Według przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości w komisji weryfikacyjnej, którzy wystąpili na konferencji prasowej w sejmie, wydatki te może znamionować niegospodarność, ponieważ pisma kierowane do komisji weryfikacyjnej przez reprezentującą miasto kancelarię prawną „mają charakter obrony prywatnej kieszeni pani Hanny Gronkiewicz-Waltz”.

Jak mówił Kaleta, prezydent stolicy skierowała do komisji „za pośrednictwem swoich pełnomocników” pismo stwierdzające, iż 

to nie Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie pokrywała grzywny, które komisja nakłada za niestawiennictwo przed komisją (...), a kary grzywny zostaną uiszczone przez budżet Warszawy, przez wszystkich warszawiaków. 

– Jest to skandaliczne stanowisko pani prezydent. Tym bardziej bulwersujący jest fakt, że w celu przekazania tego stanowiska pani prezydent wynajęła prywatną kancelarię, za zapewne niemałe pieniądze – podkreślił.

O tym, że reprezentująca Gronkiewicz-Waltz kancelaria prawna w kontaktach z komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji przekonuje, że adresatem nałożonych przez komisję grzywien był urząd prezydenta stolicy, nie zaś HGW jako osoba fizyczna, napisał „Fakt”. 

Gazeta podała jednocześnie, że prezydent Warszawy jest reprezentowana, „naturalnie nie za darmo”, przez jedną z „najbardziej renomowanych kancelarii w stolicy” – Kancelarię Adwokacko-Radcowską Pociej, Dubois, Kosińska-Kozak.

Jak ocenił na konferencji prasowej Kaleta, nie ma „konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów” obsługi prawnej przez miasto, ponieważ „miasto zatrudnia w ratuszu kilkudziesięciu co najmniej radców prawnych na etatach, którzy mogą wykonywać te czynności, które pani prezydent zleca na zewnątrz”.

– Apelujemy również do miasta, by miasto pomagało komisji wyjaśniać reprywatyzację, bo - przypominam – decyzje komisji, które ewentualnie uchylają decyzje zwrotowe, powodują, że majątek wraca do miasta, czyli do wszystkich warszawiaków – dodał.