Wygrane z Danią i Kazachstanem? To niemal pewny awans

Najpierw Dania, potem Kazachstan. Najbliższe dni mogą być niezwykle radosne dla wszystkich kibiców reprezentacji Polski. Dziś Robert Lewandowski i spółka rozegrają eliminacyjny mecz w Kopenhadze. W razie zdobycia sześciu punktów w dwóch kolejnych meczach awans możemy zapewnić sobie już w poniedziałek.

Tomasz Hamrat

Aby tak się stało, trzeba najpierw przywieźć trzy punkty z Kopenhagi. A nie będzie to łatwe zadanie. Wyjazdowe mecze z Duńczykami nie budzą w naszych sercach najmilszych skojarzeń. Po raz ostatni wygraliśmy w Kopenhadze czterdzieści lat temu, gdy dwa gole dla Polski strzelił Włodzimierz Lubański. Z ostatnich czterech meczów wszystkie przegraliśmy, strzelając tylko jednego gola.

O sile Duńczyków przekonał się też sam Zbigniew Boniek, kiedy próbował swoich sił w roli selekcjonera reprezentacji tuż po mistrzostwach świata w Korei i Japonii. Po przegranej w fatalnym stylu 0:2 zrezygnował ze stanowiska po zaledwie czterech miesiącach pracy. Teraz także wybrał się do Kopenhagi.

– Nie ma co wracać do historii, ale Duńczycy to zespół, który niezbyt leży naszej kadrze. Ostatni raz wygraliśmy z nimi na wyjeździe w zamierzchłej przeszłości. Sam lecę do Danii z przeziębieniem, ale najważniejsze, że wszyscy piłkarze są zdrowi – powiedział nam chwilę przed odlotem z warszawskiego Okęcia.

Polacy z dużym respektem podchodzą do dzisiejszego meczu. Na każdym kroku z uznaniem wypowiadają się o rywalu, a sam Lewandowski stwierdził nawet, że w niektórych elementach Dania jest lepsza od Polski.

– Na pewno lepiej radzą sobie w ataku pozycyjnym, ale my jako zespół też cały czas się rozwijamy i w piątek spróbujemy to udowodnić – mówi autor jedenastu bramek w eliminacjach.

Duńczycy już zdołali się boleśnie przekonać o klasie naszego supersnajpera. To hat-trick napastnika Bayernu dał Polsce nieznaczną wygraną 3:2. To połowa bramek, które Dania straciła w całych eliminacjach. Duńskie media właśnie w zatrzymaniu Lewandowskiego widzą klucz do sukcesu w meczu z Polakami. – To obok Cristiana Ronaldo na pewno najlepszy napastnik w Europie, bo przecież Suarez, Messi czy Neymar pochodzą z Ameryki Południowej. Zatrzymanie Lewandowskiego to marzenie każdego trenera, ale tak to przeważnie bywa, że nic z tego nie wychodzi, bo on i tak strzela gole – mówi trener naszych rywali Åge Hareide.

Nie da się ukryć, że dla Duńczyków dzisiejszy mecz ma większe znaczenie niż dla nas. Ewentualna porażka przekreśli ich szanse na zwycięstwo w grupie i mocno skomplikuje dalszą rywalizację z Czarnogórą o miejsce w barażach. W naszym wypadku przegrana nie będzie końcem świata, bo wciąż to my będziemy rozdawali karty w rywalizacji o awans.

 

 


Źródło: Gazeta Polska Codziennie

#piłka nożna #mundial #Dania #Kazachstan

Krzysztof Oliwa
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo