Ambasada w Moskwie pełna agentów?

  

Instytut Pamięci Narodowej skierował do sądu wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec pracującego w ambasadzie Rrzeczypospolitej w Moskwie Lecha Pintery.

IPN domaga się aby sąd uznał Pinterę za kłamcę lustracyjnego w związku z wątpliwościami co do zgodności z prawdą złożonego przez niego oświadczenia. Instytut Pamięci Narodowej nie chce na razie podawać, na czym miałoby polegać kłamstwo pracownika ambasady.

Jeśli wątpliwości IPN się potwierdzą, Lech Pintera będzie kolejnym po Tomaszu Turowskim pracownikiem polskiej ambasady w Moskwie, który jest podejrzewany o agenturalną przeszłość.

- Lech Pintera w dacie złożenia oświadczenia lustracyjnego był osobą wchodzącą w skład służby zagranicznej w rozumieniu ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o służbie zagranicznej (Dz. U. Nr 128, poz. 1403, z póżn. zm). Pełnił wówczas funkcję I Sekretarza Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji w Ambasadzie RP w Moskwie. - czytamy w oficjalnym komunikacie IPN.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Bank podejrzany o pranie pieniędzy

zdjęcie ilustracyjne / Philippedelavie CC0

  

Estoński Urząd Nadzoru Finansowego nakazał dziś zamknięcie estońskiego oddziału duńskiego banku Danske Bank. Estoński oddział, podejrzewany o przetransferowanie ok. 200 mld euro nielegalnych aktywów, ma być zamknięty w ciągu ośmiu miesięcy.

Zdaniem szefa estońskiego Urzędu Nadzoru Finansowego (Finantsinspektsioon) Kilvara Kesslera ”wieloletnie nadużycia Danske Banku i spowodowanie utraty wiarygodności branży finansowej Estonii wymagają jednoznacznego potępienia”.

Skandal związany z praniem pieniędzy, o które podejrzewany jest estoński oddział Danske Banku, został ujawniony na szeroką skalę w 2018 roku, kiedy to w związku ze śledztwem aresztowano dziesięciu pracowników banku. Stwierdzone nieprawidłowości dotyczyły lat 2007-2015 i transferu nielegalnych funduszy, w szczególności z Federacji Rosyjskiej oraz niektórych byłych republik radzieckich.

Istotne problemy dotyczyły działalności biznesowej klientów banku niebędących rezydentami Estonii. Bank zakończył prowadzenie usług dla tej grupy odbiorców dopiero w 2015 roku, mimo że pierwsze sygnały związane z podejrzeniem prania pieniędzy pojawiły się już kilka lat wcześniej.

Jak poinformowały dziś estońskie służby nadzoru w ciągu 20 dni bank ma przedstawić urzędnikom plan działania związany z zamknięciem oddziału na terenie kraju.

Finantsinspektsioon ma monitorować proces zakończenia działalności oddziału, aby zabezpieczyć interesy klientów oraz wiarygodność sektora finansowego. Zaznaczono, że jeśli bank nie zakończy działalności w terminie, za każdy dzień zwłoki będzie musiał zapłacić 100 tys. euro grzywny.

Na koniec 2018 roku klientami Danske Banku w Estonii było ok. 14,7 tys. deponentów, na których rachunkach zapisane było ok. 96 mln euro (ok. 90 proc. należało do estońskich rezydentów) i ok. 12,3 tys. pożyczkobiorców.

Liczne dochodzenia związane z podejrzeniem prania brudnych pieniędzy przez Danske Bank operujący na terenie Estonii prowadzone są nie tylko w Estonii i Danii, ale także w kilku innych krajach oraz ramach europejskiego nadzoru bankowego.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl