Profanacja symbolu Polski Walczącej. Lewacy nie odpuszczają nawet w rocznicę Powstania

Maciej Marosz \ Gazeta Polska / Maciej Marosz \ Gazeta Polska

Maciej Marosz

Dziennikarz \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

  

Wczoraj przed stołecznym sądem stanęło troje działaczy partii Zielonych za zbezczeszczenie symbolu Polski Walczącej. Nie przeszkadza to jednak kolejnym osobom w profanacji znaku. Tym razem plakaty rozklejono nielegalnie w kilku miejscach publicznych Warszawy. 

Jak informowała „Gazeta Polska Codziennie”, Zieloni pikietowali wczoraj w czasie rozprawy przed budynkiem sądowym.

Za zbezczeszczenie symbolu Polski Walczącej odpowiada troje działaczy, autorka transparentu Elżbieta Hołoweńko oraz Małgorzata Tracz i Marcin Krawczyk.

Zarzuty wobec nich zostały sformułowane po feministycznym Marszu Godności w 2016 r., na którym partia Zielonych użyła transparentu przedstawiającego znak Polski Walczącej z wkomponowanymi w niego symbolami płci. Ilustrację uzupełniał napis „Nie-podległa” i partyjny znak Zielonych. Transparent, według wyjaśnień obwinionych, został wykonany w 2013 r. przed manifą, a później był używany podczas Parady Równości czy czarnych protestów.

CZYTAJ WIĘCEJ: Feministki paradowały z wstrętnym transparentem. Tym razem zajęła się nimi policja

Trójka aktywistów nie przyznała się do stawianego im zarzutu i odmówiła odpowiadania na pytania sądu. Obwinieni złożyli wyjaśnienia, w których określili jako zdumiewające postawienie ich przed sąd. Podczas rozprawy sąd długo przesłuchiwał wezwanego jako świadka reprezentanta grupy osób, które złożyły wniosek o ukaranie za bezczeszczenie znaku Polski Walczącej.

Jednak nawet prowadzenie spraw sądowych w związku ze znieważeniem symbolu PW, nie powstrzymało kolejnych osób przed łamaniem prawa.

W tych dniach, wokół sądu, gdzie wczoraj odbywał się proces działaczy Zielonych, rozlepiono wiele plakatów z feministyczną przeróbką powstańczej kotwicy w symbol z kobiecymi piersiami. W maju br. zapadł już wyrok za posługiwanie się tą przeróbką historycznego znaku przez feministki. Sąd wydał go w myśl ustawy z 2014 r. „O ochronie znaku Polski Walczącej”.

Mimo to, nieznane osoby zakleiły nimi m.in. postery reklamujące przedstawienia Teatru Dramatycznego, ogrodzenie gmachu sądu i plakat zachęcający do uczczenia zwycięstwa Polski nad bolszewikami w 1920 r. 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Estonia: Ambasador Rosji wezwany do MSZ. Chodzi o jego wypowiedź o "wyzwoleniu" Tallina

/ flickr.com/Heikki Siltala/CC BY 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

  

Rosyjski ambasador Aleksandr Pietrow został w piątek wezwany do estońskiego MSZ w związku z wypowiedziami o wyzwoleniu Tallina przez Armię Czerwoną 22 czerwca 1944 roku, przy okazji 75. rocznicy tego wydarzenia.

Jak poinformowało estońskie radio publiczne ERR, Pietrow spotkał się z szefem departamentu politycznego w MSZ Lembitem Uibo; na spotkaniu omówione zostały - jak podano - kwestie historyczne dotyczące wydarzeń z 22 września 1944 r.

Wezwanie rosyjskiego ambasadora do MSZ zapowiedział w czwartek szef tego resortu Urmas Reinsalu. Miało to związek z wypowiedzią Pietrowa dla agencji TASS opublikowaną na początku tygodnia, która odnosiła się do 75. rocznicy wyzwolenia republiki bałtyckiej spod okupacji niemieckiej.

Według Reinsalu, ambasador w swojej wypowiedzi podkreślił, że mieszkańcy Estonii "szanują bohaterskie czyny żołnierzy ZSRR, które doprowadziły do wyzwolenia Estonii". Przypomniał też, że w szeregach Armii Czerwonej walczyli przedstawiciele wielu narodowości, w tym również "bohaterscy" estońscy żołnierze. Zdaniem ministra sposób przedstawienia tych wydarzeń mija się z prawdą i jest niezgodny z konstytucyjnymi podstawami estońskiej republiki.

Minister podkreślił, że na skutek tych wydarzeń Estonia została zajęta, a stanowisko władz kraju do obu okupacji jest w takich historycznych okolicznościach "wyraźnie negatywne".

Szef MSZ przypomniał, że kiedy jednostki Armii Czerwonej zajęły Tallin w 1944 r., oddziałów niemieckich nie było już w mieście, a powracający z Finlandii estońscy ochotnicy stawiali opór. Ostatecznie na baszcie "Długi Herman" na tallińskiej starówce trójkolorową niebiesko-czarno-białą flagę narodową zastąpiono flagą czerwoną.

Rosyjski ambasador podkreślił w wywiadzie, że w związku z wyzwoleniem spod okupacji niemieckiej w wielu estońskich miastach odbywają się uroczystości upamiętniające te wydarzenia organizowane wspólnie z weteranami czy stowarzyszeniami.

Przypomniał też, że dla uczczenia 75. rocznicy wyzwolenia Tallina 22 września odbędzie się pokaz fajerwerków, któremu towarzyszyć będą artyleryjskie salwy honorowe. Jest to część organizowanego w 2019 r. i 2020 r. przez rosyjskie ministerstwo obrony programu "Pamięć Zwycięstwa", tj. obchodów jubileuszu wyzwolenia radzieckich miast oraz wschodnio-europejskich stolic od nazistowskich najeźdźców.

W lipcu estońskie MSZ w związku ogłoszeniem przez Moskwę takiego sposobu upamiętnienia wojennych wydarzeń wystosowało protest, w którym inicjatywę Rosji uznało za niedopuszczalną. "Ponowne zajęcie Tallina nie przyniosło Estonii wolności, zamiast tego przyniosło sowiecką okupację, która trwała pół wieku" - oświadczył wtedy Reinsalu.

Estońska Socjalistyczna Republika Radziecka powstała w 1940 r. po aneksji przez ZSRR (w latach 1941-44 pod okupacją niemiecką) i funkcjonowała do 20 sierpnia 1991 r., kiedy to ogłoszono niepodległość kraju.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl