Do sejmu wpłynął prezydencki projekt nowelizacji ustawy z 2015 roku o wsparciu kredytobiorców, znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej. Zakłada on m.in. dwukrotne podniesienie minimum dochodowego, umożliwiającego wnioskowanie o wsparcie. Ze składek banków ma też powstać Fundusz Restrukturyzacyjny, który rocznie może kosztować sektor nie więcej niż 3,2 mld zł.

Krzysztof Pietraszkiewicz zaznaczył, że banki będą analizować nowy prezydencki projekt i szczegółowo odniosą się do niego. Jak dodał, także ZBP swój szczegółowy komentarz przedstawi po wnikliwej analizie.

We wstępnym komentarzu prezes ZBP zwrócił jednak uwagę, że wskazana w projekcie kwota finansowania funduszu przez banki – 3,2 mld zł rocznie – może okazać się zbyt wysoka i negatywnie wpłynąć na stabilność sektora i jego zdolność do finansowania gospodarki.

Co ciekawe, Pietraszkiewicz przekonuje, że na prezydencki projekt należy patrzeć w kontekście obecnej sytuacji w gospodarce. Według niego, trzeba zwrócić uwagę na spadek kursu franka szwajcarskiego, co zmniejsza obciążenia kredytobiorców, spadek bezrobocia, a także zwiększenie pomocy społecznej np. w ramach programu 500 plus, który obejmuje także część frankowiczów.

Koszty banków wynikające z prezydenckiej nowelizacji policzył już Michał Sobolewski z DM BOŚ. 

– Nowa regulacja oznaczałaby opłatę dla banków posiadających portfele kredytów walutowych, czyli w największym stopniu mBanku, Millennium, PKO BP, BZ WBK i Getin Noble Banku. Nie znamy faktycznej stawki opłaty, a jedynie jej maksymalny wymiar, jednak można zakładać, że w początkowym okresie budowania nowego funduszu stawka byłaby zbliżona właśnie do poziomu maksymalnego – powiedział Sobolewski.

Gdyby tak się stało, w pierwszym pełnym roku obowiązywania składki stanowiłaby ona poniżej 40 procent zysku Banku Millennium, poniżej 30 procent zysku mBanku. To są banki, w których najwięcej zysku netto zniknęłoby ze względu na wprowadzenie tej opłaty. W przypadku PKO BP byłoby to poniżej 20 procent, a w BZ WBK okolice 10 procent zysku netto. Są to koszty istotne, zauważalne 
– dodał analityk, ale jednocześnie ocenił je jako „rozsądne”.
 
Ustawa z 2015 roku o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej zakłada, że kredytobiorcy – złotowi i walutowi – pozbawieni pracy i znajdujący się w trudnej sytuacji finansowej mogą przez 18 miesięcy otrzymywać pomoc do 1,5 tys. zł. Na fundusz wsparcia banki wyasygnowały 600 mln zł.