Tu rok szkolny zacznie się później

  

Minister Edukacji Narodowej poinformowała, że uczniowie z czterech szkół z dotkniętych nawałnicami terenów w woj. kujawsko-pomorskim rozpoczną rok szkolny z tygodniowym opóźnieniem. Resort edukacji zapowiada, że we wszystkich pozostałych placówkach na terenie kraju nauka rozpocznie się zgodnie z planem, czyli 4 września.

Gwałtowne burze, a miejscami nawet trąby powietrzne, przeszły przez północną Polskę w nocy z 11 na 12 sierpnia. Wskutek nawałnic zginęło w Pomorskiem 5 osób, w tym dwie nastolatki, które przebywały na obozie harcerskim w miejscowości Suszek. Około 50 osób doznało też różnego rodzaju obrażeń. Wichura zniszczyła wiele domów i tysiące hektarów lasów.

Szefowa MEN, minister Anna Zalewska poinformowała, że na skutek nawałnic rozpoczęcie roku szkolnego zostało przesunięte o tydzień w: Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Nakle, Szkole Podstawowej nr 2 w Nakle, Szkole Podstawowej w Potulicach oraz Zespole Szkół w Lubiewie. Zostało to uzgodnione z tamtejszym kuratorem oświaty.

Pytana o pomoc ministerstwa dla uczniów z rodzin, które ucierpiały w nawałnicach, minister Zalewska szczegółowo omówiła działania rządu w tej sprawie.

- Obszernie będziemy na ten temat rozmawiać, natomiast w trybie obiegowym, po to właśnie, żeby działo się to z dnia na dzień zaraz po tym, co wydarzyło się w województwach pomorskim, kujawsko-pomorskim, w Wielkopolsce, a także na Dolnym Śląsku, Rada Ministrów przyjęła uchwałę, w której zwolniliśmy 5 mln zł na dzieci z poszkodowanych terenów. Do dzieci skierowano pomoc finansową w wysokości od 500 do tysiąca złotych, a także pomoc psychologiczno-pedagogiczną. Będą też kierowane na wyjazdy terapeutyczne na zielone szkoły. Oferty płyną zewsząd. Dolnośląskie Lasy Państwowe wysłały zaproszenie i potwierdziły, że są gotowe do przyjęcia na ich koszt dwóch grup po 40 osób - powiedziała szefowa MEN.

W najbliższy poniedziałek minister Zalewska ma uda się do woj. pomorskiego, gdzie w tamtejszą kurator będzie podsumowywać działania po nawałnicy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prawdziwy horror holenderskiej rodziny. Były członek sekty Moona więził ich przez 9 lat!

/ pasja1000

  

Holenderski sąd przedłużył o dwa tygodnie areszt mężczyźnie, który przez 9 lat przetrzymywał w zamknięciu na farmie w Holandii siedem osób. Jak podaje holenderska prasa, zatrzymany to 58-letni Austriak Josef B., prawdopodobnie były członek sekty Moona. Sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Josef B. podejrzany jest o bezprawne pozbawienie wolności oraz szkodzenie zdrowiu swych ofiar. Agencja dpa poinformowała, że aresztowany także został 67-letni ojciec przetrzymywanej rodziny.

Według telewizji RTV Drenthe Josef B., z wykształcenia cieśla, mieszkał samotnie w Austrii do 2010 roku. Potem przeprowadził się do Holandii i osiadł w wiosce Ruinerwold, gdzie wydzierżawił farmę. To tam przez 9 lat przetrzymywał siedem osób - sześcioro rodzeństwa i ich schorowanego ojca.

Holenderska prasa podała, że Josef B. prawdopodobnie był członkiem tzw. Kościoła Zjednoczeniowego, powstałego w Korei Południowej, znanego też jako sekta Moona. Informacje te potwierdził w austriackiej gazecie "Kronen Zeitung" jego brat Franz B., który przyznał, że Josef B. należał do sekty, nie wymienił jednak jej nazwy.

Wiele wskazuje na to, że Josef B. i przetrzymywana przez niego rodzina znali się od pewnego czasu. Niektóre źródła twierdzą, że byli sąsiadami w pobliskim Hasselt i że najstarszy syn w rodzinie w przeszłości był pracownikiem Josefa B.

Holenderska agencja ANP przytacza słowa Wima Koetsiera, rzecznika Federacji Uniwersalnego Pokoju (UPF), który powiedział, że ojciec przetrzymywanej rodziny w latach 80. był członkiem sekty Moona, a następnie założył własną "grupę" z kimś innym.

Policja otrzymała informację w sprawie sytuacji na farmie w miniony weekend. Według lokalnych mediów jeden z synów z przetrzymywanej rodziny uciekł i poprosił o pomoc w pobliskiej kawiarni. Jej pracownik powiedział RTV Drenthe, że zaniedbany, zdezorientowany 25-latek przyszedł do kawiarni i powiedział, że nie był na zewnątrz od dziewięciu lat.

Widać było, że nie miał pojęcia, gdzie jest, ani co robić

- opowiadał szef lokalu Chris Westerbeek. 

Powiedział, że uciekł i pilnie potrzebuje pomocy.

Następnie wyszło na jaw, że sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl