Dziś wieczorem w Sejmie omawiana była informacja pierwszej prezes Sądu Najwyższego o działalności SN w z 2016 r. Jedno zdjęcie z sali było bardzo wymowne. - Małgorzata Gersdorf przemawiająca do pustej sali.

- W uchwalonej ustawie Sąd Najwyższy został pozbawiony możliwości oceny aktów prawnych - mówiła prezes, która zabrała głos na początku debaty. Zabrakło na niej m.in. najbardziej „aktywnych” posłów opozycji, którzy udali się na Krakowskie Przedmieście, a wcześniej z taką żarliwością toczyli boj o SN. 

Przypomnijmy, kilka godzin wcześniej Sejm uchwalił nową ustawę o Sądzie Najwyższym autorstwa posłów PiS. Trafiła ona do Senatu, który ma się nią zająć jutro. Dziś wieczorem omawia ją senacka komisja, w której obradach Gersdorf też ma uczestniczyć. Nowa ustawa przewiduje m.in. utworzenie trzech nowych Izb SN, w tym Izby Dyscyplinarnej, zmiany w trybie powoływania sędziów SN i umożliwienie przeniesienia obecnych sędziów SN w stan spoczynku.

Posłowie przyjęli w czwartek ponad 30 poprawek PiS do ustawy. Wprowadzono przepis, że Sejm będzie wybierał sędziów członków KRS większością 3/5 głosów. Inna z poprawek - uwzględniająca wniosek prezydenta Andrzeja Dudy - zakłada, iż o tym, kto spośród obecnych sędziów pozostanie w SN po wejściu w życie ustawy, ostatecznie zdecyduje prezydent, a nie - jak pierwotnie proponowano - minister sprawiedliwości.

Jedno bardzo wymowne zdjęcie wykonane podczas wystąpienia Małgorzaty Gersdorf robi furorę w sieci.

Ciekawe są również komentarze internautów:





Marek Ast z PiS podczas dyskusji mówił, że informacja SN za 2016 r. jest dowodem na to, że wymiar sprawiedliwości, w tym SN należy zreformować. Dodał, że od wielu tygodni totalna opozycja próbuje stworzyć wrażenie zagrożenia wokół reformy wymiaru sprawiedliwości, podobnie jak podczas reformy Trybunału Konstytucyjnego w 2016 r.

Według niego, ze strony środowiska sędziowskiego, w tym SN, które ma być z definicji apolityczne i nie opowiadać się po jakiejkolwiek stronie sceny politycznej, nie popłynął wówczas sygnał uspokajający - że parlament ma prawo stanowić prawo, a koalicyjna większość realizować obietnice wyborcze.

Wręcz przeciwnie, mieliśmy do czynienia w zeszłym roku z Kongresem Sędziów Polskich, z którego popłynął sygnał, że sędziowie są „nadzwyczajną kastą”

- podkreślał poseł PiS.