Ze względu na zeszłoroczne anomalie pogodowe w Nowej Zelandii spadła produkcja mleczarska. Ta potęga na rynku mleka ucierpiała również wskutek kryzysu 2015/2016 związanego m.in. z nadprodukcją i embargiem na produkty sprzedawane do Rosji. Nowozelandzcy producenci walczyli o przetrwanie. Największy przetwórca Fonterra, który przerabia 95 proc. mleka oferowanego na nowozelandzkim rynku, bazujący na eksporcie, zastosował drastyczne obniżki cen na surowiec skupowany od farmerów. To wpłynęło również na ograniczenie produkcji.

Jak prognozują analitycy, w tym roku podaż produktów mleczarskich w tym kraju będzie jednak rosła. Zwiększona ilość nowozelandzkiego masła na światowych giełdach będzie widoczna już we wrześniu-październiku. Ta podaż zatrzyma wzrosty cen albo nawet spowoduje ich spadek – prognozują analitycy. W zeszłym tygodniu na giełdach już widać było pierwsze oznaki odwrócenia koniunktury – masło lekko staniało – o ok. 1,5 proc. Natomiast na giełdzie nowozelandzkiej w kontraktach na marzec przyszłego roku widać spadek cen nawet o 5 proc.

Niektórzy analitycy uważają, że bardzo silne tempo wzrostu cen masła w ostatnich miesiącach jest efektem tzw. czynnika spekulacyjnego w ich kształtowaniu. Stwarza to ryzyko silnego spadku cen w najbliższych miesiącach. Ich zdaniem światowy rynek mleka znajduje się obecnie w punkcie zwrotnym i w III kwartale br. wejdzie w spadkową fazę cyklu. Według Agnieszki Maliszewskiej, dyrektor Izby Mleka, z powodu korzystnych cen wielu producentów nastawiło się na wyrób masła. Może więc być tak, że rynek szybko się nasyci i ceny także z tego powodu zaczną spadać.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".