J. Kaczyński o pozwie przeciw Wałęsie: "doszedłem do wniosku, że muszę zareagować"

  

- W końcu musiałem zareagować na nieustanne twierdzenia, że to ja doprowadziłem do śmierci mojego brata Lecha Kaczyńskiego, bo może ludzie w końcu zaczęliby w to wierzy - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński tłumacząc pozew o naruszenie dóbr osobistych przeciwko Lechowi Wałęsie.

J. Kaczyński w pozwie o naruszenie dóbr osobistych, który skierował przeciwko Wałęsie, domaga się od byłego prezydenta przeprosin m.in. za zarzut, że jest on odpowiedzialny za katastrofę smoleńską.

"Nieustanne twierdzenia, że ja doprowadziłem do śmierci mojego brata, że ja namawiałem mojego brata do tego, żeby on lądował w sytuacji niebezpieczeństwa, to są rzeczy zupełnie już niedopuszczalne" - powiedział dzisiaj na antenie TV Trwam Kaczyński.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wałęsa obrażał i w końcu się doczekał. Został pozwany przez Jarosława Kaczyńskiego

- Gdybym ja wiedział o tym, że jest jakieś niebezpieczeństwo i miał jakieś niebezpieczeństwo, to bym (...) błagał brata o to, żeby zrobił wszystko, żeby nie doszło do jakiejś tragedii - podkreślił lider PiS.

Jak dodał rozmawiał ze swoim bratem Lechem Kaczyńskim przez telefon satelitarny, ale - zaznaczył - do rozmowy doszło zanim na pokładzie dowiedziano się o mgle.
 

"To było wiele minut przedtem, co było wielokrotnie mówione. Także za czasów poprzednich rządów komisje nam niechętne to przyznawały" - zaznaczył polityk. Według niego rozmowa była krótka i dotyczyła stanu zdrowia matki jego i jego brata.


- W końcu mi się to znudziło, w końcu doszedłem do wniosku, że jednak muszę zareagować, bo może ludzie zaczną wierzyć w to, że jestem człowiekiem, który jakoś odpowiada za śmierć własnego brata, najbliższej osoby. Tym bardziej, że czasem słyszę jakieś okrzyki w Sejmie ze strony tych, którzy przed niczym się nie cofną - powiedział.

- Z przykrością - bo nie zależy mi na żadnym procesie - ale musiałem ten proces wytoczyć - dodał Kaczyński.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Koronawirus we Włoszech: Ostrożność na lotniskach

Zdjęcie ilustracyjne / twitter.com

  

Choć epidemia koronawirusa najbardziej zagraża krajom azjatyckim, to jest państwo w Europie, które mocno odczuwa skutki tej choroby. To Włochy - wprowadza się tam nadzwyczajne środki ostrożności na lotniskach. Mimo to, wciąż informowani jesteśmy o kolejnych przypadkach koronawirusa w tym kraju.

Do 61 wzrosła liczba przypadków zarażenia koronawirusem we Włoszech - podały w sobotę służby medyczne. Ognisko zachorowań znajduje się w regionach Lombardia i Wenecja Euganejska na północy, gdzie zmarły dwie osoby. Jest już też pierwszy chory w Piemoncie.

Włochy są na pierwszym miejscu w Europie pod względem liczby przypadków groźnego wirusa, którego epidemia wybuchła w Chinach. Liczba potwierdzonych przypadków rośnie szybko. W ciągu niecałej doby zwiększyła się ponad trzykrotnie. Wśród zarażonych są lekarze.

Najwięcej zachorowań - 46, według najnowszych informacji, zanotowano w Lombardii, w tym także w rejonie Mediolanu. Również z Turynu, stolicy Piemontu napłynęła wiadomość o pierwszym w tym regionie chorym.

Wprowadzono nadzwyczajne środki ostrożności. Na nagraniu widzimy, jak służby lotniskowe badają temperaturę ciała podróżnym:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts