Portal Niezależna.pl dotarł do interpelacji posła Marka Opioły, który już miesiąc temu pytał premiera Tuska, gdzie znajdują się akta Jarosława Ziętary.

Wczoraj minister Jacek Cichocki ujawnił, że odnalezione zostały akta, z których wynika, że zaginiony dziennikarz Jarosław Ziętara był werbowany do pracy w Zarządzie wywiadu UOP. Portal Niezależna.pl dotarł do interpelacji posła Marka Opioły, który już miesiąc temu pytał premiera Tuska, czy akta te znajdują się w archiwum Agencji Wywiadu.

Marek Opioła z Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych na początku czerwca wystąpił z interpelacją, w której zadał premierowi Tuskowi pytanie dotyczące lokalizacji akt. Jarosława Ziętary.

Poniżej publikujemy treść interpelacji:

Szanowny Pan
Donald Tusk
Prezes Rady Ministrów

Zgodnie z art. 3 ust. 2 ustawy z dnia 24 maja 2002 roku o „Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego” oraz „Agencji Wywiadu” Szef Agencji Wywiadu podlega bezpośrednio Prezesowi Rady Ministrów. W związku z powyższym, uprzejmie proszę Pana Premiera o odpowiedź na następujące pytanie:
Czy po likwidacji „Urzędu Ochrony Państwa” i powołaniu w jego miejsce „Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego” oraz „Agencji Wywiadu”, do „Agencji Wywiadu” trafiły akta dotyczące zaginionego dziennikarza Jarosława Ziętary?


Udało nam się ustalić, że 1 lipca odpowiedzi na interpelację udzielił minister Jacek Cichocki, jednak jego odpowiedź nie dotarła jeszcze do biura posła Opioły.

Przypomnijmy, że wczoraj na łamach „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł, z którego wynika, że Jarosław Ziętara był werbowany do pracy w Zarządzie Wywiadu UOP.

Jacek Cichocki, Sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych w piśmie do społecznego komitetu, założonego przez najbliższych Jarosława Ziętary, ujawnił informację, że dziennikarz był werbowany przez UOP.

Ziętara miał być kandydatem do pracy w Zarządzie Wywiadu UOP, jednak podjął decyzję, że nie jest tym zainteresowany.

Wiadomo, że nawet po odmowie podjęcia pracy na UOP, Jarosław Ziętara nadal był do niej nakłaniany.

- Mam nadzieję, że uda się ustalić jego dalsze relacje z UOP, które mogą być przydatne do ustalenia, komu się naraził, jakimi niebezpiecznymi tematami się zajmował. Wiadomo bowiem, że po odmowie podjęcia pracy był zachęcany do współpracy – tłumaczy w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Krzysztof M. Kaźmierczak, przedstawiciel komitetu.

Jarosław Ziętara w „Gazecie Poznańskiej” zajmował się m.in. tematyką polityczną i aferami gospodarczymi. Po zaginięciu początkowo podejrzewano, że Ziętara ukrywa się gdzieś w Polsce, by  szukać samotności; później pojawiły się wersje, że mógł popełnić samobójstwo albo uciec za granicę. Wreszcie, że jego zniknięcie nie było przypadkowe, a został uprowadzony i zamordowany w związku z tekstami o aferach gospodarczych, o których pisał. Przez pewien czas śledztwo w sprawie zniknięcia Ziętary próbowali prowadzić na własną rękę jego koledzy dziennikarze.