Czasy komorników

  

To samo, co na małą skalę jest przestępstwem, na wielką pozostaje bezkarne. Jest na przykład taki paragraf, z mocy którego można wsadzić za „doprowadzenie kogoś do niekorzystnego rozporządzenia swoim mieniem”. Gdybym namówił kogoś np. do ulokowania swych oszczędności w śmieciowych obligacjach, podpadałbym pod ten przepis i związaną z nim karę, nawet gdybym osobiście z napędzania grynderom klienta nie czerpał żadnej korzyści.

Kiedy jednak macherzy od mediów doprowadzają miliony ludzi do niekorzystnego dla siebie rozporządzenia wspólnym dobrem, to co im można zrobić? Za swoje wieloletnie szczucie i podlizywanie się władzy nakupowali sobie akcji i pobudowali piękne domy, względnie kupili drogie samochody, zależnie co dla kogo ważne. Kiedy setki tysięcy oszukanych przez nich frajerów będzie ze łzami w oczach oddawać mienie komornikom, oni w najgorszym wypadku usuną się z ekranów i pierwszych stron gazet na z góry upatrzone pozycje w różnych spółkach.

Wolałbym być fałszywym prorokiem, ale tak właśnie rysuje się przyszłość – jako czas komorników, przychodzących z rachunkiem za lata bezmyślnego „grillowania”. Mam tu na myśli zarówno kredyty, jakie wzięli Polacy prywatnie – a jest ich łącznie jakieś 700 mld zł, w większości konsumpcyjnych – jak i zadłużenie publiczne, którego wysokość w ogóle trudno jest określić. Siedząc na takiej górze długów, tylko skończony głupiec może patrzeć spokojnie na nadciągający światowy kryzys. I wysiłkiem zbiorowym wszystkich, którym wylewnie dziękuje w swoich powyborczych dywagacjach Adam Michnik (gdzie te czasy, gdy można go jeszcze było uważać za postać złowrogą, ale przynajmniej poważną?), udało się Polaków odpowiednio ogłupić.

Może nie poszłoby to tak łatwo, gdyby ktoś propagandzie władzy przeciwdziałał. Gdyby chętnie podchwytywane przez przeciętnego Polaka „ale przynajmniej budują” próbowała opozycja skontrować przypominaniem – za ile budują, jak, dzięki komu te pieniądze dostali i do jakiego stopnia zostały zmarnowane. Być może zamiast skupiać się na „ocieplonym” wizerunku prezesa, który i tak w końcu diabli wzięli, i liczyć, że zniechęcenie marnymi rządami załatwi odpowiednio niską frekwencję wyborczą, aby to wystarczyło – lepiej byłoby podjąć ten wątek. Zmierzyć się mimo wszystko z poczuciem zadowolenia i stabilizacji, do którego umiejętnie odwoływała się propaganda rządu. Pokazywać dowody, iż tę górę pieniędzy, jaką dostał z Unii Europejskiej, Tusk wydał niemal wyłącznie na przejedzenie, na zatrudnianie nowych urzędników i powiększanie „sektora publicznego”, czyli nieproduktywnego, a kiedy inwestował, to w przedsięwzięcia nie rokujące na przyszłość – w stadiony i kawałki dróg, niemające się w przewidywalnej przyszłości łączyć w żaden spójny system komunikacyjny. Że żadnych 300 mld z Unii nie będzie, będzie za to trzeba zapłacić za wynegocjowany przez Tuska kretyński „pakiet klimatyczny”.

Wiem, że łatwo doradzać po fakcie. Ale chodzi o wnioski na przyszłość.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Podwyżki cen żywności? Minister rolnictwa stanowczo dementuje! "Nie ma żadnych przesłanek"

Jan Krzysztof Ardanowski / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Jan Krzysztof Ardanowski był gościem redaktor Katarzyny Gójskiej w porannym paśmie radiowej Jedynki - "Sygnały Dnia". Odniósł się do informacji tabloidów o rzekomych drastycznych podwyżkach cen żywności. Brukowce grzmią, że pochłonie to całą "trzynastą emeryturę", a minister Ardanowski mówi: "Nie wiem czy to brak odpowiedzialności, czy głupota".

W ostatnich dniach nie brakowało publikacji prasowych dotyczących rzekomych podwyżek cen żywności. Pojawiały się informacje, że podwyżka sięgnie 100 procent, a dla emerytów będzie oznaczało to "pochłonięcie" całej tzw. trzynastej emerytury, zapowiadanej przez rząd Mateusza Morawieckiego.

"Nie wiem czy to brak odpowiedzialności, głupota, czy celowe straszenie ludzi. Ludzie się boją, jeżeli żywność byłaby droższa, być może renciści, emeryci się obawiają, ale nie ma żadnych przesłanek, że ta żywność radykalnie podrożeje. Trochę jest wpływ zeszłorocznej suszy na ceny pieczywa, one w rok do roku mogą wzrosnąć około 7 procent. Natomiast bardzo dobre były zbiory owoców, tak tanich owoców w Polsce nigdy nie było. Nie powinno być wzrostów cen mleka. Bardziej przejmuję, czy nie będzie w tym roku suszy, ale rolnicy już intensywnie pracują, więc myślę, że będą dobre zbiory, choćby warzyw"

- wyjaśnił minister Jan Krzysztof Ardanowski w rozmowie z redaktor Katarzyną Gójską.

Jak dodał, w ministerstwie trwają intensywne prace nad tym, żeby zwiększyć sprzedaż polskiej żywności.

"Szukamy sposobu, jak zwiększyć sprzedaż polskiej żywności, uważanej za najlepszą na świecie"

- powiedział.

Poruszono też temat polskiego mięsa wołowego - to efekt ujawnienia nieuczciwej ubojni w Kalinowie k. Ostrowi Mazowieckiej, w której do uboju przygotowywano chore krowy. Po tym incydencie wszczęto procedury kontrolne. Jak się okazało, był to przypadek jednostkowy. Minister zapewnia, że polskie mięso jest w zupełności bezpieczne.

"Przebadaliśmy wołowinę pod kątem salmonelli, ale Czesi stwierdzili, że gdzieś tam znaleźli. Przebadano 407 partii i nigdzie nie zostało to potwierdzone. Mamy jedną z najbardziej bezpiecznych branż mięsa wołowego na świecie. Ja bym się trochę cieszył, żeby była trochę tańsza, ale jest jakość znakomita. Na świecie wszędzie wołowina jest mięsem ekskluzywnym. Znakomitej jakości jest polska wołowina, mięso jest zdrowe i bezpieczne"

- zakończył.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Polskie Radio, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl