– Nie jest przegrane powstanie, które prowadzi do wolnej Polski – powiedział prezydent RP Andrzej Duda podczas Apelu Pamięci przy Pomniku Powstania Warszawskiego w Warszawie.

Prezydent przemawiając do zgromadzonych pod pomnikiem Powstania Warszawskiego, oddał hołd „rycerzom biało-czerwonej”, uczestnikom sierpniowego zrywu w 1944 r. Przypomniał też swoją rozmowę ze śp. gen. Januszem Brochwiczem-Lewińskim ps. „Gryf”, którego zapytał, czy warto było rozpoczynać powstanie. – Popatrzył na mnie, a przecież wiedziałem jaka była jego przeszłość (...). Powiedział: „Panie prezydencie, dla tej Polski, teraz, to było warto” – mówił prezydent. 

Warszawiacy, mimo tego, że nie otrzymali pomocy, że nie mieli broni, że byli osamotnieni, że byli miażdżeni, walczyli przez 63 dni, często gołymi rękami. Walczyli o każdą piędź ziemi, o każdą cegłę swojego miasta. Walczyli o dumę, o Boga, honor i ojczyznę, których nie udało im się zabrać. A po wojnie wrócili, zabrali się do odbudowy miasta i od samego początku zabrali się do walki z komuną 

– mówił Andrzej Duda.

I to dlatego właśnie, moim zdaniem, Rosjanie nigdy nie odważyli się uderzyć zbrojnie podczas żadnego z buntów, jakie były w Polsce przez okres zniewolenia komunistycznego 

– dodał. Zaznaczył też, że „nigdy rosyjskie czołgi nie pojechały na polskich robotników i demonstrantów, bo Rosjanie to widzieli i to zapamiętali – tę lekcję: i powstania warszawskiego i powstania styczniowego i powstania listopadowego”.

Podczas przemówienia Andrzej Duda zwrócił się bezpośrednio do powstańców nazywając ich „solą ziemi tego miasta i Rzeczypospolitej”.

Jesteście panteonem bohaterów. Czynię to kolejny raz, ale nigdy tych razy nie będzie za wiele – jako prezydent nisko chylę przed wami czoła także w imieniu Rzeczypospolitej i z całego serca wam dziękuję za tamto męstwo i świadectwo – to, które dawaliście w czarnych latach komunizmu i to, które dajecie teraz 

– powiedział prezydent.