Legia fatalnie zaczęła nowy sezon, przegrywając z FK Astana i tracąc punkty w Ekstraklasie. - W meczu z Sandecją rewolucji w składzie jednak nie będzie - deklaruje Jacek Magiera. 

Trzy dni po tym, jak dostali lanie w Astanie, legioniści wracają do rywalizacji o ligowe punkty. W Kazachstanie obrona Legii popełniała szkolne błędy, mimo że Magiera posłał w bój swoich najlepszych piłkarzy. Zawiedli wszyscy – od Dąbrowskiego, po Pazdana. „Magic” stara się jednak zdjąć z podopiecznych presję. – Dobra i skuteczna gra w defensywie nie jest jedynie rolą bramkarza i obrońców. Bronić musi cały zespół i wszyscy piłkarze są odpowiedzialni za grę defensywną zespołu - mówi.

Magiera chciałby, żeby jego zawodnicy cofnęli się do jesiennego meczu ze Sportingiem w Lidze Mistrzów. Wówczas warszawianie pokazali siłę jako drużyna, przede wszystkim w obronie. Skazywani na porażkę wywalczyli cenne zwycięstwo 1:0. - To jest moment, w którym trzeba wymagać od siebie jeszcze więcej. Trzeba być szybszym od przeciwnika, każde podanie traktować tak, jakby było ostatnim - tłumaczy „Magic”.

Legia wciąż czeka na pierwszą ligową wygraną w tym sezonie. Jeden beniaminek, Górnik Zabrze, już zdołał ją ograć (3:1). Teraz na Łazienkowską przyjeżdża drugi i również zapowiada niespodziankę. - Wiemy, że powinniśmy mieć lepszy start i co najmniej dwa punkty więcej. Rewolucji w składzie jednak nie będzie. Wiemy czego spodziewać się po Sandecji. Znam dobrze jej trenera Radosława Mroczkowskiego, a także piłkarzy z przeszłością w Legii - Brzyskiego, Korzyma czy Trochima. Sandecja dodaje czegoś nowego w Ekstraklasie, nie można jej lekceważyć - ocenia Magiera.

Jasne jest jednak, że przed arcyważnym rewanżem z Astaną, który Legia musi wygrać minimum 2:0, Magiera da odpocząć czołowym piłkarzom. Środowy mecz to walka o być albo nie być w Lidze Mistrzów, a straty w lidze wciąż można odrobić. Trener waha się, czy postawić na Cristiana Pasquato, który dopiero niedawno dołączył do stołecznego zespołu. - Potrzebna jest cierpliwość, on inaczej grał we Włoszech czy Rosji, miał inne zadania - dowodzi Magiera, który w linii pomocy nie może wciąż skorzystać z kontuzjowanego Miroslava Radovicia.

Sandecja, tak jak Legia, nadal czeka na pierwszą ligową wygraną. Do tej pory beniaminek zaliczył dwa bezbramkowe remisy. Wojskowych będzie chciał zaskoczyć mieszanką młodości z doświadczeniem - to ma być klucz, by utrzymać się w Ekstraklasie w debiutanckim sezonie.