Śledztwo dotyczy treści upublicznionych w czerwcu nagrań z nielegalnych podsłuchów w restauracji "Sowa i Przyjaciele". Postępowanie toczy się w sprawie tzw. przestępstwa płatnej protekcji.

Podstawą do wszczęcia śledztwa była treść ujawnionych rozmów oraz materiały zgromadzone w postępowaniu sprawdzającym. W naszej ocenie, pozwoliły one na przyjęcie, że zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, niemniej jednak dopiero pozyskanie dalszych dowodów pozwoli na rozstrzygnięcie, czy zaistniało takie przestępstwo. Pozyskiwanie tych dowodów będzie wymagało przeprowadzenia czynności procesowych, z których konieczne jest spisanie protokołów, zaś aby spisać protokoły, konieczna jest forma śledztwa albo dochodzenia – ocenił prok. Marcin Saduś.

Za przestępstwo płatnej protekcji grozi, zgodnie z Kodeksem karnym, od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Przypomnijmy, że w pierwszej połowie czerwca telewizja TVP Info opublikowała nagrania z podsłuchów w restauracji "Sowa i Przyjaciele". W spotkaniu – jak podała telewizja – mieli uczestniczyć m.in. były rzecznik rządu Paweł Graś, były minister Skarbu Państwa Włodzimierz Karpiński, były szef BOR gen. Marian Janicki i ks. Kazimierz Sowa. Z nagrania wynikało, że rozmowa miała dotyczyć m.in. obsadzania stanowisk w spółce energetycznej Tauron oraz kwestii odszkodowania dla jednej z krakowskich parafii.

Na tych samych nagraniach słychać, jak ks. Kazimierz Sowa w trakcie rozmowy z Jerzym Mazgajem radzi, co zrobić z „Gazetą Polską”.  - „Jurek, nie polemizować… zniszczyć, naprawdę, tu uważam, że nie ma się wiesz.. żadnych” - radzi ks. Sowa.