Politycy PSL zamiast walczyć o dopłaty dla polskich rolników, prowadzą kampanię wyborczą za pieniądze Unii Europejskiej. Bez skrupułów wykorzystują dotacje z Brukseli dla własnego lansu, chociaż jest to niezgodne z prawem. – Polska będzie musiała zwrócić te pieniądze – mówią unijni urzędnicy "Gazecie Polskiej Codziennie".

Europejski Fundusz Rolny jest przeznaczony wyłącznie na rozwój wsi i nie może być wykorzystywany do celów politycznych, np. kampanii wyborczej polityka czy partii. Kraje członkowskie otrzymują pieniądze od Komisji Europejskiej i mają wolną rękę w ich wykorzystaniu. Muszą jednak działać zgodnie z prawem unijnym. W tym wypadku tak nie jest. Odpowiedzialność za zgłoszenie takich przypadków do KE należy do polskich władz. Powinny one ukarać takiego polityka, a pieniądze, które zostały wykorzystane niezgodnie z przeznaczeniem powinny zostać zwrócone UE – mówi „Codziennej” Johann Reyniers, rzecznik Dyrekcji Generalnej Rolnictwa i Rozwoju Wsi Komisji Europejskiej.

Dożynkowa propaganda

Kilka dni temu „Gazeta Polska Codziennie” opisała, jak świętokrzyski marszałek Adam Jarubas, lider miejscowego PSL, lekką ręką przeznaczył 600 tys. zł z unijnych dotacji na promowanie siebie i partyjnych kolegów. Okazuje się, że jest to powszechna praktyka polityków PSL. Czytelnicy zaalarmowali nas, że z publicznych pieniędzy w związku z kampanią wyborczą politycy PSL-u korzystają w całym kraju, m.in. w woj. mazowieckim.

W „Tygodniku Ciechanowskim” lansuje się minister rolnictwa Marek Sawicki. Artykuł opłacono z funduszy Europejskiego Funduszu Rolnego na Rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich. Funduszem tym zarządza Ministerstwo Rolnictwa. Minister Sawicki najwyraźniej nie widzi nic złego w tym, że unijne pieniądze wykorzystuje do własnej promocji.

Były minister rolnictwa, a teraz europoseł Wojciech Olejniczak (SLD) uważa, że w okresie przedwyborczym PSL chwali się dokonaniami w rolnictwie, choć niewiele zrobił dla polskiej wsi i rolników.

– Ciągle słyszę o sponsorowanych tekstach, reklamach, imprezach. Najpierw Adama Struzika, teraz Marka Sawickiego. Tak nie powinno być, to nic nie wnosi do debaty publicznej i jest marnowaniem pieniędzy – mówi Olejniczak, były minister rolnictwa.

– Jeśli minister promuje europejską politykę rolną, to nie widzę w tym nic złego. Byłoby niefajnie, gdyby promował siebie, ale nie widziałem artykułu, więc się nie wypowiadam. Lepiej zajęlibyście się szkaradnymi ulotkami PiS, które ostatnio rozdawano w Opolu – uważa Leszek Korzeniowski (PO), przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa.

Wąsik: zgłoszę działania Sawickiego do prokuratury

– W każdym funduszu pomocowym UE 10 proc. jest przeznaczone na pomoc techniczną, czyli promocję danego funduszu, pensje urzędników itp. Unia nakazuje promować fundusze za pomocą środków masowego przekazu – prasy, radia, TV, internetu. Co najważniejsze, przekaz musi być jednoznaczny: powinien wprost opisywać dany fundusz, promować go i musi być skierowany bezpośrednio do tych odbiorców, dla których ten fundusz jest przeznaczony. Absolutnie nie można wykorzystywać tych pieniędzy na promocję konkretnego polityka i partii, czy na kampanię wyborczą – mówi ekspert do spraw funduszy pomocowych pracujący w Unii Europejskiej.

– Sawicki nie jest aż tak głupi, żeby w ten sposób łamać prawo – bagatelizuje działania ministra rolnictwa Leszek Korzeniowski (PO). – Lepiej byłoby, gdyby te pieniądze trafiły do polskich rolników, niż zostały zmarnowane na propagandę – uważa Wojciech Olejniczak. Natomiast Maciej Wąsik z PiS zapowiada, że zwróci się w tej sprawie do Państwowej Komisji Wyborczej i prokuratury.

– To ewidentny skandal i nielegalne finansowanie kampanii wyborczej. A jednocześnie marnotrawienie funduszy unijnych, które będą musiały wrócić do unijnej kasy – twierdzi.

Całość artykułu w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie”