Bytom zrekultywuje pod rekreację 30 ha poprzemysłowych

pixabay.com

  

Samorząd Bytomia zrewitalizuje ok. 30 hektarów poprzemysłowych gruntów w dzielnicach Szombierki i Łagiewniki. Dziś to m.in. hałdy odpadów pohutniczych, pogórniczych i poprzemysłowe nieużytki. Powstać mają tereny zielone, sportowe i rekreacyjne.

Osią tego miejsca jest rzeka Bytomka. Dawniej zasilały ją naturalne źródła, które jednak wobec szkód górniczych zaniknęły. Obecnie wody wciąż zanieczyszczonej rzeki pochodzą głównie z różnego rodzaju kanałów spustowych. Na znacznym terenie płynie przez tereny poprzemysłowe. Swój bieg kończy w Gliwicach, wpadając do Kłodnicy.

W ostatnich latach Bytom, a także sąsiednie Zabrze, przygotowały projekty, które mają przywrócić przyrodzie i mieszkańcom najbardziej zdegradowane miejsca nad Bytomką. Bytom – przy wsparciu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – zrewitalizował ponad hektar terenu nad rzeką - na pograniczu dzielnicy Szombierki i sąsiedniej Rudy Śląskiej.

Do tego miejsca przylega znacznie większy teren, sąsiadujący z niewielką zabytkową Kolonią Zgorzelec i ciągnący się po dzielnicę Łagiewniki. W przeszłości w tym rejonie pracowała Huta Zygmunt, a pod ziemią węgiel wydobywała kopalnia Szombierki. Efektem jest deformacja gruntów i ich zanieczyszczenie odpadami poprzemysłowymi.

Aby zrekultywować ten zniszczony obszar, samorząd Bytomia włączył go do tzw. obszarów rewitalizacji – pod kątem kilkuletniego programu rewitalizacji miasta. Miasto przygotowało też oszacowany na 30 mln zł unijny projekt „Rewitalizacja terenów poprzemysłowych dzielnic Szombierki i Łagiewniki w dolinie rzeki Bytomki”, na który dostało 25 mln zł unijnego dofinansowania.

Przetarg na zaprojektowanie i wykonanie przedsięwzięcia rozpoczął się wiosną br. W piątek bytomski magistrat zapowiedział, że wobec zakończonej już procedury odwoławczej prowadzący postępowanie Ośrodek Sportu i Rekreacji w Bytomiu podpisze umowę z wykonawcą prac, bytomską firmą AGC, jeszcze w sierpniu. Wartość umowy - zgodnie z ceną ofertową - ma wynieść 24,3 mln zł.

Wykonawca przeprowadzi w dolinie Bytomki rekultywację techniczną i biologiczną terenu. Aby całość mogła długo przetrwać w stanie możliwie zbliżonym do naturalnego, będzie musiał m.in. odpowiednio dobrać gatunki nowych roślin, odporne na zanieczyszczenia gleby czy powietrza.

Na rekultywowanym gruncie powstaną też obiekty sportowe, ścieżki rowerowe i piesze oraz mała architektura. Rekreacji służyć mają ogólnodostępne boiska pokryte trawą, cztery pięciostanowiskowe siłownie plenerowe oraz sześciokilometrowa terenowa ścieżka rowerowa.

Całość ma być gotowa do końca 2019 r. Obecnie bytomski OSiR kończy ustalenia z wykonawcą dotyczące m.in. zabezpieczenia należytego wykonania umowy i polisy ubezpieczeniowej. Miasto korzysta przy tym przedsięwzięciu z funduszy Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Tagi

Wczytuję komentarze...


Czym wyleczymy koronawirusa? Liziniewicz: Mamy trzy albo cztery ścieżki do walki z chorobą

/ screen TVP Info

  

- Mamy trzy albo cztery ścieżki do walki z chorobą - powiedział w programie Michała Rachonia "#Jedziemy" Jacek Liziniewicz, dziennikarz "Gazety Polskiej". W najnowszym numerze tygodnika "GP" znajduje się obszerny tekst Liziniewicza dotyczący możliwości leczenia zakażonych na koronawirusa.

Michał Rachoń w swoim programie #jedziemy gościł dr Ewę Iszoro, mieszkającą w Hiszpanii architekt i projektantkę mody, aktora Jarosława Jakimowicza i dziennikarza „Gazety Polskiej” Jacka Liziniewicza. Rozmowa dotyczyła nowych obostrzeń ogłoszonych przez premiera Mateusza Morawieckiego wprowadzonych w związku z dalszym rozwojem epidemii koronawirusa. 

- Mamy 2311 przypadków zarażenia wirusem i 33 przypadki śmiertelne. Z każdym dniem wykonujemy coraz więcej testów. Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, na tym poziomie rozwoju epidemii tych testów w innych krajach robiono ich mniej - przypomniał Rachoń.

- Jestem wzruszony - przyznał Jakimowicz. - Głos mi się łamie. Nie spodziewałem się za mojego życia przeżyjemy coś takiego. Wszyscy stosujemy się do zaleceń premiera. Mam taki poranny rytuał. Kawa, a potem zerwanie kartki z kalendarza, takiego jak miała moja babcia na ul. Okopowej, takiego zdzieranego. Dzisiaj tu jest napisane Prima Aprilis. Wygłupiać się jednak nie będziemy, ale chciałbym żeby ktoś powiedział „kurde to jest Prima Aprilis” i w ułamku sekundy można było się z tego otrząsnąć i żyć normalnie dalej. Mam kumpli i koleżanki na całym świecie. Dowiadujemy się co u nas. I ja im odpowiadam: „siedzę na d**** i robię co każą, wierzę ministrowi  i rządowi, tym którzy dbają żebyśmy czuli się bezpiecznie. Wierzę, że to minie i pojadę do ciebie do telewizji, a nie będziemy łączyć się na Skypie”. 

Ewa Iszoro opowiedziała o tym, jak z epidemią koronawirusa, radzi sobie hiszpański rząd.

- Przy pierwszym alarmie ludzie chodzili do pracy. Teraz nowe zarządzenia, zabraniają pracy - tylko podstawowe sektory muszą dalej pracować. Wszyscy pracują zdalnie. Jestem architektem i projektantką mody. Przeżywam świetny okres twórczy. Mam studentów uczę ich na odległość. Mam kontakt z każdym osobno. Tracę mniej czasu na przemieszczanie się, więc wykorzystuje ten czas zaoszczędzony na pracę

- zdradziła. 

Jacek Liziniewicz przypomniał o różnych akcjach charytatywnych, który organizują m.in kibica, ale także portal niezależna.pl.

- Każda grupa społeczna teraz jest zaangażowana. Niedużo możemy zrobić, ale jest wielu potrzebujących, możemy dla nich zbierać pieniądze, dary. Ludzie angażują się w wolontariat, pomagają starszym, tym na kwarantannie. Niezależna też się włączyła #dziękujemy za odwagę. Dzieje się dużo dobra.

Rachoń zauważył, że polskie miasta są całkowicie wyludnione. 

- Będzie jeszcze bardziej pusto przez najbliższe tygodnie - przewiduje.

- Im więcej restrykcji, tym lepiej. Życzę Polakom, żeby szybciej sobie poradzili - powiedziała Iszoro. 

- Absolutnie się zgadzam. Widzieliśmy zdjęcia, filmiki, jak niektóre osoby bagatelizowały problem. Jak trzeba siedzieć w domu, to będę siedział. Nie wychodzić, to nie wychodzę. Stosuję się do tego - zapewnił Jakimowicz.

- Pierwszy raz w historii można uratować człowieka siedząc w domu i oglądając telewizję. Więc czemu nie - podsumował ten wątek dyskusji Liziniewicz. 

Jacek Liziniewicz, przygotowując artykuł do "Gazety Polskiej", rozmawiał z naukowcami, którzy pracują nad szczepionką i nad lekiem na COVID-19. 

- Mamy trzy albo cztery ścieżki do walki z chorobą. Naukowcy zapewniają, spokojnie damy radę. Najszybsza ścieżka to stworzenie leku z medykamentów, które już posiadamy. Zajmuje się tym kilka jednostek na świecie. Dobre wyniki w testach klinicznych mają leki na ebolę i wirusa HIV. Inna ścieżka to stworzenie nowego leku. Jest 500 mld cząsteczek trzeba przetestować, które nauka zna i mogą działać na koronawirusa. Superkomputery wyłapują potencjalne substancje aktywne, które mogą zadziałać na wirusa. Kolejna ścieżka to utworzenie surowicy od pacjentów, którzy wyzdrowieli, tak pracują w USA. Najwolniejsza ścieżka to szczepionka. Kilkadziesiąt ośrodków pracuje równoległe. Cztery już puściły swoje szczepionki do badań klinicznych. To kwestia kilku miesięcy

- zapewnił Liziniewicz.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: TVP Info, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts