14 września jak co roku na Pradze-Południe odbędą się uroczystości związane z obchodami kolejnej rocznicy walk o obronę Grochowa w 1939 r. Do tej pory uroczystości odbywały się z asystą Wojska Polskiego. Jednak tym razem będzie inaczej. Jak zakomunikowały na portalu społecznościowym władze dzielnicy, mimo że - jak zapewniają - tradycja oręża polskiego, wartości, jakich emanacją jest Wojsko Polskie, są im niezwykle drogie, z asysty i ceremoniału wojskowego są zmuszeni rezygnować (jak choćby w przypadku ubiegłorocznych uroczystości pod Olszynką Grochowską). 

Na tegorocznych uroczystościach zamiast Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego mają pojawić się uczniowie z klasy mundurowej. 

Bardzo się cieszę, że oni są, bo bardzo ładnie to wygląda. Jednak obrona Grochowa, którą dowodził ówczesny pułkownik Sosabowski, to było dość duże wydarzenie, była to niezdobyta barykada, dlatego uważam, że rezygnacja z obecności wojska, oddania salwy jest żenującym zachowaniem 
– podkreśla radny Pragi-Południe Marek Borkowski. 

Koalicja PO-SLD, która rządzi w dzielnicy, wyraźnie jednak pokazuje, że na sercu nie tyle leży jej upamiętnienie bohaterów tamtych wydarzeń, co niechęć do jednego z czołowych polityków PiS-u.

Nie respektujemy dyktatu narzuconego przez MON i osobiście przez ministra A. Macierewicza, polegającego na wymuszaniu na organizatorach uroczystości z ceremoniałem wojskowym, zgody na odczytanie także „apelu smoleńskiego”

 – czytamy w komunikacie.

Więcej na ten temat w piątkowym Dodatku Mazowieckim „Gazety Polskiej Codziennie”.