokość reparacji. Ekspertyza sprządzona przez BAS wskazuje konkretną kwotę, jednak jest to ustalona tuż po zakończeniu II wojny światowej kwota obrazująca wysokość całkowitych strat i szkód materialnych państwa polskiego. Wynosi ona ok. 258 mld przedwojennych złotych. W przypisie zamieszczonym w ekspertyzie pojawia się informacja, że w 2004 r. kwota ta była szacowana na 650-700 mld dolarów amerykańskich. W 1970 r. roszczenia szacowano zgodnie z powojenną analizą na ok. 258,4 mld, z czego ponad połowę miały jednak stanowić cywilnoprawne roszczenia odszkodowawcze.