Legioniści stracili punkty z Koroną, ale nieudana inauguracja Ekstraklasy zeszła przy Łazienkowskiej na dalszy plan. Dla klubu najważniejszy jest dwumecz z FK Astana – wygrywając, Wojskowi zagwarantują sobie udział w fazie grupowej Ligi Europy. To plan minimum na ten sezon.

Legia, budując budżet na każdy kolejny sezon, zakłada występy minimum w fazie grupowej Ligi Europy. Przed rokiem UEFA podwyższyła premię za awans do Ligi Mistrzów i Ligi Europy - jeśli mistrzowie Polski wyeliminują Astanę i nie awansują do LM, to i tak mają zagwarantowane 3 miliony euro. Gdyby natomiast legioniści niespodziewanie odpadli z kazachską ekipą, musieliby walczyć o fazę grupową w kwalifikacjach. To przysporzyłoby właścicielom klubu nerwów i takiego scenariusza nikt w Warszawie nawet nie chce rozważać.

Niemniej dwumecz z Astaną to dla Legii na ten moment najważniejszy punkt letniego terminarza. Kazachowie słabo wyglądali w 2. rundzie eliminacji, gdzie przy dużym szczęściu wyeliminowali Spartaks Jurmała. - Daję nam pięć procent szans w konfrontacji z Legią - mówił zawiedziony trener Stanimir Stoiłow. Na pocieszenie Astana wygrała 2:0 ligowy mecz z Tobołem Kustanaj i zajmuje pierwsze miejsce w lidze Kazachstanu.

- Zostaliśmy przyjęci w Astanie bardzo dobrze, ale to nic nowego - to narodowa cecha Kazachów.  Wiemy również, że postarają się, byśmy czuli się źle na boisku. Ale to normalne. Cieszymy się, że tutaj jesteśmy. Musimy sobie poradzić ze sztuczną murawą, nie ma innego wyjścia. Od razu po losowaniu wiedzieliśmy o tym, jaka nawierzchnia jest w Astanie. Graliśmy mecze ligowe, więc nie mogliśmy często trenować na sztucznej murawie w Warszawie, ale jedne takie zajęcia odbyliśmy. Wiem o tym, że Astana bardzo dobrze gra u siebie. Staraliśmy się jak najwięcej dowiedzieć o przeciwniku, ale wiedza to jedno, a realizacja zadań - drugie. W środowym meczu nie mamy zamiaru się przyglądać, tylko osiągnąć jak najlepszy wynik. Naszym celem na ten dwumecz jest awans do kolejnej fazy eliminacji Ligi Mistrzów UEFA - mówi trener Wojskowych Jacek Magiera.