Około godz. 20 zakończył się Marsz Niepodległości i Solidarności, którego inicjatorem było PiS. Manifestanci przeszli Alejami Ujazdowskimi w kierunku Belwederu. W marszu wzięło udział ok. 15 tys. osób. Obecny był Jarosław Kaczyński.

Uczestnicy marszu wznosili hasła: "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę"; "Precz z komuną!" "Precz z Platformą!"; "Tu jest Polska!"; "Bóg, honor, ojczyzna!"; "Tusk do Berlina!"; "Sikorski zdrajca narodu!". Na czele pochodu manifestanci nieśli transparent: "Nie ma Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej".

Pod kancelarią premiera uczestnicy marszu krzyczeli: "Donald cykorze i Putin ci nie pomoże!"; "Niepodległość i suwerenność!"; "Gdzie są cuda?!"; "Złodzieje!" "Chcemy prawdy o Smoleńsku!".

Reprezentanci klubu PiS złożyli kwiaty pod pomnikami: Wincentego Witosa i Stefana Grota-Roweckiego, Ronalda Reagana i Ignacego Paderewskiego.

Kaczyński zapowiadał wcześniej, że przesłaniem marszu będzie pamięć o stanie wojennym, ale także przestrzeganie przed współczesnymi zagrożeniami dla niepodległości Polski.

Manifestanci spotkali się o godz. 18 na pl. Trzech Krzyży przed pomnikiem Wincentego Witosa. Odśpiewali hymn narodowy. Odczytano apel poległych - wymieniono w nim nazwiska ofiar stanu wojennego. Mieli ze sobą biało-czerwone flagi i transparenty z napisami: "Sikorski precz!"; "Obudź się Polsko! Mamy dość!"; "Nie wierzymy w sprawiedliwość w polskich sądach"; "Cześć i chwała bohaterom".

Manifestacja zakończyła się przed pomnikiem Józefa Piłsudskiego obok Belwederu, gdzie zaplanowano przemówienia.

Jarosław Kaczyński powiedział:

Nie ma Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej. Te słowa Jana Pawła II były inspiracją "Solidarności" i pamiętnych 15 miesięcy, w których nasz naród stawał się niepodległy. 13 grudnia siły komunistyczne pod wodzą generała Jaruzelskiego na obce zlecenie rozpoczęły z niepodległością naszego narodu, naszego społeczeństwa wojnę. Przyszliśmy tutaj, by o tym przypomnieć, by o tym nie zapominano [...] Cena tego strasznego dnia była wielka i jest wielka, bo ona trwa po dziś dzień. Polska dzisiejsza byłaby inna, lepsza, silniejsza, bogatsza, gdyby nie 13 grudnia. To jest prawa i ta prawda jest wielkim oskarżeniem zarówno tych, którzy o 13 grudnia zdecydowali, przeprowadzili, ale także i tych, którzy już po roku 1989 nie chcieli tych czynów ukarać, tych wydarzeń pokazać, pokazać do końca całej prawdy o nich, nie chcieli wielkiego rozliczenia [...] Oddaliśmy już hołd poległym, ale trzeba pamiętać o tych wszystkich, którzy stracili zdrowie, którzy siedzieli w więzieniach, obozach internowanych, którzy stracili pracę, którzy stracili szansę na normalne życie, którzy stracili ojczyznę, bo musieli wyjechać z Polski. To nie jest prawda, że minęło 30 lat i wszystko to nie jest już aktualne. Jak bardzo jest to aktualne, widzimy w ostatnich tygodniach. Ten brak moralnego fundamentu wychodzi dzisiaj na jaw z całą siłą. To, że musimy dziś gromadzić się, by odnieść się także do wydarzeń ostatnich tygodni, jest tego bolesnym i groźnym przykładem.

Prezes PiS zaczął mówić o Radosławie Sikorskim: Trudno sobie wyobrazić sytuację groźniejszą niż ta, kiedy przedstawiciele władz demokratycznego państwa zaczynają składać hołdy innym państwom. Kiedy dochodzi do tego, co polska publicystyka słusznie nazwała hołdem berlińskim, hołdem, do którego min. Sikorski nie miał żadnego prawa.

Zgromadzeni zareagowali na nazwisko Sikorskiego okrzykami: Hańba.

- Tak, hańba - przytaknął Kaczyński - a jednocześnie nadużycie, złamanie konstytucji, czyn, którego nie da się wyjaśnić inaczej niż tylko dążeniem do załatwienia jakichś czysto partykularnych albo osobistych interesów, po prostu osobistych. I na to nie wolno nam się zgodzić. Na to nie wolno nam się zgodzić i bardzo się cieszę, że patrzę tutaj na Aleje Ujazdowskie i nie widzę końca tego zgromadzenia.

Lider PiS dodał: Kiedy decydowaliśmy się na ten pochód, znaliśmy tylko część prawdy. Znaliśmy sławetne wystąpienia pana ministra, nie wiedzieliśmy jeszcze, że sprawy pójdą dalej, że już tym razem nie minister, a premier, najwyższy przedstawiciel rządu, zdecyduje się na to, by Polską suwerenność ograniczyć.

Mówiąc o zgodzie Tuska na przyłączenie się Polski do tzw. paktu fiskalnego, Kaczyński stwierdził: To godzenie w nasz status, w naszą godność i interesy. [...] Na to zgodzić się nie możemy, nie możemy, nie możemy i jeszcze raz nie możemy. Chcę wam tutaj przyznać, że Prawo i Sprawiedliwość stanie na czele walki o Polskę suwerenną. [...] Dźwigamy na plecach potężny worek kamieni, musimy go w końcu zrzucić, musimy się obudzić. Obudź się, Polsko! 

Po Jarosławie Kaczyńskim krótkie przemówienia wygłosili jeszcze Andrzej Gwiazda i Zbigniew Romaszewski.

"Jesteśmy zanurzeni w morzu kłamstwa, co do drobiazgów i co do rzeczy zasadniczych. W dalszym ciągu ci prokuratorzy i sędziowie, którzy w sposób niebywały złamali prawo ferując wyroki na podstawie bezprawnego dekretu (o stanie wojennym) dalej pełnią swoje funkcje, ośmielają się nas sądzić" - stwierdził Gwiazda.

"Po to, żeby istniało państwo musimy się czuć za nie wszyscy odpowiedzialni. Od samego początku oduczano nas jakiejkolwiek odpowiedzialności (...) To jest podstawa odrodzenia Polski. Polska jest nasza" - mówił Romaszewski.

Marsz, który przebiegł w pokojowej atmosferze, okazał się wielkim sukcesem organizatorów: ogromna liczba uczestników demonstracji zaskoczyła mainstreamowe media. Dlatego jeszcze zanim protest zdążył się jeszcze rozpocząć, już ruszyły medialne manipulacje. TVN24 podał, że na Placu zebrało się około 6 tys. osób, a dosłownie chwilę później popisał się reporter Polsat News, twierdząc, że pod pomnikiem Witosa zebrało się od... 800 do 1000 uczestników Marszu. I powtarzał tę bzdurę przy późniejszych wejściach na antenę.

W marszu wzięło udział środowisko klubów „Gazety Polskiej”. Było także wielu polityków PiS, m.in. Mariusz Błaszczak, Joachim Brudziński, Andrzej Duda, Anna Fotyga, Tomasz Kaczmarek, Adam Lipiński, Maciej Łopiński, Antoni Macierewicz, Jolanta Szczypińska, Beata Szydło, Witold Waszczykowski i Jarosław Zieliński.

W Komitecie Honorowym znaleźli się m.in. działacze opozycji w czasie PRL: Andrzej i Joanna Gwiazdowie, Zbigniew i Zofia Romaszewscy, Jan Olszewski, Mieczysław Gil, poeta Jarosław Marek Rymkiewicz, muzyk Przemysław Gintrowski, ks. Stanisław Małkowski, prof. Zdzisław Krasnodębski, prof. Andrzej Nowak, prof. Jan Żaryn, prof. Andrzej Zybertowicz. Są też osoby związane z "Gazetą Polską", "Gazetą Polską Codziennie" i mediami Strefy Wolnego Słowa: Tomasz Sakiewicz, Katarzyna Gójska-Hejke, Marcin Wolski, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Jan Pietrzak, Jan Pospieszalski, Ewa Stankiewicz i Rafał Ziemkiewicz.



fot. Samuel Pereira



fot. Samuel Pereira



fot. Samuel Pereira



fot. Samuel Pereira



fot. Samuel Pereira



fot. Samuel Pereira



fot. Samuel Pereira