Prawnicy zachęcają do rozróby w miesięcznicę? Mocne słowa ministra

  

– To jest prawie powiedzenie: pójdźcie tam, zróbcie zadymę, a jakby co, to my wam pomożemy – podkreślił wiceszef MSZ Konrad Szymański. Odniósł się w ten sposób do zapowiedzi warszawskiej Okręgowej Rady Adwokackiej, która chce pomagać za darmo osobom zatrzymanym na Krakowskim Przedmieściu w miesięcznicę smoleńską.

Szymański był pytany w TVP1, czego spodziewa się po wieczornej kontrmanifestacji wobec tzw. miesięcznicy smoleńskiej.

Mam nadzieję, że nic, co będzie gorszące, nic, co będzie wprost barbarzyńskie – odpowiedział wiceminister. Wyraził nadzieję, że wśród ludzi udających się w poniedziałek wieczorem w pobliże Pałacu Prezydenckiego, każdy ma poczucie odpowiedzialności za to, co robi „pod własnym nazwiskiem, we własnym imieniu”. Jak podkreślił, każdy musi mieć świadomość, że opinia publiczna rozliczy go za jego działania.

Wiceszefa MSZ był pytany, co się stało w ciągu ostatnich kilku miesięcy, że nastroje tak bardzo się zaostrzyły i że dochodzi do kontrmanifestacji takich jak w ubiegłym miesiącu. 

Zupełnie tego nie rozumiem. Rozumiem, że w opinii publicznej są różne emocje, ale takich zachowań nie rozumiem 

– odparł Szymański.

Jak zaznaczył, wie, że debata publiczne ma swoje prawa, ale – ocenił – tamte wydarzenia „przekroczyły wszelkie granice”.

10 czerwca wieczorem na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie kilkadziesiąt osób zakłóciło obchody miesięcznicy smoleńskiej, siadając na jezdni próbowali w ten sposób zatrzymać przemarsz przed Pałac Prezydencki. Policja usunęła kontrmanifestantów z trasy marszu, wśród nich był Władysław Frasyniuk.

Przy tych wszystkich punktach zapalnych ten jest naprawdę ogromny, i mam wrażenie tak instytucjonalnie wspierany przez opozycję i instytucje, które są blisko opozycji. Na przykład Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie chce pomagać za darmo ewentualnie zatrzymanym. To jest prawie powiedzenie: pójdźcie tam, zróbcie zadymę, a jakby co, to my wam pomożemy 

– podkreślił Szymański.

Według niego samorząd adwokacki powinien zgłaszać gotowość do pomocy wszystkim, nie tylko jednej stronie konfliktu. 

Bo faktycznie robi to wrażenie, jakby była to zachęta, opowiedzenie się po jednej ze stron 

– ocenił wiceszef MSZ. Jak zaznaczył, „taki komunikat może być źle odczytany”.

Natomiast całe to wzmożenie jest być może konsekwencją poczucia bezsilności niektórych osób w opinii publicznej. Myślę, że jest to dobry czas, by opozycja, liderzy opozycji, w tej sprawie się wypowiedzieli, czy naprawdę autoryzują wszystko, co tam się dzieje i czy wszystko co się dzieje to są rzeczy, od którymi się podpisują. Bo to milczenie nie wystarczy. Ono robi wrażenie jakby ktoś chciał się ogrzać pod tym konfliktem społecznym. Myślę, że to jest dobry moment, by liderzy opozycji się w tej sprawie wypowiedzieli jasno, co o tym sądzą 

– podkreślił Szymański.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Kanada: bez wprowadzanych obostrzeń tylko w Ontario zmarłoby 100 tys. osób

/ geralt

  

100 tys. osób zmarłoby w Ontario, największej kanadyjskiej prowincji, bez obostrzeń wprowadzonych w związku z pandemią koronawirusa – wynika z rządowych modeli rozwoju sytuacji. Daty publikacji prognoz dla całej Kanady jeszcze nie ma.

Przewidywania dla Ontario, przygotowane przez rządowe agencje odpowiedzialne za służbę zdrowia – Ontario Health i Public Health Ontario oraz specjalistów uniwersyteckich - zakładają, że przy zastosowaniu ścisłych zasad ograniczania kontaktów między ludźmi i stosowaniu się mieszkańców do zaleceń medycznych, w Ontario podczas całej pandemii umrze od 3 tys. do 15 tys. osób, w zależności od skali wprowadzanych zakazów. Jak powiedział dr Peter Donnely, szef Public Health Ontario, epidemia może potrwać nawet 18 miesięcy do 2 lat, z możliwą trzecią falą zachorowań.

Ten sam scenariusz zakłada, że do końca kwietnia br. w Ontario umrze 1600 osób przy obecnym poziomie restrykcji, a jeśli poziom ten zostanie podwyższony (co określono jako „full future intervention”, pełna przyszła interwencja) – umrze 200 osób, ale bez żadnych regulacji zmarłoby 6 tys. osób.

Jak podkreślał Donnely, co roku w Ontario od 1350 do 1500 osób umiera wskutek grypy. Zwrócił uwagę przy tym na pozytywne skutki dotychczasowych działań i powiedział, że w obecnej fazie rozwoju sytuacji nie należy już mówić o „spłaszczaniu krzywej”, ale o „nadkruszeniu” jej szczytu. Wielokrotnie podkreślał, że mieszkańcy prowincji muszą pozostać w domu, a zmniejszenie restrykcji będzie zależeć od skomplikowanych modeli i ocen sytuacji.

Według szacunków, bez żadnych działań i obostrzeń do końca kwietnia br. w Ontario byłoby 300 tys. zachorowań na Covid-19. Przy obecnym poziomie regulacji należy oczekiwań 80 tys. zachorowań, a przy skrajnych obostrzeniach – 12,5 tys.

Premier Ontario Doug Ford podkreślał wielokrotnie podczas swojej konferencji prasowej, że te ostrzeżenia trzeba brać poważnie i wskazał, że dotychczasowe działania pomogły już zapobiec śmierci wielu osób: „1600 osób do końca kwietnia (…) to dwie osoby co godzinę, każda z nich może być członkiem rodziny, przyjacielem (…) Wirus nie dyskryminuje nikogo”. Zwrócił uwagę, że przedstawione w piątek liczby są „drastyczne” i „otrzeźwiające”, niemniej projekcje mogą się zmienić dzięki działaniom ludzi.

Z 38 mln mieszkańców Kanady, jak podaje urząd statystyczny Kanady, 86,4 proc. mieszka w czterech prowincjach: Ontario (38,5 proc.), Quebec (22,8 proc.), Kolumbia Brytyjska (13,5 proc.) i Alberta (11,6 proc.).

Ontario było pierwszą prowincją, która zamknęła szkoły finansowane z budżetu. Zamknięte są teatry, kina, biblioteki. Otwarte mogą być tylko te biznesy, które są „niezbędne”, a od soboty zamknięte zostaną wszystkie „przemysłowe” place budowy (z wyjątkiem budowanych szpitali), nie będą mogły być zaczynane żadne nowe budowy domów i mieszkań.

W całej Kanadzie, jak mówił w rozmowie z dziennikarzem publicznego nadawcy CBC dr Michael Gardam, główny lekarz w Humber River Hospital w Toronto, liczba zgonów spowodowanych grypą sięga rocznie 3 tys. Gardam podkreślił, że decyzja rządu Ontario o upublicznieniu danych i modeli rozwoju sytuacji jest słuszną decyzją, bo wiele osób nadal nie bierze zagrożenia poważnie.

Premier Quebec Francois Legault zapowiedział, że Quebec przedstawi swoje dane i prognozy w przyszły wtorek.

W ostatnich dniach dziennikarze wielokrotnie pytali premiera Kanady Justina Trudeau o to, kiedy zostaną przedstawione oceny dalszego rozwoju sytuacji dla całego kraju.

Trudeau tłumaczył jednak, że niezbędne jest skoordynowanie wniosków wynikających z modeli stosowanych przez 13 kanadyjskich prowincji i terytoriów. Premier powiedział, że codziennie publikowane są bieżące dane podsumowujące to, co przekazują prowincje. „Musimy być pewni, że projekcje, które przedstawimy, będą bazować na jak najdokładniejszych informacjach” - podkreślił.

Według danych na piątek, w Kanadzie przetestowano ponad 290,5 tys. osób. Potwierdzonych przypadków Covid-19 było 11 732, prawdopodobnych 15. Zmarły 152 osoby.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts