We wtorek nad Jeziorem Żywieckim odbyły się coroczne skoki spadochronowe do wody, zorganizowane przez 6. Brygadę Powietrznodesantową z Krakowa.
 
W tegorocznym szkoleniu, poza żołnierzami z pododdziałów rozpoznawczych, zabezpieczenia desantowania i instruktorami spadochronowymi z 6. Brygady Powietrznodesantowej wzięło też udział 20 spadochroniarzy z zagranicy: z 43. czeskiego batalionu powietrznodesantowego, z 11. holenderskiej Brygady Aeromobilnej i  z 1. niemieckiej Brygady Spadochronowej - czytamy na oficjalnym portalu 6. BPD.

Desantowanie wykonywano z wysokości 400 metrów nad powierzchnią wody na spadochronach desantowych o małej sterowności AD-95, z pokładu śmigłowca W-3 Sokół z 7. Dywizjonu Lotniczego z Nowego Glinnika. Załadunek skoczków odbywał się na lądowisku odległym o kilka kilometrów od miejsca zrzutu, w okolicach miejscowości Lipowa.

Jak podaje oficjalny portal krakowskiej brygady, w czasie wykonywania skoków spadochroniarze wyposażeni byli w kamizelki MLRJ. Napełniają się one automatycznie po zetknięciu z wodą. Zaraz po wylądowaniu spadochroniarze byli wyławiani z wody przez zespół zabezpieczający, w skład którego wchodzili m.in. płetwonurkowie, żołnierze na łodziach, a także Straż Pożarna i Policja Wodna z Żywiecczyzny, na co dzień działająca na Jeziorze Żywieckim. 

Od kilku lat do szkolenia w skokach do wody żołnierze 6. BPD wykorzystują Jezioro Żywieckie, gdyż zapewnia ono najlepsze warunki do tego typu zadań, wynikające z jego wielkości, temperatury wody, braku przebiegających w pobliżu korytarzy powietrznych oraz bliskości dogodnego lądowiska - czytamy.