W wywiadzie dla telewizji BFM TV minister przyznał, że śledczy na razie nie ustalili, dlaczego członkowie komórki terrorystycznej przybyli do Paryża. "Była to wyjątkowo szybka podróż w tę i z powrotem" - powiedział Collomb. Dodał, że grupa przyjechała do Paryża "do pracy". Powiedział również, że francuski radar sfotografował samochód marki Audi, którym jechali terroryści. Auto przekroczyło dopuszczalną prędkość.

Według dziennika "Le Parisien" chodzi o pojazd, który został użyty przez pięciu terrorystów nad ranem w piątek podczas ataku w Cambrils, 100 km na południowy zachód od Barcelony. Zginęła tam jedna osoba.

"Le Parisien" podaje, że radar wykrył samochód 12 sierpnia w departamencie Essonne, na południe od Paryża. W samochodzie siedziały cztery osoby - cytuje dziennik źródło policyjne. Inne źródło twierdzi, że osoby te spędziły noc z 11 na 12 sierpnia w hotelu pod Paryżem.

Collomb przyznał, że francuskie siły bezpieczeństwa wiedziały, iż grupa ta przybyła do regionu paryskiego i "przekazały to władzom" Hiszpanii. Zastrzegł, że Francuzi "nie znali tej komórki, która była wyłącznie hiszpańska".

To oczywiście kompromitacja władz francuskich. Od 13 listopada 2015 r. trwa tam stan wyjątkowy, a mimo tego służby francuskie - po namierzeniu komórki islamistycznej - ograniczyły się jedynie do "przekazania informacji Hiszpanom". 

Jak wyjaśnił Collomb, od zamachów "francuskie tajne służby śledzą tę sprawę w ścisłej współpracy z hiszpańskimi służbami". Collomb w poniedziałek rozmawiał przez telefon z hiszpańskimi ministrem spraw wewnętrznych Juanem Ignacio Zoido. Ujawnił, że Zoido w środę będzie w Paryżu, by sformalizować współpracę francuskich i hiszpańskich sił bezpieczeństwa.

W wyniku zeszłotygodniowych zamachów w Barcelonie i Cambrils zginęło łącznie 15 osób, a ponad 120 zostało rannych.