Jako autor ponad 600 książek, w tym 232 powieści, Józef Ignacy Kraszewski uchodzi za rekordzistę w polskiej literaturze. Właśnie przypada 205 rocznica urodzin tego pisarza i publicysty, który pod koniec życia został szpiegiem na usługach francuskiego wywiadu.

Józef Ignacy Kraszewski urodził się 28 lipca 1812 r. w Warszawie. Jak sam wspominał, miejsce urodzenia zapowiadało życie pełne podróży i przeprowadzek, bo była to gospoda dla podróżnych na rogu ulic Kopernika i Krakowskie Przedmieście, obok dzisiejszego Pałacu Staszica. Tam zatrzymała się matka przyszłego pisarza, która w Warszawie szukała schronienia podczas przetaczającej się przez kraj wojny rosyjsko-napoleońskiej.

Rodzina Kraszewskich to ziemiaństwo z terenów dzisiejszej Białorusi. Józef Ignacy w 1829 r. podjął studia humanistyczne na Uniwersytecie Wileńskim, ale już w grudniu 1830 r. wraz z grupą młodzieży został aresztowany za działalność konspiracyjną. W więzieniu siedział aż do marca 1832 r., a od branki do carskiego wojska uratowało go wstawiennictwo ciotki, przełożonej wileńskich wizytek, u generał-gubernatora. Kraszewski wniósł z tego doświadczenia pełen rezerwy stosunek do patriotycznej konspiracji.

Najważniejszym działem twórczości Kraszewskiego są powieści, w ciągu 57 lat napisał ich 232, w tym 144 powieści społecznych, obyczajowych i ludowych i 88 historycznych. Zawarł w nich obraz współczesnego mu społeczeństwa oraz polskiej narodowej przeszłości. Po cyklu powieści współczesnych i ludowych ostatni okres twórczości obfitował w powieści historyczne, dotyczące zarówno czasów starożytnych ("Rzym za Nerona"), XV wieku ("Krzyżacy 1410"), wieku XVIII (trylogia saska oraz późniejsze "Saskie ostatki"), jak i innych, np. "Sto diabłów", "Macocha", "Warszawa 1794". Bibliograf Karol Estreicher mówił zafascynowany o Kraszewskim:

Była to zadziwiająca maszyna piszącej myśli, punktualna, jednostajna, niepotrzebująca nakręcania i naprawy


Sam Kraszewski swojej twórczości nie przeceniał, mawiając, że niektóre jego powieści "będą służyć przyjaciołom do zapalania fajek". Część powieści Kraszewskiego jak "Stara baśń" pozostaje do dziś czytana, większość jednak nie wytrzymała próby czasu.

Tak szeroko zakrojona twórczość wymagała żelaznej dyscypliny - Kraszewski wstawał zwykle o godz. 8 i do wieczora czytał gazety, listy, przyjmował gości, spacerował i grał na fortepianie. Do biurka siadał o 19 i pracował zwykle do 2 w nocy. Napisanie powieści zajmowało mu 10 dni: "Tom złożony z sześciu do dziesięciu tysięcy wierszy piszę zazwyczaj dni dziesięć - wspominał - na kartkach po jednej ich stronie, piszę tchem jednym, bylebym miał przewodnią myśl i typy. Planów żadnych nie robię; zaczynam i dalej idzie jakoś samo, a nigdy na początku nie wiem, co się w końcu stanie z bohaterami. Gdy skończę, odczytuję całość. Co mi się nie podoba, odrzucam, nowe kartki wstawiam i na nich piszę. Rękopisu poprawiać nie lubię i nie czynię tego nigdy. Nie zaczynam roboty, dopóki dobrze nie przetrawię materiału, który wszedłszy mi raz do głowy, już nigdy się stamtąd nie ulatni".

Kraszewski znajdował jednak czas również na życie osobiste. Z żoną, która pozostałą w Polsce, nie widywał się przez całe lata, ale w 1879 r. poznał Christine von Thaler, znaną jako Christa del Negro, tłumaczkę "Hrabiny Cosel" na język niemiecki, dziennikarkę o 40 lat młodszą od 67-letniego wówczas pisarza. Dla niej Kraszewski chciał anulować swoje małżeństwo z Zofią, czego przeprowadzić się nie udało. 

12 kwietnia 1882 r. do drezdeńskiej willi pisarza wkroczyła policja, żeby dokonać rewizji w poszukiwaniu materiałów mających świadczyć o tym, że Kraszewski współpracował z francuskim wywiadem. Po klęsce Francji w wojnie z Prusami (1870-71) Kraszewski rzeczywiście nawiązał kontakty z francuską agencją wywiadowczą współpracującą z ministerstwem wojny w Paryżu i zaczął przekazywać Francuzom korespondencje dotyczące niemieckiej armii i floty. Z czasem Kraszewski stworzył rodzaj siatki szpiegowskiej, współpracowali z nim m.in. były kapitan wojsk pruskich Rudolf Hentsch i literat Armin Adler, kiedyś konfident policji pruskiej. Sąd wymierzył Kraszewskiemu karę 3,5 roku pozbawienia wolności, prosto z sali sądowej zabrano go do więzienia w Lipsku, a stamtąd po paru dniach do twierdzy w Magdeburgu.

Po 16 miesiącach, ze względu na wiek i zły stan zdrowia, Kraszewskiego wypuszczono warunkowo z więzienia. Wkrótce potem pisarz wyjechał do Włoch, a potem Szwajcarii. Mimo wezwania władz pruskich i rozesłanego za nim listu gończego do więzienia nie zamierzał wracać. Zmarł w wyniku zapalenia płuc 19 marca 1887 r. Pochowano go w Krypcie Zasłużonych w kościele Na Skałce w Krakowie.