Na pomniku agenta Sowietów pojawiła się kotwica Polski Walczącej

Pomnik oblany czerwoną farbą w sierpniu 2008 r. / Piotr VaGla Waglowski, http://www.vagla.pl; domena wasna

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

Pomnik Zygmunta Berlinga, którego Sowieci zrobili generałem, nadal stoi w Warszawie. Dzisiaj ktoś pomalował postument czerwoną farbą, a przede wszystkim umieścił na nim "kotwicę", czyli symbol Polski Walczącej. Nie pierwszy raz warszawiacy dają znać, że nie chcą pomnika Berlinga.

Ogromny pomnik Berlinga stoi na Saskiej Kępie w Warszawie, przy Wale Miedzyszyńskim. Od lat warszawiacy chcą jego usunięcia, ale bezskutecznie.

Tymczasem Berling kolaborantem i agentem NKWD. Pomimo to nadal wielu przez lata udawało, że nie zna dokładnie jego historii

Już kilka razy pomnik był oblewany farbą. Dzisiaj stało się to po raz kolejny.

Na pomniku pojawiła się m.in. "kotwica", czyli znak Polski Walczącej.

Jak się dowiedzieliśmy, policja zatrzymała tzw. "sprawców".

O dziwo, media lewicowe tym razem zaskakujaco milczą o tym zdarzeniu.

Zwróciliśmy się w sprawie zdarzenia do Komendy Stołecznej Policji - uzyskaliśmy informację, że wczoraj krótko przed północą zatrzymano dwóch mężczyn (rocznik '45 i '58). Obecnie śledztwo prowadzi również prokuratura, a pomalowanie pomnika sowieckiego agenta zostało wstępnie zakwalifikowane jako występek z artykułu 288 kodeksu karnego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zła restauracja nie otrzyma odszkodowania

zdjęcie ilustracyjne / suetot CC0

  

Amerykański portal turystyczny TripAdvisor wygrał dziś proces wytoczony mu w Barcelonie przez hiszpańskiego właściciela dwóch restauracji. Przedsiębiorca twierdził, że na portalu było zbyt dużo negatywnych opinii klientów o jego placówkach.

Sąd w Barcelonie orzekł, iż właściciel restauracji Marina Beach Club oraz Panorama w Walencji nie miał prawa żądać odszkodowania od władz portalu TripAdvisor, gdyż nie doszło do ingerencji administratorów w opinie zamieszczane na jego stronie o obu lokalach.

Sędzia zaznaczył, że nie doszło do złamania prawa, ponieważ „wszystkie filtry portalu działały poprawnie”. Oczyścił też amerykański portal z zarzutu o działanie w „złej wierze”.

W orzeczeniu sędzia wskazał, że restaurator miał możliwość zgłaszania poprawek dotyczących informacji o swoich placówkach. Wskazał, iż wycofanie opinii na ich temat byłoby działaniem na niekorzyść klientów.

Właściciel obu restauracji domagał się od portalu „odszkodowania za straty moralne” w wys. 660 tys. euro. Przedsiębiorca twierdził, że opinie internautów pojawiające się na portalu osłabiły wizerunek jego lokali.

W pozwie restaurator z Walencji oskarżył władze portalu o brak kontrolowania negatywnych komentarzy na temat swoich placówek gastronomicznych, a także o uniemożliwienie mu usunięcia swoich restauracji z grona lokali ocenianych przez użytkowników strony TripAdvisor.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl