Wybory zostały sfałszowane?

W bagażniku byłego komendanta policji z warszawskiej Białołęki znaleziono kilkaset wypełnionych kart do głosowania z zeszłorocznych wyborów.

W bagażniku byłego komendanta policji z warszawskiej Białołęki znaleziono kilkaset wypełnionych kart do głosowania z zeszłorocznych wyborów. - To kolejny dowód na to, że wybory w Polsce są zagrożone, bo mogą się znaleźć ludzie, którzy fałszują wyniki - mówi w rozmowie z Niezależna.pl rzecznik PiS Adam Hofman.

Z ustaleń RMF FM wynika, że pakiet kart do głosowania był opisany w taki sposób, jakby stanowiły one załącznik do protokołu wyborczego. 

Komendant Mariusz W. podejrzany jest także o zabójstwo biznesmena. Dziś odmówił składania wyjaśnień.

W prokuraturze przesłuchani zostali już członkowie obwodowej komisji wyborczej, do której miały trafić karty.

Jeśli prokuratura stwierdzi, że karty zostały zabrane w celu sfałszowania wyborów, Państwowa Komisja Wyborcza, po uznaniu, czy miało to znaczący wpływ na wynik, podejmie decyzje o unieważnieniu wyborów w Warszawie.

Pierwszą turę wyborów na prezydenta stolicy wygrała Hanna Gronkiewicz-Waltz, osiągając wynik ok. 53 proc. głosów.

- To kolejny dowód na to, że wybory w Polsce są zagrożone, bo mogą się znaleźć ludzie, którzy fałszują wyniki - mówi w rozmowie z Niezależna.pl rzecznik PiS Adam Hofman. - Wałbrzych jest najlepszym przykładem. To tylko potwierdza, że grupy, które mają obserwować wybory i które mają się przy naszej partii tworzyć, są potrzebne, ponieważ wolne wybory są w Polsce potrzebne. A gdyby podejrzenia w sprawie kart znalezionych w aucie komendanta policji z Warszawy okazały się prawdą, trzeba zastanowić się, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz sprawuje swój mandat legalnie - dodaje Hofman.

 

Źródło:

pł,wg
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo