Nie jest żadnym odkryciem, że postrzegamy innych ludzi poprzez zewnętrzny wygląd, głównie wyraz twarzy, ale także ubiór. W badaniach przeprowadzonych w oparciu o zachowanie grupy ludzi na jednym z przejść dla pieszych ustalono, że za osobą, która przechodziła na czerwonym świetle, a była elegancko ubrana, przechodziło o wiele więcej osób niż za osobą w niedbałym stroju.

Opowiadanie Mikołaja Gogola "Płaszcz" – wpisane kontekst carskiej Rosji – doskonale oddaje wręcz metafizyczne znaczenie ubioru.

Zarówno my postrzegamy w ten sposób innych, jak i inni nas. 

Ubiór jest wyrazem nas samych w jakimś sensie jest przedłużeniem naszej osobowości, świadczy o naszym statusie społecznym i finansowym.

Krótka przypowieść bardzo dosadnie ukazuje ten ludzki mechanizm postrzegania. 

Głodny kaftan

    Odziany w swoje zwykłe, codzienne ubranie, pewien duchowny udał się na przyjęcie wydawane przez najbardziej szacownych obywateli w całej okolicy. Wszyscy nosili tam najdroższe jedwabie i aksamity i patrzyli zdegustowani na duchownego. Gdy do kogoś podchodził, obecni zadzierali wysoko nos i odwracali się do niego plecami. Odpychano go także od suto zastawionych stołów.

  Duchowny pospieszył więc do domu, przywdział swój najlepszy kaftan i wrócił na przyjęcie, prezentując się tym razem wytworniej nawet niż sam książe.

  Ach, jakże zaczęto mu nadskakiwać. Każdy chciał z nim porozmawiać lub usłyszeć choćby kilka słów jego nauki. Wydawało się, że stół został przygotowany specjalnie dla niego. Ze wszystkich stron podawano mu najlepsze przysmaki.

  Ale zamiast je spożywać, duchowny wszystko to wkładał do szerokich rękawów swego kaftana. Zaskoczeni w najwyższym stopniu goście zasypali go pytaniami:
    – Co czynisz, panie? Dlaczego nie skosztujesz tych potraw?

Nie przerywając tej dziwnej czynności, duchowny odpowiedział:
    – Wasza gościnność nie odnosi się do mnie, lecz do mojego kaftana. A ponieważ jestem człowiekiem uczciwym, nie mogę przywłaszczać sobie tego, co należy się jemu.