Skandal w Teatrze Dramatycznym. Spektakl „Kinky boots” niczym parada równości

  

Zamiast sztuki nachalna propaganda. Zamiast lekcji tolerancji lekcja relatywizmu. Zamiast artystycznego uwznioślenia ideologiczny bełkot. Wystawiony w warszawskim Teatrze Dramatycznym spektakl „Kinky boots” jest opowieścią o właścicielu fabryki, który produkuje buty dla drag queens. Akcenty tej opowieści zostały rozłożone tak, by ta intrygująca, oparta na prawdziwej historii opowieść posłużyła jako oręż do walki ideologicznej.

Panie i panowie, oraz wszyscy ci, którzy nie zdecydowali się jeszcze na swoją płeć – tak mawia do publiczności „Lola”. Bohater jest drag queen, czyli mężczyzną, który w przebraniu kobiety daje muzyczne i taneczne show w klubach. Nie należy mylić z transseksualistami, którzy zmieniają płeć. „Drag queen to mainstream” – pada ze sceny.

„Kinky Boots” według scenariusza Geoffa Deana i Tima Firtha, z librettem Harveya Fiersteina oraz muzyką i słowami Cyndi Lauper pokazuje opartą na faktach historię Charliego, który jest spadkobiercą fabryki butów. Niechętnie przejęta od ojca firma zaczyna jednak upadać. Szukając niszy, Charlie postanawia produkować szpilki dla drag queens. Zadanie nie jest proste, bo buty na cienkim obcasie muszą mieć specjalną konstrukcję, by utrzymać ciało mężczyzny. „Lola”, ekscentryczna drag queen, postanawia pomóc Charliemu. Wchodząc głębiej w opowieść, poznajemy dramatyczne losy obu mężczyzn. Łączy ich to samo – obaj nie potrafili sprostać wymaganiom swojego ojca i obaj szukali dla siebie drogi, mając kłopoty z akceptacją siebie.

Dla dramaturga opowieść ta może być inspiracją do stworzenia ciekawych sylwetek bohaterów i poważnego wniknięcia w ich dylematy. Jednak prezentacja w Teatrze Dramatycznym, w wyreżyserowanym przez Ewelinę Pietrowiak spektaklu, została wykorzystana do celów ideologicznych i stała się prymitywnym manifestem. Co gorsza, próbując pokazać nietolerancję społeczeństwa dla drag queens, twórcy spektaklu obnażyli swój brak tolerancji, a próbując być nowocześni, ulegli stereotypom. Charlie stawia „Loli” pytania o to, czy jest szczęśliwa. Czy przypadkiem za sukienkami i szpilkami nie chce ukryć swojego prawdziwego ja. Jednak okazuje się, że zdaniem twórców, kłopoty ma Charlie, skoro zadaje takie pytania. Bo drag queen to uosobienie tego co najlepsze w mężczyznach i kobietach. „Bądź tym, kim chcesz. Nie daj sobie wmówić, że robisz coś źle” – wybrzmiewa wciąż ze sceny.

Pozornie uczący tolerancji spektakl jest tej tolerancji zaprzeczeniem. To ciekawe, bo tzw. postępowi twórcy z jednej strony gardzą moralizatorstwem i chronią swoją specyficznie pojmowaną wolność, nie pozwalając na wolność innym i narzucając im swoje ideologie. A gdy „Lola” śpiewa, że jest „Marią Magdaleną z łydką do golenia”, można też mówić o próbie obrazy uczuć religijnych. Do tego niestety aktorzy zaprezentowali słaby poziom wokalny. Można by uznać, że spektakl był tylko kiepską próbą manipulacji widzem. Ale twórcy postanowili użyć do swoich ideologicznych celów dziecka. Kilkuletniego chłopca, który dwukrotnie wychodzi na scenę w szpilkach. W tekście sztuki jest zdanie: „Bez względu jak daleko zajdziesz w złą stronę, zawsze możesz zawrócić”. To dobra puenta dla twórców tego spektaklu.

Już w czwartek w "Gazecie Polskiej Codziennie": Kto za to płaci? Czy instytucje dotujące teatr biorą odpowiedzialność za to, co wspierają?
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Broniarz: zawieszamy strajk. Nauczyciele: to zdrada! I pytają o stracone pieniądze. WIDEO

/ PrtSc/ Twitter

  

Choć szef ZNP oświadczył dziś, że nauczyciele zawieszają swój protest, okazało się, że decyzja nie została przedyskutowana... z uczestnikami strajku. "Jestem zawiedziona, a jako grono pedagogiczne czujemy się zdradzeni do tego stopnia, że jestem gotowa rzucić legitymację ZNP. Nauczyciele stracili 3-tygodniowy dochód i pan Broniarz, jednym zdaniem, przekreśla cały nasz trud" - mówi zdesperowana nauczycielka.

Od soboty 27 kwietnia Związek Nauczycielstwa Polskiego zawiesza ogólnopolski strajk, ale go nie kończy - poinformował dzisiaj przewodniczący ZNP Sławomir Broniarz.

Panie premierze Mateuszu Morawiecki, dajemy panu czas do września, czekamy na konkretne rozwiązania

- zwrócił się Broniarz do szefa rządu. [polecam:https://niezalezna.pl/269067-bdquobroniarz-do-dymisjirdquo-nauczyciele-sie-wsciekli-nikt-nie-rozmawial-z-nimi-o-zawieszeniu-strajku]

Co ciekawe, okazuje się, że nauczyciele sami również dowiedzieli się o przerwaniu strajku z briefingu prasowego Broniarza. 

Jesteśmy w szoku, ale skoro strajkowaliśmy pod sztandarem ZNP, musimy dostosować się do decyzji władz związku

- powiedzieli poznańscy nauczyciele, zrzeszeni w Międzyszkolnym Komitecie Strajkowym. [polecam:https://niezalezna.pl/269065-to-o-broniarzu-malowal-na-twarzy-barwy-wojenne-po-czym-de-facto-podkulil-ogon]

A głosy niezadowolenia nie milkną. W sieci pojawił się film z konferencji prasowej, na której członek ZNP z Poznania, nauczycielka, deklaruje gotowość do... rzucenia legitymacją związku.

Jestem zawiedziona, czujemy się zdradzeni, do tego stopnia, że jestem gotowa rzucić legitymację ZNP. Nauczyciele stracili 3-tygodniowy dochód, i pan Broniarz, jednym zdaniem, przekreśla cały nasz trud. Nie zgadzamy się, strajkujemy dalej!

- mówi.

Zobaczcie sami:

Prezydium Zarządu Krajowego Wolnego Związku Zawodowego "Solidarność-Oświata" podjęło w czwartek wieczorem decyzję o zawieszeniu strajku nauczycieli w sobotę 27 kwietnia.

Wolny Związek Zawodowy "Solidarność - Oświata" jest organizacją członkowską Forum Związków Zawodowych. Prezydium zarządu związku podjęło taką decyzję podczas wieczornego posiedzenia w Bydgoszczy.

"Nie chcemy rozbijać jedności związków. Prowadzenie strajku ogólnopolskiego jako jeden jedyny związek - nie ma sensu. Trzeba przemyśleć strategię działania. Strajk nie jest zakończony, a zawieszony"

- powiedział przewodniczący WZZ Sławomir Wittkowicz.


Od 8 kwietnia trwa ogólnopolski strajk nauczycieli zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych. Przystąpiła do niego też część nauczycieli z oświatowej Solidarności. W środę przed posiedzeniem Rady Ministrów premier Morawiecki zapowiedział nowelizację ustawy Prawo oświatowe. Przewiduje ona, że w szkołach, w których rady pedagogiczne nie podejmą decyzji o dopuszczeniu uczniów do matury, prawo takie będzie przysługiwać dyrektorowi szkoły, a w szczególnych przypadkach – organowi prowadzącemu, który wyznaczy nauczyciela do klasyfikacji uczniów. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl