Tak właśnie sąd "pomaga" Polakom. Umył ręce, a oni będą płacić za przekręt aferzystów

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

Tak właśnie Polacy mogą liczyć na pomoc sądów. Aferzyści ze SKOK u Wołomin ukradli setki milionów złotych, a syndyk żąda po kilkaset złotych od byłych klientów Kasy. Gdy prokuratura uznała takie działania za bezprawne i wysłała wniosek do sędziego komisarza, ten uznał, że wszystko jest w porządku.

"Sędzia komisarz nie może zakazać syndykowi działań, które ten podejmuje w celu realizacji swoich ustawowych obowiązków” – to konkluzja odpowiedzi z warszawskiego sądu na wniosek prokuratury, która interweniowała w sprawie bulwersujących działań syndyka masy upadłościowej SKOK Wołomin.

Zadaniem tego ostatniego jest „rozliczyć” majątek Kasy, bo upadła w wyniku gigantycznego przekrętu zorganizowanego przez szajkę, w której pierwsze skrzypce grali byli oficerowie Wojskowych Służb Informacyjnych. Jeden z nich, Piotr P., w śledztwie gorzowskiej prokuratury usłyszał już zarzuty wyłudzenia... ponad miliarda złotych!

Tymczasem syndyk wysyła – jak już informowała „Codzienna” – wezwania do byłych klientów Kasy, którzy nawet biorąc kredyt lub zakładając lokatę, stawali się udziałowcami. Ze stanowczym żądaniem zapłaty do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów. Dla przeciętnego klienta jest to wydatek kilkuset złotych.

CZYTAJ WIĘCEJ: Bulwersujący wątek w aferze SKOK Wołomin

Oburzeni ludzie podnieśli alarm kilka miesięcy temu, ale do niedawna bez skutku prosili o interwencję. Aż zareagowała prokuratura. Po analizie stanu prawnego stwierdziła, że: „syndyk nie ma kompetencji do podejmowania takich działań” oraz „działania syndyka polegające na wzywaniu członków SKOK Wołomin do pokrycia straty tej kasy do wysokości dwukrotności wpłaconych udziałów nie znajdują podstaw prawnych”.

Równocześnie Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga skierowała wniosek do sędziego komisarza, który nadzoruje postępowania upadłościowe, aby powstrzymał działania syndyka. Odpowiedź przyszła niedawno.

– Nasz wniosek został oddalony – przyznaje „Codziennej” prokurator Marcin Saduś. – Decyzja sędziego komisarza jest prawomocna i nie przysługuje od niej żaden środek odwoławczy.


W dużym skrócie – sędzia komisarz uznał, że syndyk działa zgodnie z prawem, a on nie może tego zabronić ani ingerować. Oznacza to jedno – przysłowiowi Kowalscy nadal będą sięgali do portfeli i chociaż częściowo pokrywali straty liczone w setkach milionów złotych, które ukradli aferzyści.

To jednak nie koniec sprawy. Na początku lipca wszczęte zostało śledztwo w sprawie ewentualnego przekroczenia uprawnień przez syndyka.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Antysemityzm lidera Partii Pracy

/ Chatham House, London [CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]

  

Potęgują się problemy przewodniczącego Partii Pracy Jeremy’ego Corbyna, który jest oskarżany o antysemityzm już nawet przez zwolenników laburzystów. Duże kłopoty polityka wywołał niedawny program BBC, który wznowił i jeszcze bardziej rozpalił dyskusję o negatywnym nastawieniu Corbyna do Żydów.

Problemy brytyjskiej lewicy z oskarżeniami o antysemityzm zaczęły się we wrześniu 2015 r., kiedy Corbyn został liderem Partii Pracy. Polityk od dekad jest bowiem zwolennikiem niepodległości Palestyny i pod jego przywództwem partia stała się zdecydowanie mniej proizraelska. Doszło również do kilku głośnych incydentów, w wyniku których prominentni laburzyści zostali ukarani za antysemickie komentarze. Pojawiły się również oskarżenia o prześladowanie żydowskich członków partii laburzystów.

Nowe kontrowersje pojawiły się, kiedy przed kilkoma dniami telewizja BBC opublikowała dokument o antysemityzmie brytyjskiej lewicy. Ośmiu obecnych i byłych członków partii – w tym były sekretarz generalny Iain McNicol – oskarżyło w nim kierownictwo ugrupowania o to, że wysoko postawieni laburzyści przeszkadzali w śledztwach dotyczących przypadków partyjnego antysemityzmu.

Program BBC wywołał ogromny kryzys w partii, a sam Corbyn znalazł się w oku cyklonu. Już w sobotę brytyjski dziennik „Guardian” – najważniejsza gazeta brytyjskiej lewicy opublikował list otwarty grupy żydowskich artystów i pisarzy. Jego autorzy wyrazili „zdziwienie i obrzydzenie” tym, jak Partia Pracy radzi sobie z antysemityzmem i otwarcie twierdzą, że antysemityzm był „chroniony, usankcjonowany i popularyzowany przez frakcję lidera”.

W poniedziałek czterech przywódców lewicy w Izbie Lordów napisało w tej sprawie list do Corbyna. Zaoferowali, że utworzą specjalną komisję, która zbada oskarżenia BBC i pomoże w stworzeniu procesu radzenia sobie z podobnymi skargami. „Bez pełnej otwartości ten rak [antysemityzm] nadal będzie rósł” – stwierdzili.

Po wyemitowaniu programu przez BBC rzecznik prasowy partii stwierdził, że to atak polityczny, a oskarżający są „także tymi, którzy zawsze byli przeciwko przywództwu Corbyna, pracowali, aby mu aktywnie przeszkadzać, i mają z nim konflikty, zarówno osobiste, jak i polityczne” – napisał.

Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl