Koncesje na polskie łupki w rękach Rosjan

  

Okazuje się, że co piątą koncesją na poszukiwanie w Polsce gazu łupkowego dysponują rosyjskie firmy. Koncesje uzyskały w wyniku przejęcia spółek, które miały na nie pozwolenia.

Jak wynika z informacji „Dziennika Gazety Prawnej”, do tej pory Ministerstwo Środowiska wydało 101 koncesji 25 firmom. Choć oficjalnie żadna z koncesji nie należy do firmy z rosyjskim kapitałem, w rzeczywistości co piąta jest w rękach rosyjskich firm.

Co ciekawe resort Środowiska nie jest nawet w stanie sprawdzić, czy spółki posiadają kapitał rosyjski.

Eksperci w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” przyznają, że kontrola złóż łupków może być dla Rosji jedynym sposobem na utrzymanie swojej pozycji, jako głównego eksportera gazu do UE.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Ratownicy blisko miejsca, gdzie są grotołazi?

/ By Jerzy Opioła - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=7063357

  

- Ratownicy powoli zbliżają się do miejsca, w którym przewidują, że mogą przebywać poszkodowani - przekazał naczelnik TOPR Jan Krzysztof. Dodał, że ratownikom prowadzącym akcję w jaskini Wielkiej Śnieżnej udało się przesunąć o 5 metrów.

"W tej chwili 11 ludzi - pirotechnicy i ratownicy do pomocy wchodzą do jaskini. Na późne popołudnie planujemy wejście kolejnej grupy, kolejnych dwóch pirotechników i podobne plany mamy na następną dobę"

- powiedział naczelnik TOPR Jan Krzysztof.

Ich zadaniem jest przeprowadzenie mikro wybuchów, które poszerzą i wydłużą korytarz tak, by dotrzeć do miejsca, w którym, według ratowników, mogą przebywać poszukiwani grotołazi.

Jan Krzysztof poinformował, że w tego typu akcjach używa się niewielkiej ilości materiałów wybuchowych.

"Przy tego typu akcjach używa się mikro ładunków, miko zapalników. Dzisiaj dojedzie do nas dostawa kilograma ładunków wybuchowych, co wystarczy na bardzo długo"

- powiedział Jan Krzysztof.

Dodał, że po wyjściu z jaskini otrzymał informację, że ratownikom udało się przesunąć o 5 metrów.

"Dotarli do miejsca trochę wygodniejszego - takiego, w którym można się chwilami wyprostować"

- przekazał naczelnik TOPR.

Poinformował, że tej chwili najwięcej czasu zajmuje transport materiału, który powstaje na skutek wybuchu.

"W wielu miejscach nie ma możliwości przesunięcia nawet małego kamienia obok człowieka (....) To przejście do tego obszerniejszego fragmentu pozwala łatwiej pakować ten materiał"

- mówił Jan Krzysztof.

Podkreślił też, że ratownicy powoli zbliżają się do miejsca, w którym przewidują, że mogą przebywać poszkodowani.

"Przewidujemy, ale oczywiście żadnej pewności nie mamy" 

- zaznaczył naczelnik TOPR.

Jan Krzysztof przekazał, że jednym z problemów, z którym mierzą się ratownicy jest zimno w jaskini. Temperatura wynosi 4 stopnie Celsjusza i jest bardzo wilgotno.

"Pracujemy w lodówce, w pełnej wilgotności. Zobaczymy jak ta sprawa się potoczy"

- stwierdził.

Dodał, że jeżeli kolejnym grupom "uda się zdobywać kolejne metry, to w ciągu kilkudziesięciu godzin powinni dotrzeć z drugiej strony do tego rejonu zaginięcia".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl