Rower, którym ojciec darczyńcy dojeżdżał na tajne komplety, dwie lalki wyniesione ze zbombardowanej kamienicy i przedwojenna legitymacja BGK przebita pociskiem są wśród darów przekazanych Muzeum Powstania Warszawskiego, które będzie można zobaczyć na wystawie. Wystawa "1000 pamiątek. Dary z lat 2007-2017" będzie od czwartku prezentowana na antresoli Muzeum Powstania Warszawskiego.

"Ekspozycja powstała z chęci uhonorowania darczyńców, ponieważ to właśnie dary stanowią znaczącą część naszych eksponatów. Wszystkich zbiorów mamy ok. 100 tys., z czego darów jest ok. 70 tys. co dobrze obrazuje jak wiele przedmiotów otrzymaliśmy na przestrzeni kilkunastu lat istnienia muzeum. Z tych 70 tys. wybraliśmy tysiąc najciekawszych pamiątek, które nie mają swojego miejsca na ekspozycji stałej, bo w jakiś sposób nie pasowały nam do historii, która akurat w danych miejscach była przedstawiana" - opowiadała PAP kurator wystawy, kierownik Pracowni Konserwacji i Pracowni Fotograficznej Muzeum Powstania Warszawskiego Anna Grzechnik.

Jak podkreśliła, są to bardzo ciekawe przedmioty, które chcieli szerzej zaprezentować, ponieważ na co dzień zazwyczaj są przechowywane w magazynie. Na wystawie można zobaczyć eksponaty reprezentujące wszystkie kategorie przedmiotów znajdujących się w kolekcji muzeum. To zarówno muzealia, czyli przedmioty - codziennego użytku, medyczne, zabawki dziecięce, pamiątki wojskowe, jak i archiwalia, czyli różnego typu dokumenty oraz zbiór fotograficzny, czyli negatywy, filmy czy odbitki oryginalne.

Znalazł się wśród nich rower, jeden z największych prezentowanych obiektów, którym ojciec darczyńcy dojeżdżał na tajne komplety podczas okupacji i powstania.

Mamy kapliczkę podwórkową z al. Solidarności, z takiego podwórka-studni, podarowaną przez miejscową parafię. Są dwie małe laleczki, które należały do dwóch sióstr w czasie powstania. Razem z matką ukrywały się gdzieś na Górnym Mokotowie w kamienicy. Została ona zbombardowana, matka i jedna z sióstr zginęły. Ta druga, która ocalała wyniosła te dwie laleczki. Była to jedna z kilku rzeczy, które udało jej się uratować. Czasami historie tych przedmiotów są naprawdę przejmujące


- zaznaczyła Grzechnik.

WIDEO: