Gliwice: badania reliktów średniowiecznego kościoła

  

Na przełomie sierpnia i września w miejscu odnalezienia fragmentów fundamentów – najprawdopodobniej – poszukiwanego średniowiecznego kościoła w Gliwicach-Czechowicach (Śląskie) prowadzone będą badania georadarowe. Mają one pomóc w określeniu rozmiarów i rozplanowania budowli.

Głównym założeniem prowadzonych z inicjatywy lokalnych społeczników prac jest znalezienie reliktów średniowiecznego kościoła pw. św. Jerzego, a także zbadanie, jak dokładnie wyglądała ta świątynia i kiedy funkcjonowała.

Z końca XVII wieku zachował się zapis, że był to kościół drewniany, że posiadał dzwonnicę i zakrystię oraz że generalnie był w złym stanie. Jednak były to tylko ogólne informacje, nikt nie zapisał, jak on dokładnie wyglądał. Nie wiadomo też, co w późniejszych wiekach z kościołem się stało, zapewne popadł w ruinę

 – powiedział kierownik prac archeolog Radosław Zdaniewicz.

Prace rozpoczęły się w lipcu. Już po pierwszym dniu zaangażowani w poszukiwania społecznicy i archeolodzy odnaleźli m.in. fragmenty średniowiecznych naczyń, monety, groby oraz dwie warstwy fundamentów. Głębsza jest wykonana z kamieni otoczakowych połączonych zaprawą wapienną, a na niej znajduje się warstwa cegieł.

Jak mówił Zdaniewicz, niewykluczone, że ten kamienny fundament został zbudowany jeszcze w średniowieczu. "Na podstawie znalezionych przez nas monet wiemy, że ten teren był używany zapewne od XIV wieku. Poza tym parafia w Czechowicach wzmiankowana jest już w I połowie XIV wieku, a jak istniała parafia, musiał być też kościół. Fundamenty, które odkryliśmy zbudowano zapewne jeszcze w średniowieczu, lecz na chwilę obecną trudno określić, kiedy to się dokładnie stało" – tłumaczył.

Archeolog dodał, że zaskakująca dla badaczy była grubość i rozmiar kamiennych fundamentów, które miejscami miały ponad 2 m szerokości, a ich głębokość dochodziła do 1,8 m.

We wspomnianym XVII-wiecznym spisie czechowicki kościół opisano jako drewniany, a ten kamienny fundament jest za duży, by był przeznaczony pod tego typu świątynię. Dlatego wydaje nam się, że pierwotnie w tym miejscu rozpoczęto budowę kościoła murowanego i z nieznanych nam jeszcze przyczyn nie skończono go. Dopiero potem – być może w XV-XVI wieku – wzniesiono tam kościółek drewniany, na co wskazywać może wyrównująca warstwa cegieł obecna na górze fundamentu 

– tłumaczył badacz.

Wskazał, że wiek odnalezionych fundamentów być może uda się "mniej więcej" określić m.in. za pomocą analizy węgla radioaktywnego C14 – popularnej w archeologii metody datującej odkrycia organiczne. Dodał, że tu do analizy posłużą węgle drzewne obecne w zaprawie, którą spojono kamienie.

Z kolei w określeniu zasięgu fundamentów i rozplanowania budowli pomóc mają badania georadarem. "Do tej pory odkryte fragmenty wskazują bowiem, że niegdyś zaczęto tam budowę czegoś naprawdę sporego" – mówił Zdaniewicz. Badania te mają się odbyć na przełomie sierpnia i września. Przed nimi teren ten ma zostać wykoszony przez służby miejskie.

W ramach poszukiwań reliktów średniowiecznego kościoła badacze znaleźli też inne dawne przedmioty m.in. monety. "Część z nich została wybita przez władców śląskich i czeskich, ale zastanawiające i bardzo ciekawe jest to, że pojawiają się też monety bite przez królów polskich – Władysława Warneńczyka, a być może Kazimierza IV Jagiellończyka. Najmłodsza w pełni zidentyfikowana to moneta Leopolda I Habsburga. To greszel pochodzący z 1673 r., co oznacza zapewne, że jeszcze w XVII wieku ten cmentarz był używany" – mówił Zdaniewicz.

Odkryliśmy też sporo fragmentów naczyń – co ciekawe, głównie średniowiecznych, a nie nowożytnych. Znaleźliśmy także fragment ucha jakiegoś szklanego naczynia. Jeszcze szukamy analogii, czy mogło to być jakieś naczynie liturgiczne czy zwykłe, użytkowe. Jest też medalik, który prawdopodobnie pochodzi z XVIII wieku. Z jednej strony jest tam przedstawiona Matka Boska z Dzieciątkiem, a z tyłu postaci jakiś świętych

 – mówił Zdaniewicz.

Przy samych fundamentach oraz poza nimi znaleziono również dawny cmentarz. "Przy jednej ze ścian odnaleźliśmy nawet zbiorowy grób – znajdujące się tam szkielety nie mają żadnego wyposażenia – elementów stroju czy dewocjonaliów – dlatego wnioskujemy, że szczątki zmarłych pochowano tu wtórnie; możliwe, że ich kości przeniesione zostały tu z innej części cmentarza" – tłumaczył badacz.

Szczegółowe badania znalezisk także pod kątem antropologicznym to – zdaniem kierownika prac – kwestia kilku tygodni. Dotąd prace prowadzone były przez archeologów i osoby chętne.

W najbliższym czasie chcielibyśmy jednak wystąpić zarówno do władz naszego miasta, ale również do innych instytucji z prośbą o dofinansowanie badań specjalistycznych, które chcemy przeprowadzić. Nasz projekt przebadania i kompleksowych analiz specjalistycznych czechowickiego kościółka, odkrytych tutaj zabytków oraz grobów nazwaliśmy z łaciny +Georgius+ – to od imienia patrona tej nieistniejącej świątyni - św. Jerzego

 - podał Zdaniewicz.

Czechowice to najbardziej wysunięta na północ dzielnica Gliwic. Zdaniewicz wskazał, że jej początki sięgają średniowiecza, choć na tym terenie odkryto nawet pradziejowe zabytki. Pierwsza wzmianka o Czechowicach pochodzi jednak z XIV wieku. Chodzi o spis wsi, które musiały płacił dziesięcinę na rzecz Kościoła. "Można więc powiedzieć, że na początku XIV wieku Czechowice były już taką zagospodarowaną wsią, skoro były wymienione jako wieś, która musi płacić podatek na rzecz Kościoła" - podkreślił archeolog.

Inicjatorem i pomysłodawcą poszukiwania czechowickiego kościoła jest Stowarzyszenie Rozwoju Czechowic. Zgoda na prowadzenie badań, wydana przez wojewódzkiego konserwatora zabytków, obowiązuje do końca przyszłego roku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Policja użyła paralizatora wobec 18-latka. Wkrótce wyrok

/ Schwarzenarzisse

  

Przed Sądem Okręgowym w Koszalinie odbyła się rozprawa odwoławcza od wyroku wobec czterech byłych policjantów skazanych nieprawomocnie na kary pozbawienia wolności w zawieszeniu m.in. za użycie paralizatora wobec zatrzymanego 18-latka. Wyrok zostanie ogłoszony 24 września.

Pokrzywdzony Kornel Ś. został zatrzymany przez policjantów Komendy Powiatowej Policji w Kołobrzegu w nocy z 17 na 18 lipca 2016 r. w związku z bójką w okolicy Pomnika Zaślubin z Morzem. Miał wówczas 18 lat. Już na komendzie, poza miejscem zdarzenia, jeden z funkcjonariuszy Marcin W. miał użyć wobec niego paralizatora. Trzech miało pozwolić na znęcanie się nad Kornelem Ś.

7 lutego 2019 r. Sąd Rejonowy w Kołobrzegu wydał nieprawomocny wyrok na czterech oskarżonych. Zarówno obrona, jak i prokuratura, wniosły apelację do Sądu Okręgowego w Koszalinie. We wtorek odbyła się rozprawa odwoławcza.

Jak poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Koszalinie i będący w składzie orzekającym sędzia Sławomir Przykucki, "obrona chce uniewinnienia dla nieprawomocnie skazanych, natomiast prokurator uchylenia wyroku w części uniewinniającej nieprawomocnie skazanych i przekazania sprawy do ponownego rozpatrzenia".

Przykucki poinformował, że sąd ogłosi wyrok 24 września o godz. 11:30.

Rozprawa odwoławcza miała odbyć się w czerwcu, jednak ze względu na niestawiennictwo pokrzywdzonego została odroczona.

Kołobrzeski sąd w lutym nieprawomocnie skazał Marcina W. na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, a Bartosza M., Zbigniewa W. i Kamila K. na 1 rok więzienia w zawieszeniu na rok.

Sąd ponadto zakazał Marcinowi W. wykonywania zawodu policjanta na okres 2 lat oraz orzekł o nawiązce na rzecz pokrzywdzonego w kwocie 10 tys. zł. Pozostali skazani nie mogą wrócić do zawodu przez 1 rok. Muszą zapłacić pokrzywdzonemu po 3 tys. zł.

Sąd uniewinnił oskarżonych od niedopełnienia obowiązków poprzez niepoinformowanie pokrzywdzonego o przysługujących mu prawach w tym do kontaktu z rodziną i z obrońcą.

Białogardzka prokuratura chciała wówczas dla oskarżonego Marcina W. kary 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, zakazu wykonywania zawodu policjanta na okres 5 lat, przeproszenia pokrzywdzonego oraz nawiązki na jego rzecz w kwocie 60 tys. zł. Natomiast wobec Bartosza M., Zbigniewa W. i Kamila K. wnioskowała o 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, zakaz wykonywania zawodu na okres 3 lat, przeproszenie pokrzywdzonego oraz nawiązkę od każdego po 20 tys. zł na rzecz pokrzywdzonego.

Obrona wnosiła o uniewinnienie.

Marcin W. został oskarżony o to, że przekroczył uprawnienia i nie dopełnił ciążących na nim obowiązków, stosował groźbę i przemoc wobec Kornela Ś. w celu uzyskania informacji, znęcał się nad pozbawionym wolności Kornelem Ś. Miał czterokrotnie użyć wobec pokrzywdzonego paralizatora, wywołując tzw. test iskry i powodując u Kornela Ś. 16 oparzeń termicznych I i II stopnia.

Pozostali policjanci zostali oskarżeni o niedopełnienie obowiązków, jak również o przekroczenie uprawnień i zezwolenie na znęcanie się nad zatrzymanym przez Marcina W.

Żaden z oskarżonych w trakcie procesu, który rozpoczął się 6 marca 2018 r., nie przyznał się do popełnienia zarzucanych czynów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl