Zaraz po katastrofie międzynarodowe organizacje i eksperci zaoferowali swoją pomoc. MAK te propozycje odrzucił, a polski rząd nie zaprotestował. Informacje na ten temat znajdują się w stenogramie spotkania z 13 kwietnia 2010 r. w Moskwie. Przewodniczył mu premier Władimir Putin, a polski rząd reprezentowała Ewa Kopacz, najwyższa rangą minister ze składu polskiej delegacji.

Stenogram można przeczytać na stronie www.premier.gov.ru; jest tam także informacja o tym, że MAK uznała lot Tu-154M do Smoleńska za rejs cywilny. Wszystko odbyło się bez słowa protestu ze strony przedstawicieli polskiego rządu. Mało tego, minister Ewa Kopacz podczas swojego wystąpienia na spotkaniu z Putinem mówiła o fantastycznej współpracy między Polską i Rosją i że oba kraje „pracują jak jeden wielki zespół”.

Kluczowa konferencja

Spotkanie odbyło się 13 kwietnia 2010 r. i zadecydowało o całym śledztwie smoleńskim. Zapadły na nim kluczowe ustalenia, które narzucili nam Rosjanie. Strona polska na wszystko się zgodziła i nie wyraziła nawet najmniejszego sprzeciwu.

Polski rząd reprezentowała minister zdrowia Ewa Kopacz; na konferencji był także szef komisji badania wypadków lotniczych Edmund Klich i prezes Naczelnej Prokuratury Wojskowej Krzysztof Parulski.

Zaledwie trzy dni po katastrofie Tatiana Anodina stwierdziła, że „pożaru i wybuchu na pokładzie nie było. (...) Zacznie się transportowanie fragmentów samolotu z miejsca wypadku lotniczego do miejsca przechowywania, które znajduje się na lotnisku pod specjalną ochroną”.

Obecni na spotkaniu polscy urzędnicy na te stwierdzenia nie odpowiedzieli nic, nie dopominali się oddania Polsce wraku TU 154 M -  naszej własności.

Buta Rosjan

Tatiana Anodina, szefowa MAK (Międzypaństwowy Komitet Lotniczy), na spotkaniu 13 kwietnia 2010 r. od razu dała do zrozumienia, że MAK zakwalifikował lot do Smoleńska jako cywilny.

– Chcę jeszcze raz podkreślić, że dochodzenie jest prowadzone zgodnie z międzynarodowymi standardami i przepisami ICAO, której członkami jest 190 krajów, w tym Rosja i Polska – mówiła Anodina.

Gdyby nawet  Polska wysłała skargę do ICAO, nie zostałaby ona w ogóle rozpatrzona, bo organizacja ta bada tylko katastrofy samolotów cywilnych.

Na spotkaniu 13 kwietnia 2010 r. Tatiana Anodina powiedziała również, że „organy śledcze Unii Europejskiej oraz innych państw wyraziły chęć uczestnictwa w pracach komisji technicznej, jeżeli zaistnieje taka potrzeba”.

Oferta ta została jednak przez MAK odrzucona, podobnie jak przez polski rząd, który reprezentowała Ewa Kopacz.

Całość artykułu w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"