Msza św. pod przewodnictwem arcybiskupa była jednym z głównych punktów drugiego dnia I Ogólnopolskiego Kongresu Różańcowego, trwającego od środy w częstochowskim sanktuarium. Trzydniowe spotkanie pod hasłem „Różaniec ratunkiem dla świata” ma być okazją do refleksji nad aktualnością i siłą tej popularnej w Kościele katolickim modlitwy oraz formą integracji wspólnot różańcowych.

Różaniec powszechnie kojarzony jest z charakterystycznym sznurem modlitewnym, używanym do odliczania powtórzeń kolejnych części modlitwy, przede wszystkim „Zdrowaś Maryjo” i „Ojcze nasz”. Towarzyszą temu rozważania tajemnic życia Jezusa i Matki Bożej. Jak podkreślał w czwartek podczas homilii abp Hoser, różaniec prowadzi do głębszego poznania Boga, dając owoce w postaci „dobrych czynów”.

Taka jest dynamika różańca – modlimy się, byśmy sami, i inni, za których się modlimy, doszli do pełnego poznania woli bożej i jednocześnie wydali owoce wszelkich dobrych czynów, które z tego głębokiego poznania pochodzą. Różaniec uczy nas też postawy i umacnia we wszelkiej cierpliwości i stałości – wiemy, jak to jest bardzo ważne w życiu, byśmy mogli zdobyć się na tę cierpliwość i stałość, której nam tak często brakuje 
– mówił hierarcha, wskazując, iż człowiek jest stale konfrontowany z „przemożnymi siłami zła”, które niszczą poszczególne osoby i wspólnoty.

Mówiąc o sensie modlitwy różańcowej arcybiskup odniósł ją do biblijnego połowu ryb oraz zawołania „Wypłyń na głębię”. 

Przez różaniec wypływamy na głębię; na głębię tajemnicy człowieka, naszego życia, tajemnicy Boga, które spotykają się w tajemnicach różańcowych. Z różańca pojawia się siła powołania: Jezus powołuje ludzi do swego królestwa. Różaniec nam się jawi jako wielka sieć boża, która zagarnia mnóstwo ryb i kieruje je ku Bogu. Te ryby niech będą właśnie dojrzałym owocem naszej modlitwy różańcowej za ratunek świata, bo świat potrzebuje tego ratunku 
– powiedział ordynariusz warszawski-praski.

Żyjemy w czasach bardzo dramatycznych, bardzo przełomowych, gdzie wszystkie prawdy są podważane, wszystko staje się względne, wszystko staje się niepewne, łącznie z pewnymi prawdami, którymi żyjemy w Kościele. Siła złego jest tak wielka, że penetruje do wnętrza Kościoła i też utrudnia nam wiarę, utrudnia nam wzajemne zaufanie. Niech nasza modlitwa różańcowa będzie takim wielkim strumieniem światła, o tym kim jesteśmy i co powinniśmy czynić 
– dodał abp Hoser.

Przypomniał, że nazwa różaniec pochodzi od słowa róża. – Gdy odmawiamy różaniec, możemy powiedzieć, że mamy w rękach taki boży bukiet pięknych róż, pięknych kwiatów – mówił hierarcha, wskazując przy tym na wielowarstwowość i trudność różańca, będącego – jak mówił – „szkołą modlitwy”.

Te wypowiadane rytmicznie „zdrowaśki”, przerywane akordami „Ojcze nasz”, można porównać do akompaniamentu dla tej melodii, którą jest rozważanie tajemnic różańca świętego. Jest to znakomity utwór muzyczny Pana Boga, który jest nam dany. Na tle tego akompaniamentu nasza uwaga jest tak zajęta i skupiona, że możemy rozważać tajemnice różańca świętego; stąd jest to wyraźnie modlitwa kontemplacyjna 
– wyjaśnił arcybiskup, podkreślając, że modlitwa nie ogranicza się jedynie do wypowiadanych słów.

Modlitwa liturgiczna jest zewnętrznym ukazaniem tajemnicy modlitwy, jest wzorem modlitwy (...), widoczną witryną modlitwy; ale przez tę witrynę wchodzimy w głąb, praktykując modlitwę kontemplacji w tajemnicach różańca świętego 
– mówił abp Hoser, nawiązując do słów papieża Pawła VI, który przestrzegał, że „jeśli brak kontemplacji (...) różaniec upodabnia się do ciała bez duszy i zachodzi niebezpieczeństwo, że odmawianie stanie się bezmyślnym powtarzaniem formuł”.

Różaniec wymaga modlitwy w rytmie spokojnym, modlitwy powołanej do refleksji, przez to modlący się będzie łatwiej oddawał kontemplacji tajemnic życia Chrystusa. Może być przerywany również chwilami ciszy, gdzie prawda boża w nas wnika i nas kształtuje. A więc różaniec jest też maryjną szkołą modlitwy 
– podsumował hierarcha, prosząc o dalsze upowszechnianie modlitwy różańcowej.