Legioniści walczyli od pierwszej do ostatniej minuty, ale dobrze ustawiona w obronie drużyna z Astany nie pozwalała im na wiele. Wojskowi bili więc głową w mur, a z ich przewagi przytłaczającej przewagi niewiele wynikało. Brakowało elementu zaskoczenia pod bramką rywala, zamiary warszawskiej ekipy były odczytywane przez defensywę przeciwników. Ani strzały Sadiku, ani z wolnego Guilherme nie wprowadziły popłochu w szeregi Astany. Dopiero w 76. minucie Jakub Czerwiński wykorzystał dobre dośrodkowanie Sebastiana Szymańskiego z wolnego i wpakował piłkę do siatki. Fantastycznie dopingujący przez całe spotkanie kibice ryknęli jeszcze głośniej, by zmotywować Legię do wytężonego wysiłku. Pomimo przewagi Legii zabrakło jednak skuteczności i chyba pomysłu jeśli chodzi o wykończenie akcji.

Legia na pewno nie zagra w tym roku w Lidze Mistrzów, ma jednak szansę na awans do Ligi Europy. Rywala, z którym zmierzy się w ostatecznej batalii o LE, pozna w piątek podczas losowania w Nyonie. Warszawianie będą rozstawieni.

- Dziś było jednak to, czego zabrakło w Astanie, jeśli chodzi o funkcjonowanie drużyny. Determinacja, walka, odcinanie od podań i dyscyplina. Z tego jestem zadowolony. Do awansu zabrakło dyscypliny, determinacji, walki wręcz z Juniorem Kabanangą. Naszym obowiązkiem jest awans do Ligi Europy UEFA. Kluby rozwijają się, gdy grają w europejskich pucharach. Miało być inaczej. Życzę Astanie jak najlepiej i gratuluję awansu. Teraz patrzymy na siebie. Jest liga i Puchar Polski. Z kim zagramy w fazie play-off eliminacji Ligi Europy UEFA, dowiemy się w najbliższym czasie. Zgadzam się, że było mało strzałów. Był moment, że Astana bardzo zagęściła środek - powiedział po meczu Jacek Magiera.

Trener Legii pracuje z drużyną, która sukcesywnie jest osłabiana. Zimą odeszli Nikolić i Prijović, których do tej pory nie umieli zastąpić ani Necid (wiosną), ani Sadiku (obecnie). O gdzie Chimy Chukwu nie ma co pisać, bo Nigeryjczyk od przyjścia na Łazienkowską nie umie się zaaklimatyzować i w Warszawie poważnie myślą o jego wypożyczeniu. Latem odszedł także Vadis Odjidja-Ofoe, lider i serce drużyny, a Miroslav Radović leczy kontuzję kolana. 

- Takiego zawodnika jak Vadis na dzisiaj ciężko jest zastąpić tymi, którzy są w Polsce. Jego już jednak nie ma. Będziemy pracować z tymi zawodnikami którzy są. Będziemy pracować, aby nowi zawodnicy poznali grę. Nie boję stawiać się na młodych zawodników. Szymański jest po prostu dobry. Nie możemy go zagłaskać, ale jeśli będzie pracował i myślał jak dziś, może daleko zajść. Na dziś jest obiecującym piłkarzem. Przed nim bardzo dużo pracy aby wejść na wyższy poziom. Dziś zagrał bardzo dobrze. Ożywił grę. Zanotował asystę przy golu Czerwińskiego. Widać w nim pazerność. Dał dużo pozytywów i oby tak dalej. Nie zgodzę się, że pierwszy mecz zadecydował. To było do odrobienia. Tę drużynę na to stać. Jestem wściekły, że tego nie zrobiliśmy mimo dobrej gry - podsumował Magiera.
 

Legia - FK Astana 1:0, pierwszy mecz 1:3, awans: FK Astana