Kryj się, kto może, czyli Platforma nad morzem

Siedzę na plaży. Co prawda nie polskiej, ale bułgarskiej. W ramach projektu Trójmorza to jednak prawie jakbym siedział u nas.

Siedzę na plaży. Co prawda nie polskiej, ale bułgarskiej. W ramach projektu Trójmorza to jednak prawie jakbym siedział u nas. Prawie, bo widać różnice, objawiające się nie tylko tym, że nie ma tu tradycji parawanów – tych eksterytorialnych wysp względnej prywatności, które są stałym elementem polskiego wybrzeża. Ale nie ma tu także rzeczy o wiele bardziej denerwującej – hałaśliwej zgrai spod znaku Platformy Obywatelskiej. Nie uświadczysz, panie, w Słonecznym Brzegu ani posłów Kierwińskiego z Budką, rozprawiających o konstytucji i Europie, ani do talerza nie zajrzy ci posłanka Gajewska, zagajając coś o reformie sądów. Spokój, panie, nic się nie dzieje. Ciekawe, że politykom bułgarskim z takiego dajmy na to ugrupowania jak Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii nie przychodzi do głowy wałęsać się pomiędzy leżakami oraz zatruwać życie rodakom i cudzoziemcom. Zapewne znając krewkość tutejszych, wiedzą, że mogłoby się to skończyć co najmniej przymusową kąpielą w Morzu Czarnym. Polakom pozostaje schować się za parawanem. Współczuję, z trójmorskiej solidarności.

 

Źródło:

#morze #wakacje #Platforma Obywatelska

​Wojciech Mucha
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo