8 maja 1952 r. przed Najwyższym Sądem Wojskowym na tajnej rozprawie przeciwko tzw. kierownictwu konspiracji Wojsk Lotniczych stanęło ośmiu oficerów oskarżonych w procesie tzw. grupy kierownictwa konspiracji Wojsk Lotniczych. Byli to: płk Bernard Adamecki, płk August Menczak, płk Józef Jungraw, ppłk Stanisław Ziach, ppłk Aleksander Majewski, ppłk Władysław Minakowski, ppłk Szczepan Ścibior i ppłk Stanisław Michowski.

Wszyscy wymienieni oficerowie, z wyjątkiem płk Adameckiego i płk Menczaka, w czasie II wojny światowej pełnili służbę w lotnictwie Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, m.in. w Dywizjonach Bombowych 304 i 305.

Śledztwo prowadzone wobec nich przez Zarząd Informacji Wojsk Lotniczych i Główny Zarząd Informacji Wojska Polskiego było wyjątkowo brutalne. Kontrolę nad nim sprawował płk Antoni Skulbaszewski. Współpracowali z nim płk Władysław Kochan i ppłk Naum Lewandowski.

W opinii prof. Jerzego Poksińskiego ppłk Lewandowski, oficer Armii Czerwonej przeniesiony do WP w 1945 r., odegrał w śledztwie szczególną rolę. 

Był człowiekiem prymitywnym, o wybujałych ambicjach. Miał skłonności sadystyczne. Całkowicie reżyserował tę część śledztwa, którą sam powadził 

- pisał prof. Pokiński. 

Rozprawa miała charakter tajny, bez udziału obrony. Przewodniczył jej płk Piotr Parzeniecki. Z wyjątkiem ppłk Minakowskiego wszyscy oskarżeni pod wpływem stosowanych wobec nich tortur przyznali się do zarzucanych im czynów.

Piotr Woźniak, przebywający w jednej celi z ppłk Minakowskim, w swoich wspomnieniach tak przedstawiał metody stosowane w trakcie przesłuchań: "

Najpierw po 8 godzin dziennie trwało śledztwo przez cały tydzień, później po szesnaście godzin i wreszcie w trzecim tygodniu po 22 godziny intensywnego śledztwa, bez przerwy, przy trzech zmianach śledczych. Gdy to nie skutkowało, rozpoczynał się drugi okres o ostrzejszym rygorze. Te same godziny śledztwa (...) z tą różnicą, że obowiązywała więźnia nieruchoma postawa siedząca.(...) Potem, jeżeli ktoś się nie załamał, zaczynała podczas przesłuchań obowiązywać więźnia postawa stojąca oraz postawa stojąca nieruchoma

- tak przedstawiał metody stosowane podczas przesłuchań Piotr Woźniak, który przebywał w jednej celi z ppłk Minakowskim

Kto tego nie przeżył, ten nigdy nie jest w stanie zrozumieć i uwierzyć, jakie tortury stosowano wobec osób, które już nigdy nie przemówią 

- dodawał Woźniak.

W akcie oskarżenia sporządzonym przez ppłk Iwana Amonsa stwierdzono, iż w lipcu 1946 r. płk Adamecki, wówczas komendant Technicznej Szkoły Lotniczej, z polecenia płk Franciszka Hermana, rozpoczął tworzenie tajnej organizacji w Wojskach Lotniczych, której celem miało być obalenie siłą władzy państwowej oraz prowadzenie działalności szpiegowskiej na rzecz mocarstw imperialistycznych. W ciągu miesiąca do organizacji zwerbowany miał zostać szef sztabu Kwatermistrzostwa Wojsk Lotniczych, płk Menczak, a następnie pozostali oskarżeni.

Ppłk Amons zażądał kary śmierci dla pięciu oskarżonych. Natomiast dla płk Adameckiego, ppłk Majewskiego i ppłk Ziacha kar długoletniego więzienia. 

13 maja 1952 r. sąd wydał wyroki kary śmierci wobec sześciu oficerów, w tym także płk Adameckiego. Na kary dożywotniego więzienia skazano ppłk Majewskiego i ppłk Ziacha. Zgromadzenie Sędziów Najwyższego Sądu Wojskowego odrzuciło wnioski skazanych i ich rodzin o rewizję wyroków. Prezydent RP Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski.

7 sierpnia 1952 r. na terenie więzienia mokotowskiego zostali rozstrzelani: płk Bernard Adamecki, płk August Menczak, płk Józef Jungraw, ppłk Władysław Minakowski, ppłk Szczepan Ścibior i ppłk Stanisław Michowski.

Komunistyczne władze państwowe nie podjęły żadnych działań, których efektem byłaby rehabilitacja i zwolnienie niewinnych ludzi przebywających w więzieniach.

Dopiero 26 kwietnia 1956 r. Najwyższy Sąd Wojskowy wznowił postępowanie wobec płk Adameckiego i pozostałych oficerów. Dzień później Naczelna Prokuratura Wojskowa umorzyła je, uznając, że w postępowaniu przygotowawczym nie było żadnych dowodów na potwierdzenie stawianych w oskarżeniu zarzutów.