W rozmowie z „PNP” Thomas de Maizière stwierdził, że sprzeciwia się projektom mającym na celu zastosowanie cięcia dotacji unijnych jako „narzędzia nacisku na państwa członkowskie UE”. Takie pomysły pojawiały się m.in. w próbie narzucenia państwom Unii przyjęcia uchodźców zgodnie z ustalonym systemem relokacji czy wpływania na reformy sądownictwa w Polsce.

- Gdy będziemy musieli ciąć dotacje unijne, by wymusić wdrożenia wyroków, to wtedy sytuacja w Unii rzeczywiście będzie wyglądała bardzo źle – powiedział szef niemieckiego MSW w „Passauer Neue Presse”.

To dość zaskakujący głos przy coraz liczniejszym chórze nawołującym do wprowadzenie sankcji w związku z nieprzyjmowaniem przez kilka państw Unii uchodźców według zasady relokacyjnego rozdzielnika. Taki pomysł przedstawił m.in. cytowany wczoraj przez nas niemiecki europoseł Elmar Brok. Chciał on wsparcia finansowego dla państw przyjmujących uchodźców, które pochodziłoby z funduszy strukturalnych UE przeznaczonych dla państw, które uchodźców z „rozdzielnika” nie przyjęły.

Tego rodzaju groźby, dotyczące sankcji finansowych, od dłuższego czasu są przez europejskich polityków kierowane pod adresem Polski. W takim tonie wypowiadała się w lipcu m.in. Vera Jourová, europejska komisarz ds. sprawiedliwości, chcąc ukarać Polskę za planowaną reformę wymiaru sprawiedliwości. 

- Obserwujemy systematyczne zniesienie rządów prawa w Polsce, bo niszczona jest równowaga sił pomiędzy władzą sądowniczą i wykonawczą (...) To kwestia uczciwości. Nie mogę sobie wyobrazić, że niemieccy czy szwedzcy podatnicy chcą płacić za ustanowienie pewnego rodzaju dyktatury w innym kraju UE – powiedziała Jourová w „Neue Osnabrücker Zeitung”