Majątek szczecińskiej stoczni trafił w ręce tajemniczej firmy, bez żadnego doświadczenia na rynku stoczniowym. Mimo zapewnień o partnerach z USA firma do tej pory żadnych umów nie pokazała.

O sprawie informuje „Rzeczpospolita”. Na początku tego miesiąca państwowe Towarzystwo Finansowe Silesia wydzierżawiło na 10 lat część majątku po Stoczni Szczecińskiej Nowa spółce Kraftoport z Katowic. Firma została zobowiązana do wznowienia działalności stoczniowej do 1 marca 2012 r. – w przeciwnym razie straci prawo do dzierżawy.

Co ciekawe, na temat firmy wiadomo dość niewiele. Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że 29 lipca, w dniu podpisywania umowy między Silesią a Kraftoportem, katowicka spółka była dopiero w rejestracji i jeszcze w ubiegłym tygodniu rejestracja nadal była nieprawomocna. Ponadto w dokumentach sądowych nie wspomina się w ogóle o budowie statków, ale o zarządzaniu własnymi i wydzierżawionymi nieruchomościami i ich wynajmie.

Siedziba firmy to jednocześnie adres zamieszkania jej właściciela, pod którym dziennikarze „Rzeczpospolitej” znaleźli jedynie… opustoszały dom jednorodzinny.

Dotąd nie ma także żadnego potwierdzenia dla zapewnień o amerykańskich partnerach biznesowych Kraftoportu, którzy mieli być czołowymi przedsiębiorstwami w branży stoczniowej.

Z kolei “Dziennik Gazeta Prawna” ujawnił, że Kraftoport przejął tereny stoczni dokładnie w momencie, gdy pojawiło się tam konsorcjum z perspektywą biznesu o wartości 2,5 mld euro. Wiele wskazuje na to, że nie był to łut szczęścia, ale kontrolowany przeciek z resortu Skarbu lub podległej mu spółki gospodarującej terenami stoczni.

Na wznowienie pracy w zamkniętych dwa lata temu zakładach stoczniowych czeka ponad 10 tys. pracowników stoczni oraz wielu tych, którzy pracowali u stoczniowych kontrahentów.